FiM – Księża wiozą śmierć

Księża skazani prawomocnymi wyrokami bronią się rękami i nogami przed wylądowaniem w więzieniu. Wynajmują najlepszych prawników, ukrywają się, symulują choroby, a nawet szukają łaski u prezydenta RP.

Ksiądz Marek Sobański, sprawca tragicznego w skutkach wypadku pod Włocławkiem, wbrew naszym obawom, o których pisaliśmy prawie dwa lata temu, nie został ułaskawiony przez prezydenta RP i nie opuści zakładu karnego. Skazany na 5 lat pozbawienia wolności – musi odpokutować swoją winę.

Przypomnijmy: do tragedii na trasie w rejonie Włocławka doszło we wrześniu 1999 r. Jadący z Wybrzeża w kierunku Częstochowy ks. Sobański, wyprzedzając pod górkę na ciągłej linii, doprowadził do zderzenia z samochodem, którym podróżowała rodzina z Kutna. W wyniku wypadku śmierć poniosło łącznie pięć osób.
Sprawca nie przyznawał się do winy; zarówno podczas śledztwa, jak i długotrwałego procesu szukał dla siebie różnorodnych usprawiedliwień (rzekoma cukrzyca), nie okazał współczucia, nie udzielił pomocy dzieciom ofiar. Choć wiosną 2002 r. uprawomocnił się wyrok włocławskiego sądu rejonowego, skazany robił wszystko, by nie trafić za kratki. Zabawa w ciuciubabkę trwała prawie półtora roku, aż wreszcie 11 czerwca 2003 roku Sobański został zatrzymany przez pabianickich policjantów i trafił za kratki.

O ułaskawienie przez prezydenta RP ubiega się także 44-letni ks. Waldemar Franciszek Barnak z Gołdapi (obecnie w sanktuarium w Studzienicznej), który w maju 2002 r. pod wpływem alkoholu spowodował wypadek pod Oleckiem, a następnie zbiegł, nie udzieliwszy pomocy ofiarom („FiM” 32/2003, 26/2004). Na skutek zderzenia z cinquecento śmierć poniosła kierująca tym pojazdem 52-letnia nauczycielka Anna Pawłowska.

W lipcu 2003 r. Sąd Rejonowy w Ełku skazał księdza na 4 lata pozbawienia wolności, a wyrok ten utrzymał w mocy także Sąd Okręgowy w Olsztynie. Chociaż minął już ponad rok od uprawomocnienia wyroku, również i w tym przypadku nie doszło do jego wykonania, ponieważ ks. Barnak składa wnioski o odroczenie kary. Ostatnio zasłania się chorobą psychiczną… W tych dniach sąd w Ełku zlecił zbadanie skazanego przez biegłych specjalistów.

Podobnie jak w obu opisanych przypadkach, z wyrokiem Temidy nie zgodził się również ksiądz Artur Moraczyński, który w maju 2002 r. w Drzeniowie k. Cybinki na skutek nadmiernej szybkości (140 km/godz.) najechał 15-letniego motorowerzystę, Krzysztofa Chusteckiego, i spowodował jego śmierć. Pirat drogowy miał jednak sporo szczęścia – już w pierwszej instancji sąd skazał go tylko na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów, zaś w drugiej – na skutek apelacji zarówno prokuratury, jak i obrońcy – jedynie ograniczył mu zakaz prowadzenia samochodu do 2 lat.

Rodziny ofiar księży, pozostawione same sobie, cierpią nadal. W ubiegłym roku zmarł ojciec zabitego na drodze 15-letniego Krzysztofa, zaś jego matka codziennie od 3 lat – jak mówi – prosi Boga o śmierć. Ze śmiercią Anny Pawłowskiej nie mogą się także pogodzić do dziś jej córki i rodzice. Tragedia na drodze w rejonie Włocławka śni się także po nocach osieroconemu synowi małżeństwa z Kutna. Ani jeden duszpasterz do dziś nie wypowiedział słowa „przepraszam”…

[2005] FaktyiMity.pl Nr 7(250)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: