Dramat na plebanii

Parafia pw. św. Andrzeja Apostoła w Przodkowie nie ma w tej chwili proboszcza ani wikarego. Przodkowianie są zdesperowani i rozczarowani.

Przez ostatni tydzień walczyli o to, by proboszczem parafii został ich ukochany wikariusz ks. Waldemar Pielecki. W tej sprawie protestowali nawet w Pelplinie, rozmawiali z biskupem. Wrócili jeszcze bardziej przygnębieni, bo ordynariusz pelpliński nie ustąpił.

- Księża jak widać nie dbają o naszą wiarę i nas, wiernych – stwierdził po przyjeździe z Pelplina Józef Litwin, mieszkaniec Przodkowa. – Ksiądz wikariusz był duchownym z prawdziwym powołaniem. Potrafił nawiązać kontakt z wiernymi. Biskup nie wziął pod uwagę naszych argumentów. W ubiegłym roku na słowo honoru przyrzekał zostawić wikarego na trzy lata, a teraz go odwołuje. To nie jest uczciwe w stosunku do nas.

Protest parafian ciągnie się od sierpnia ubiegłego roku. Wtedy zaprotestowali, domagając się odwołania ks. Dariusza Bartnickiego, który pełnił przez kilka miesięcy obowiązki proboszcza parafii. Podstawowym argumentem w tej sprawie była próba sprzedaży parafialnej ziemi. Mieszkańcy ostro sprzeciwili się też planom odwołania z parafii wikariusza ks. Waldemara Pieleckiego, który zaskarbił sobie ich sympatię. Doszło do manifestacji w Pelplinie. Biskup uległ naciskom parafian i odwołał ks. Bartnickiego, pozostawiając w Przodkowie wikariusza, którego domagali się wierni. Proboszczem parafii mianowany został ks. Jerzy Kąkol.

Kilkumiesięczny spokój w Przodkowie zburzyła jednak, na początku tego roku, wieść o karze, którą nałożył biskup na parafię. W jej myśl przez pięć lat miało tutaj nie być bierzmowania, a młodzież po sakrament jeździć miała do Pelplina. Sprawa została nagłośniona przez media. Po tygodniu biskup karę odwołał, a bierzmowanie w Przodkowie się odbyło. Mimo to karę za protest parafian wciąż ponosił wikariusz.

Na początku minionego tygodnia, po niedzielnym bierzmowaniu, przodkowscy parafianie spotkali się z proboszczem parafii ks. Jerzym Kąkolem. Domagali się wyjaśnienia pogłosek o rzekomym szykanowaniu wikarego, który ‚zdegradowany’ został do pomocnika proboszcza. Zarzucali mu arogancję i próbę zmiany parafialnych tradycji kultywowanych od lat oraz brak wstawiennictwa za ukaranym wikariuszem.

Ksiądz Jerzy Kąkol zaprzeczył jakoby wikary był szykanowany.
– Normalnie współpracujemy z księdzem wikariuszem – tłumaczył. – Nie wiem, czego dotyczy kara księdza wikariusza. Ślubowałem posłuszeństwo swojemu biskupowi i w pewne sprawy nie mogę ingerować. Nie muszę też wiedzieć wszystkiego, co dotyczy innego księdza.

Mieszkańców wzburzył też fakt, że proboszcz nie zatwierdził rady parafialnej wybranej w sołectwach.
Na spotkaniu mieszkańcy powiedzieli wprost, że domagają się odejścia z parafii ks. proboszcza. Następnego dnia ks. Jerzy Kąkol oświadczył delegacji mieszkańców, że podał się do dyspozycji biskupa i odchodzi z parafii. W środę po Przodkowie lotem błyskawicy rozeszła się wieść, że proboszcz jednak zmienił zdanie, a z parafii odwołany został ks. Waldemar Pielecki. Mieszkańcy rozpoczęli okupację plebanii.

- Na siłę wzburzają parafię – denerwowała się mieszkanka Kosowa. – Próbują nas zwodzić. Czujemy, że ktoś chce nas oszukać. Wieczorną mszę św. odprawił ks. Waldemar Pielecki. Tuż po jej zakończeniu zapytaliśmy wikariusza o stosunek do zaistniałej sytuacji. Powiedział tylko kilka słów.
– Ja się po prostu boję – stwierdził ksiądz Waldemar Pielecki. – Nie wiem, co myśleć o tym wszystkim i jakie podjąć decyzje.

Kilkaset osób zgromadziło się przed plebanią. Próby nawiązania kontaktu z przedstawicielami kurii biskupiej oraz dziekanem dekanatu kartuskiego nie powiodły się. Późnym wieczorem proboszcz parafii po dyskusjach z mieszkańcami opuścił plebanię.

Mieszkańcy, obawiając się wywiezienia wikariusza z plebanii zamknęli go w areszcie domowym. Nie dopuścili nas do niego, mówiąc, że jego stan zdrowia uległ pogorszeniu. W czwartek dziekani i wicedziekani diecezji pelplińskiej, zebrani na konferencji w Pelplinie, wystosowali oświadczenie, w którym wezwali wikariusza do bezwzględnego posłuszeństwa biskupowi.

- Zgodnie z decyzją księdza biskupa, proboszczem parafii w Przodkowie nadal jest ks. Jerzy Kąkol, a jego zastępcą został ks. kanonik Jan Konrad Szwaba – informował ks. Ireneusz Smagliński, rzecznik biskupa pelplińskiego. – Ksiądz Waldemar Pielecki ma odejść z parafii.

W ubiegły piątek do Pelplina pojechała delegacja mieszkańców, by rozmawiać z biskupem Janem Bernardem Szlagą.
– Ksiądz biskup powiedział nam tylko tyle, że wikary ma odejść z parafii i na pewno proboszczem nie zostanie – po powrocie poinformował zebranych Andrzej Stromski. – W ciągu kilku dni ma przyjść nowy proboszcz i wikary.

Informacje te potwierdził ks. Ireneusz Smagliński. Wieści z Pelplina dodatkowo zelektryzowały mieszkańców.
– Biskup od początku nie chciał nawiązać z nami dialogu – stwierdziła Grażyna Gleinert z Przodkowa. – Telefonicznie powiedziano nam, że mamy się rozejść, ale nikt nie chciał słuchać naszych argumentów. Gdyby na początku ktoś chciał z nami porozmawiać, to nie byłoby takich zgrzytów. Koniecznie chcą pognębić wikarego. Przecież jego gdzieś ześlą. Aż dziw bierze, że ksiądz księdzu może być wilkiem. My jednak nie odpuścimy.

Jeszcze w piątek zapadła decyzja o wyjeździe do Pelplina. W sobotę po południu okazało się jednak, że ks. Waldemar Pielecki… uciekł z plebanii.

Nikt nie potrafił powiedzieć, jak to się stało. Nieoficjalnie mówiło się, że wikariusz udał się do rodziny w Gniewie. Mimo to protest w Pelplinie doszedł do skutku. Przed kurią biskupią manifestowało około 700 osób. Przodkowianie domagali się przywrócenia do parafii ks. Waldemara Pieleckiego i powołania go na stanowisko proboszcza. Biskup pelpliński Jan Bernard Szlaga rozmawiał z kilkuosobową delegacją. Według relacji obecnych, przedstawił parafianom pisemną prośbę ks. Waldemara Pieleckiego, w której domaga się on przeniesienia do innej parafii.

Manifestanci wrócili do Przodkowa rozczarowani. Nie uwierzyli jednak w rezygnację wikarego. Poczuli się oszukani. Zapowiedzieli, że nie dadzą za wygraną. Zamierzają nie wpuścić nowego proboszcza i wikarego, którzy przyjadą objąć służbę duchowną w parafii.

Powracająca fala

Emeryt z Przodkowa, przeciwnik protestu parafian (nazwisko do wiadomości redakcji)

- Nie miałem żadnych zarzutów do księdza Waldemara Pieleckiego. Jego kazania były naprawdę dobre, świetnie prowadził msze św., ale to przecież nie wszystko. Chodzi się do kościoła nie dla księdza. Jeżeli idę na mszę św., to nie po to, by wpatrywać się w księdza, ale po to, by się modlić, bym jako katolik wypełnił swój obowiązek. Uderzyło mnie to, że w momencie, gdy w ubiegłym roku wybuchł bunt, to wikary ani słowem nie stanął w obronie swojego proboszcza. Dla mnie to był już bardzo negatywny sygnał. Po tych wydarzeniach zwracaliśmy się do wikariusza z prośbą o wyjaśnienie pewnych spraw, ale on już wtedy rozmawiał na te tematy tylko z wybranymi, ze swoimi zwolennikami. Księdzu Pieleckiemu oferowano probostwo w momencie, gdy na emeryturę miał odejść ks. Jan Szwaba. Wtedy wikary się nie zgodził. Skąd zatem nagła chęć objęcia probostwa? Uważam, że to, co działo się w ostatnim tygodniu jest następstwem wcześniejszego protestu, tylko, że w pewnym momencie wszystko wymknęło się spod kontroli. Ludzie nie mogą przecież decydować o wszystkim, bo co by się wtedy działo? Najbardziej boję się następstw tego protestu. Już teraz do konfliktów dochodzi nawet w rodzinach. To już jest ?powracająca fala? tego protestu, a będzie jeszcze gorzej. Najbardziej odbije się to na świadomości młodzieży. Chciałbym zaapelować do mieszkańców, by się opamiętali i zaprzestali dalszych działań. To jedyna droga powrotu do normalności.

Inne tradycje

Gdański Trybunał Metropolitarny

- Kodeks Prawa Kanonicznego mówi, że to biskup decyduje o nominacjach na funkcję proboszcza czy wikarego. W Polsce nie spotkałem sytuacji, by to wierni kościoła katolickiego w jakikolwiek sposób o tym decydowali. W krajach o nieco innych tradycjach wierni niekiedy mają swój udział w przyjęciu księdza do parafii. W niektórych rzymskokatolickich gminach Szwajcarii wierni muszą wyrazić aprobatę dla nowo mianowanego proboszcza, ale wynika to poniekąd z historii. W Polsce tradycje są zupełnie inne. Kodeks Prawa Kanonicznego, jak wskazuje jego nazwa, jest kodeksem Kościoła katolickiego. Dotyczy więc wszystkich – od najwyższych szczebli hierarchii kościelnej, po wiernych. Prawo kanoniczne, owszem, zawiera zapisy mówiące o odwołaniu z parafii proboszcza. Zdarza się to np. w sytuacji, gdy praca duszpasterska księdza nie przynosi owoców w ramach życia parafialnego. Decyzje tego rodzaju podlegają dogłębnym analizom i są podejmowane przez biskupa, który powinien kierować się daleko idącym obiektywizmem. Trudno bowiem, by ulegał wpływowi parafian.

Kalendarium konfliktu

  • 17 sierpnia 2003 r. – podczas niedzielnej mszy św. ogłoszono odwołanie, mimo wcześniejszych obietnic, przez księdza biskupa Jana Bernarda Szlagę wikarego ks. Waldemara Pieleckiego
  • 21 sierpnia 2003 r. – ks. Dariusz Bartnicki, mający być 30 sierpnia oficjalnie powołanym na proboszcza parafii pw. św. Andrzeja Apostoła w Przodkowie, z powodu protestu miejscowych wiernych opuścił parafię; swoje postępowanie parafianie tłumaczyli nieodpowiednim gospodarowaniem przez potencjalnego proboszcza kościelną ziemią w Przodkowie, ale przede wszystkim stali w obronie wikarego
  • 25 sierpnia 2003 r. – około 350 parafian z Przodkowa pojechało do Pelplina, by zaprotestować przed Kurią Diecezji Pelplińskiej przeciw planowanemu odejściu z ich parafii ukochanego wikariusza ks. Waldemara Pieleckiego. Po rozmowach z delegacją, biskup zadecydował o pozostawieniu w parafii na kolejne trzy lata ks. Waldemara Pieleckiego
  • około 20 lutego 2004 r. – w Przodkowie rozchodzi się informacja o nałożonej na parafię karze biskupa: w Przodkowie przez pięć lat nie miał być udzielany sakrament bierzmowania. Młodzież miała po niego jechać do Pelplina.
  • 12 marca 2004 r. – przodkowianie dowiadują się, że nałożona na nich kara została cofnięta i bierzmowanie odbędzie się w tutejszej parafii
  • 9 maja 2004 r. – w parafii pw. św. Andrzeja Apostoła biskup pomocniczy ks. Piotr Krupa udzielił młodzieży bierzmowania
  • 10 maja 2004 r. – parafianie podczas spotkania z nowym proboszczem ks. Jerzym Kąkolem oświadczyli, że nie widzą możliwości współpracy z nim; zarzucili mu arogancję, brak kontaktu z wiernymi i próby łamania parafialnej tradycji; proboszcz zadecydował o swoim odejściu
  • 12 maja 2004 r. – przodkowianie, na wieść o tym, że proboszcz zostaje na plebani, rozpoczynają jej okupację; pod naciskiem parafian ks. Jerzy Kąkol wyjechał z parafii
  • 13 maja 2004 r. – dziekani diecezji pelplińskiej wydali oświadczenie, w którym m.in. wezwali ks. W. Pieleckiego do bezwzględnego posłuszeństwa biskupowi
  • 14 maja 2004 r. – ks. Waldemar Pielecki trafia do ‚aresztu’ domowego; kolejna próba negocjacji parafian z biskupem
  • 15 maja 2004 r. – ks. Pielecki potajemnie opuszcza parafię
  • 16 maja 2004 r. – protest w Pelplinie

[2004.05.21] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: