FiM – Rodzina na swoim

W sierpniu 2012 r. zmarł nagle rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu i członek Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski, niemal pewny kandydat do sakry biskupiej. O spadek po nim ubiegają się trzy matki osieroconych dzieci…

Ksiądz prof. dr hab. Waldemar Irek miał 55 lat, a zakończył życie w swoim prywatnym domu w rodzinnej Oławie, gdzie odpoczywał po podróży służbowej do Watykanu. Przyczyną zgonu był atak serca. Choć w testamencie kategorycznie prosił o „skromną mszę św. bez kazania i skromny, bez rozgłosu, pogrzeb w godzinach rannych”, centrala archidiecezji wrocławskiej zrobiła po swojemu – zarządziła w Oławie policyjną blokadę centrum miasta w godzinach szczytu, aby umożliwić swobodny przemarsz konduktu żałobnego z tabunem biskupów i księży na czele oraz co najmniej setką świeckich oficjeli w tle, do tego asystę kompanii honorowej i występ wojskowej orkiestry reprezentacyjnej, a na zakończenie – strzelaninę w postaci salwy karabinowej. „Nie możemy zrealizować Twojej prośby, bo jesteśmy tutaj z darem modlitwy płynącym z potrzeby serca” – tak w swojej homilii tłumaczył zignorowanie woli zmarłego jego przyjaciel ks. Edward Szajda. Los sprawił im wszystkim przykrą niespodziankę… Ksiądz rektor Irek był człowiekiem bardzo zamożnym, więc kuria metropolitalna natychmiast położyła łapę na jego majątku, którego składnikiem jest okazały dom w Oławie.

– Nawet pamiątkowych zdjęć nie pozwolili stamtąd zabrać, nie mówiąc już o biżuterii, obrazach czy książkach. Pani Małgorzata U(…), siostrzenica księdza, która – jak się dotychczas wydawało – była najbliższym członkiem jego rodziny, wniosła do sądu powództwo o spadek. Bomba wybuchła kilka tygodni później, gdy po schedę zgłosiła się także pewna oławianka, wskazując swojego nieletniego syna Jakuba jako jedynego prawowitego spadkobiercę. Kobieta twierdzi, że ks. Irek jest jego ojcem. Ma mocne argumenty w postaci dokumentów i przekazów pieniężnych świadczących o sumiennym wywiązywaniu się z obowiązku alimentacyjnego, a także SMS-ów wskazujących na zainteresowanie taty rozwojem dziecka… O tej historii napomknęły lokalne media, ale nie informowały, bo jeszcze nie wiedzą, że do podziału majątku są ponadto dwie inne panie i ich dzieci będące, zdaniem matek, potomstwem księdza profesora. Kobiety sprawiają wrażenie odpowiedzialnych za słowo, więc chyba coś jest na rzeczy. Tak czy siak ekshumacja w celu pobrania materiału do badań genetycznych wydaje się nieunikniona – zauważa pracownica sądu w Oławie.

Ksiądz Irek ma w swoim życiorysie m.in. krótką karierę wojskową zakończoną w randze majora (w latach 1991–1994 był kapelanem garnizonu wrocławskiego i pierwszym dziekanem całego Śląskiego Okręgu Wojskowego) oraz probostwo parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Oławie (1995–2007).

– W armii dochował się podobno jakiegoś potomstwa i właśnie dlatego musiał odejść do cywila. Z wieku tego najmłodszego dzieciątka wynika, że zostało poczęte w okresie „oławskim”. Podczas mszy żałobnej odczytano fragment testamentu ks. Irka napisanego w 1997 r. Wspominając najbliższych, dokonał w nim wyraźnego rozdzielenia na „rodzinę z ukochaną mamą i siostrzenicą” oraz tych, z którymi był „związany więzami krwi”. Cytuję, bo mam nagranie. Wówczas jakoś mi to umknęło, ale dzisiaj rozumiem, co chciał w ten sposób przekazać i dlaczego użył liczby mnogiej. No bo z kim, oprócz oficjalnej rodziny, mogły go łączyć więzy krwi? – pyta retorycznie były współpracownik rektora PWT.

Równoległe sprawy o ustalenie ojcostwa i majątek pozostają na etapie proceduralnych przepychanek, bo nie chce się nimi zajmować żaden z właściwych terytorialnie sądów rejonowych (ani Wrocław-Fabryczna jako ostatnie miejsce zameldowania zmarłego, ani Oława, ze względu na lokalizację dóbr). Papiery wędrują z miasta do miasta i dopiero 23 stycznia sąd we Wrocławiu ustanowił na niejawnym posiedzeniu kuratora spadkowego, który ma reprezentować zmarłego kapłana, po czym znowu odesłał akta za miedzę.

– Czuje klimat, żeby pójść biskupom na rękę i blokować sprawę jak najdłużej, aż przycichnie – twierdzi urzędniczka sądowa.

Podczas pogrzebu księdza Irka prorektor PWT ks. prof. Andrzej Tomko (od października 2012 r. rektor uczelni) nazwał swojego zmarłego szefa „osobą wielopostaciową”. Najbardziej ludzka z tych „postaci” przyprawia teraz Kościół o ostry ból głowy…

[2013] FaktyiMity.pl Nr 6(675)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: