FiM – Szaleństwo celibatu?

Ksiądz Walter Fisher, mimo półwiecza na karku, ma ognisty temperament, wilczy apetyt na samice oraz ciekawe sekrety.

Jeden jest taki, że naprawdę nazywa się Władysław Górak i pochodzi z dalekiej krainy wierzb płaczących nad modrymi ruczajami. Obecnie skłonności i wady charakteru ks. Fishera alias Góraka rozpatrywane są  w sali sądowej w Bartow na Florydzie. W ubiegłym miesiącu sędzia Susan Roberts uznała polskiego księdza za winnego obrazy sądu. „Wyciągnięcie od niego nawet tak prostych odpowiedzi jak »tak« i »nie« jest często niemożliwe” – wściekła się Roberts.

Podczas pierwszej sesji w lutym sąd uznał, że kapłan może być cokolwiek porąbany i zlecił badanie psychiatryczne, uznając go tymczasowo za „niezdolnego umysłowo do uczestniczenia w procesie”.

Ba, ale jak zbadać księdza Góraka, skoro nie kuma po angielsku? Tak przynajmniej twierdzi. Domagał się sądowego tłumacza. Roberts była już gotowa usługi takowego sfinansować, ale dowiedziała się, że Kościół (archidiecezja Newark) nie porzucił sługi bożego w biedzie i wciąż mu wypłaca 1891 dolarów miesięcznie. Więc duchowny musiał sam zapłacić.

Przez tłumacza poinformował sędzinę, że zawsze był normalny – „Nie gorszy ani nie lepszy niż inni ludzie”.

Górak – były ksiądz kościoła w Lakeland – jest oskarżony o napad z włamaniem, bezprawne uwięzienie, pobicie oraz agresywne szpiegowanie. Początkowo, na czas trwania procesu, umieszczony został w domu starców, ale ze względu na naganne zachowanie przeniesiono go do aresztu. Zarządca domu skarżył się, że ksiądz jest bezczelny, robi, co chce, nie wypełnia poleceń personelu i odmawia napisania wniosków o poradę lekarską i lekarstwa. Odmawiał także płacenia 1500 dolarów miesięcznie za pobyt w obiekcie. „Pan jest uparty!  – łajała ks. Góraka sędzina. – Pan nie będzie robił, co się panu podoba”.

Kapłana aresztowano 17 maja 2005 roku po tym, jak kobieta poskarżyła się policji, że prześladuje ją od miesięcy. Bez zaproszenia przychodził do jej domu w Lakeland, a któregoś dnia tam się po prostu włamał i wyrwał telefon z gniazdka, by nie mogła wezwać policji. Złapał ją i zaczął siłą rozbierać, podarł sukienkę i bluzkę, zmusił do położenia się na podłodze. Kobieta broniła się zaciekle, kopiąc napastnika, bijąc i gryząc. Wreszcie uwolniła się i wybiegła na ulicę, gdzie czekała, aż ksiądz sobie pójdzie.

Czy duchowny z miłości postradał zmysły, stając się jeszcze jedną ofiarą celibatu? Może proces odpowie na te pytania…

[2006] FaktyiMity.pl Nr 46(350)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: