Biskup poręczył za księdza podejrzanego o molestowanie dziewczynek

Proboszcz parafii w Połoskach, podejrzany o molestowanie dziewczynek na lekcjach religii, pozostanie w areszcie. Sądu nie przekonało poręczenie biskupa siedleckiego Zbigniewa Kiernikowskiego, który chciał, żeby ksiądz trafił do celi klasztornej

Wczoraj Lubelski Sąd Okręgowy zastanawiał się, czy ksiądz powinien pozostać w areszcie przez kolejne trzy miesiące. Biskup siedlecki Zbigniew Kiernikowski zaproponował „umieszczenie księdza Zbigniewa Sz. w jednym ze wskazanych miejsc, gdzie byłby pod kontrolą kurii biskupiej i do dyspozycji prokuratury i sądu”, czyli w domu parafialnym w Białej Podlaskiej, celi klasztornej w Domu Zakonnym Ojców Paulinów w Leśnej Podlaskiej albo w Domu Zakonnym Księży Michalitów w Górkach.

Biskup napisał, że jako przełożony „chciałby uszanować godność kapłańską” księdza Zbigniewa Sz., a nadchodzące święta pozwoliłyby mu „zastanowić się nad jego losem”. Sędziów jednak nie przekonał. – Zgodnie z decyzją sądu ksiądz Zbigniew Sz. pozostanie w areszcie co najmniej do 11 maja – mówi rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara du Chateau.

Decydując o przedłużeniu aresztu, sąd powołał się na zagrożenie dużą karą i obawę matactwa – z akt sprawy wynika, że ksiądz wywierał nacisk na świadków zeznających w jego sprawie. Przypomnijmy, że dyrektor szkoły w Połoskach starał się wpływać na rodziców dziewczynek, żeby wycofali oskarżenia wobec Zbigniewa Sz.

O sprawie molestowania dziewczynek ze szkoły podstawowej w Połoskach pisaliśmy w grudniu. Na policję zgłosili się wtedy rodzice pięciu uczennic w wieku 7-9 lat, które zeznały w obecności psychologa, że katecheta wielokrotnie dotykał ich ud i pośladków. Prokuratura postawiła proboszczowi zarzut doprowadzania dziewczynek do poddania się czynnościom seksualnym i został on tymczasowo aresztowany. Siedlecka kuria odwołała proboszcza z funkcji i ustami rzecznika księdza Pawła Siedlanowskiego przeprosiła osoby pokrzywdzone w tej sprawie.

W marcu prokuratura zebrała dowody, że ksiądz Zbigniew Sz. szczególnie surowo traktował chłopców. Bez powodu krzyczał na nich, stawiał do kąta, wykręcał uszy.

[2004] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: