Małe dziecko małe ryzyko

Dla pedofilów nie ma lepszego miejsca niż kościół.

Wizytujący USA papież Benedykt XVI już w samolocie zapowiedział, że jest głęboko zawstydzony i bardzo cierpi z powodu seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży w USA. Dodał nawet, że uczyni wszystko, by wykluczyć pedofilów z kapłaństwa. Pewnie dlatego, że amerykańscy wierni wyciągnęli z kasy Kościoła już ponad 2 mld dolarów odszkodowań w procesach o molestowanie. Wizytujący wcześniej Polskę szef Watykanu o naszej równie powszechnej rodzimej pedofilii nawet się nie zająknął. Widocznie, zdaniem papieża, w Polsce jest jak należy. Nie dość, że polski episkopat nie ponosi za swoich pracowników żadnej odpowiedzialności finansowej, to oni sami w porównaniu z oskarżanymi o molestowanie osobami świeckimi zwykle żadnej odpowiedzialności zawodowej ani karnej nie ponoszą.

W 2002 r. szok wywołały oskarżenia młodych kleryków pod adresem abepe Juliusza Paetza o molestowanie seksualne. Sprawa wyszła na jaw po dwóch latach od momentu, gdy powiadomiono o niej kurię próbującą wszystko tuszować. Prokuratura nie wszczęła postępowania z powodu braku doniesienia. Za to na osobiste polecenie papieża Jana Pawła II do Poznania wysłano specjalną komisję, której ustalenia zakończyły się degradacją Paetza do poziomu biskupa. Wydano też zakaz wykonywania przez niego posługi, ale tylko na terenie Poznania. Ostatnio abepe Paetz wrócił jednak do łask. Zrobił furorę na spotkaniu młodych katolików nad Jeziorem Lednickim, gdzie modlił się wspólnie z młodymi klerykami.

Z kolei kapłan „Solidarności” ks. Henryk Jankowski w 2004 r. został oskarżony przez matkę jednego z ministrantów o molestowanie seksualne jej syna Sławomira R. Jankowski tłumaczył, że oskarżenia pod jego adresem są rodzinną rozgrywką. Mimo to prokuratura wszczęła postępowanie. Sławomir R. zaprzeczył zeznaniom matki. Wcześniej ksiądz prałat pożyczył mu 8 tys. zł. Prasę obiegły podejrzane zdjęcia prałata w towarzystwie chłopców w jednym ze szczecińskich hoteli. Ks. Jankowski nie zaprzeczał, że jest wobec ulubionych ministrantów wyjątkowo hojny, ale to nie przestępstwo. Dlatego innego 14-letniego chłopca przyznającego się publicznie do intymnej znajomości z ks. Jankowskim nawet nie przesłuchano. Skończyło się na tym, że prokuratura dopatrzyła się w brygidzkiej parafii niewłaściwych relacji z ministrantami i nieprawidłowości w funkcjonowaniu, za co decyzją abepe Tadeusza Gocłowskiego ks. Jankowski został pozbawiony władzy nad św. Brygidą. Jankowskiemu wyjątkowo pomogło wówczas poparcie Lecha Wałęsy. Prokurator Paszkowski robił w majtki ze strachu przed każdym ruchem w sprawie Jankowskiego. Na przykład z 10-dniowym opóźnieniem wszczął postępowanie w sprawie molestowania, co umożliwiło wykasowanie części danych z twardego dysku komputera plebanii św. Brygidy. Zarzuty matki ministranta nie potwierdziły się – zawyrokowała prokuratura, a abepe Gocłowski połajał dziennikarzy za bezduszność i fałszywe oskarżenia pod adresem zasłużonego księdza. Chwilę później za sprawą Jacka Kurskiego prałat Jankowski dostał nagrodę „Zasłużony dla województwa pomorskiego”, a Roman Giertych jako minister edukacji przyznał Jankowskiemu medal MEN odmawiając podania uzasadnienia.

Ks. Dariusz D. nadal pracuje z dziećmi. Oskarżany o molestowanie przez uczestniczki obozu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży spokojnie czekał na wynik śledztwa prokuratorskiego. Jak na razie wiadomo tylko, że wkładanie rąk dziewczynkom pod bluzki i w majtki nie wystarczyło ełckiemu prokuratorowi do wystąpienia do sądu o nakaz aresztowania. Być może dlatego, że ksiądz zawsze wysyłał dziewczynkom SMS-sy z przeprosinami. Kuria nie zawiesiła księdza w robocie, bo ciągle czeka na oficjalne powiadomienie w tej sprawie z prokuratury.

Po skandalu w zakroczymskiej parafii, gdzie ks. Czesława M. oskarżono o wykorzystywanie seksualne nieletnich ministrantów, biskupi diecezji płockiej w celu ratowania bogatej, skupiającej „badylarzy” parafii skierowali do niej psychologa ks. Władysława Krawczyka. Ksiądz psycholog wszystko wyprostował. Okazało się, że to nie ksiądz molestował ministrantów, tylko ministranci księdza, bo są homoseksualistami. Ksiądz psycholog nie potrafił jedynie wytłumaczyć, dlaczego jeden z molestowanych ministrantów kilka miesięcy później próbował zgwałcić kilkuletnią dziewczynkę. Ks. Czesław M. jest obecnie proboszczem w innej parafii. Prokuratura nie badała sprawy molestowania ministrantów przez ks. Czesława, bo nikt nie złożył takiego doniesienia. Z kolei ksiądz psycholog awansował na sędziego sądu biskupiego diecezji płockiej.

Marek M., zabójca księdza i jego dwóch gospodyń, podejrzewany o seryjne zabójstwa księży był molestowany przez ks. Edwarda ze Sławna, o czym doniósł wówczas prokuraturze. Prokuratura umorzyła postępowanie, bo ustaliła, że Marek M. przychodził do księdza dobrowolnie. Pominęła jednak fakt, że M. przychodził do księdza po jedzenie, a nie po seks. Po przeszukaniu przez policję zakrystii i plebanii ks. Edwarda zarekwirowano filmy pornograficzne i zdjęcia nagich chłopców. Policjanci dotarli do bohaterów fotografii, którzy obciążyli księdza. Mimo to ks. Edward nadal jest proboszczem i nie grozi mu odpowiedzialność karna. Bo sprawa się przedawniła, a ks. Edwarda przeniesiono do innej parafii.

Ks. Stanisława K. z Hłudna też ostatnio przeniesiono. Do parafii w Iwoniczu-Zdroju, chociaż ciążą na nim prokuratorskie zarzuty o znęcanie się, a nawet przyczynienie się do śmierci 13-letniego Bartka. W liście pożegnalnym 13-letni samobójca opisał swoje przygody z księdzem. Zamazał tylko, że nie chce już być gwałcony przez tego pedofila. Dlatego prokuratura nie bada ewentualnego molestowania dziecka przez ks. Stanisława. Śledztwo potwierdziło jedynie znęcanie się duchownego nad dziećmi, w tym dziewczynkami z zerówki. Ksiądz bił je po rękach, głowach, plecach i brzuchu. Nie aresztowano kapłana, bo nie było takiej potrzeby, gdyż ksiądz się nie ukrywał.

Dopiero na trzy dni przed aresztowaniem ks. Zbigniewa Sz. biskup siedlecki zdecydował o odwołaniu go ze stanowiska proboszcza w Połoskach. Nauczający religii w szkole podstawowej ks. Zbigniew molestował dziewczynki w klasach I–III. Zanim wystąpili do prokuratury, rodzice dzieci informowali o sprawie kurię i kierownictwo szkoły. Z kurii nie było odpowiedzi, a dyrektor szkoły, mając na względzie dobro placówki, nakłaniał rodziców do wycofania oskarżeń pod adresem katechety.

Ks. Antoni molestował 14-letniego chłopca z parafii w Lubajnach. W atmosferze oskarżeń i skandalu olsztyńska kuria zdecydowała wówczas o przeniesieniu ks. Antoniego do parafii w Dywitach, gdzie rok później zmolestował dwóch innych chłopców. Olsztyński sąd skazał księdza na 3,5 roku więzienia. Bepe Jacek Jezierski zapowiedział, że ks. Antoni nie zostanie wydalony z kapłaństwa, bo księdzem się jest na całe życie.

Tylko zawiasy dostał katecheta ks. Michał M. z Tylawy skazany za molestowanie sześciu dziewczynek – 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Widocznie całowanie dziewczynek w usta z penetracją językiem i wkładanie im palca do pochwy nie było według sądu aż tak dla dzieci krzywdzące. Sąd Rejonowy w Krośnie nie wymierzył księdzu nawet kary grzywny, o którą wnioskował prokurator. Powiadomiony o całej sprawie jeszcze przed prokuraturą abepe Józef Michalik nie kiwnął palcem. Kuria w Przemyślu nie chciała komentować wyroku, a ks. Michał nadal mieszka w Tylawie i odprawia msze.

Ks. Marek K. z parafii w Przewornie, podobnie jak ks. Michał z Tylawy, dostał zaledwie 2 lata w zawieszeniu za molestowanie seksualne 14-letniego ministranta i fizyczne znęcanie się nad dziewczynkami. W toku śledztwa ustalono, że ks. Marek seksualnie gustował wyłącznie w kilkunastoletnich chłopcach, dlatego kuria przeniosła go do innej parafii, też na Dolnym Śląsku. Żeby miał blisko do młodych chłopców…

Proboszcz (Henryk Pyka) z Pyzówki na Podhalu miał jeszcze więcej szczęścia. Dostał pół roku więzienia w zawieszeniu za znęcanie się nad uczniem. Skazany ksiądz nadal naucza religii w tej samej szkole, a ofiary proboszcza tuż po ogłoszeniu wyroku nie wpuszczono na lekcje.

Za to zawieszono w prawach nauczyciela ks. Krzysztofa W. nauczającego religii w szkole podstawowej w Krapkowicach. Ks. Krzysztof bijał wyłącznie chłopców, najczęściej w głowę, uderzał o siebie dziecięcymi głowami albo głowami chłopców uderzał o ławkę. O znęcaniu się nad dziećmi donosili na zebraniach rodzice. Nie donosił tylko mały Tomek z klasy komunijnej. Do czasu gdy po lekcji religii z ks. Krzysztofem miał zaburzenia równowagi, przewracał się i bolała go głowa. Dwie godziny później był już w szpitalu. Na oddział neurologii dziecięcej trafił na dwa tygodnie z podejrzeniem urazu mózgoczaszki. Dzieci potwierdziły, że ksiądz mocno bił Tomka dziennikiem w głowę. Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim już drugi rok prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Śledztwo nie toczy się przeciwko ks. Krzysztofowi, bo prokuratorowi chodzi przede wszystkim o wyjaśnienie zasadności oskarżeń. Ks. Krzysztof Matysek z Kurii w Opolu tak skomentował sprawę: Dla mnie ktoś pobity to już nie wstaje. Może te dzieci rzeczywiście są bardzo krnąbrne?

O molestowanie 12-letniego chłopca oskarżyli wiejskiego proboszcza z okolic Bydgoszczy rodzice dziecka. Sprawą zajęła się prokuratura, ale zarzuty wobec księdza się nie potwierdziły. Ustalono natomiast, że chłopiec po pierwsze nie chodzi na religię, po drugie rodzice rzekomo molestowanego chłopca są świadkami Jehowy i mogą po prostu nie lubić księdza.

Proboszcz Zbigniew P. z Jarnołtówka oskarżony o seksualne molestowanie 11-letnich chłopców, wychowanków Domu Dziecka w Chmielowicach, został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Ksiądz molestował dzieciaki na feriach dla ubogich dzieci organizowanych przez parafię. Prokuratura wnioskowała o wyższą karę – 1,5 roku więzienia – ale sąd wziął pod uwagę oskarżenia tylko jednego chłopca, bo dwóch pozostałych nie pojawiło się na rozprawie, a ich zeznania w prokuraturze zostały jedynie odczytane w sądzie. Ks. Zbigniew został przeniesiony do innej parafii.

10 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata dostał ksiądz (Andrzej Zemła) spod Zawoi za zrobienie pornograficznych zdjęć 6-letniej nagiej dziewczynce podczas obozu w Międzyborzu. Sprawa wyszła na jaw przez wywołującego fotki wścibskiego pracownika punktu fotograficznego, który od razu zawiadomił policję. Na zdjęciach widoczne były narządy intymne dziecka. Oprócz 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu sąd skazał księdza na 3 tys. zł grzywny.

* * *

Znany psycholog Andrzej Samson został skazany za to samo, co ksiądz spod Zawoi i zakonnik z Lipna razem wzięci – wykorzystanie bezradności dzieci do wykonywania z nimi czynności seksualnych, utrwalania i udostępniania dziecięcej pornografii. Tyle że Samson skazany został nie na rok czy dwa w zawieszeniu na 3 lata, co stałoby się, gdyby był księdzem. Samsona skazano na 8 lat bezwzględnego więzienia, 10 lat zakazu wykonywania zawodu i zapłacenie 25 tys. zł kosztów sądowych. A teraz sądzi się go od nowa i grozi mu podwyżka wyroku.

Lekarz pediatra i kardiolog Robert N. z Poznania skazany został za to samo, co ksiądz katecheta z Tylawy. Ale pediatra, zamiast wyroku 2 lat w zawieszeniu, dostał 5 lat więzienia i najwyższy 10-letni zakaz wykonywania zawodu za molestowanie seksualne dwóch pacjentek: 12-latki i 16-latki. Sąd lekarski ukarał Roberta N. dożywotnim zakazem wykonywania zawodu.

[2008] NIE.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: