Kochankowie naszych dzieci cd.

Mieszkańcy okolic Krosna: pilnujcie bachorów!
Pojawił się u Was pedofil w sutannie; niewykluczone, że znów będzie katechetą.

O bezgranicznej miłości księdza Jacka Czekańskiego do chłopców pisaliśmy miesiąc temu („NIE” nr 44/2002). Przypomnijmy. Gorące uczucie, zwłaszcza sposób jego okazywania pewnemu małolatowi, doprowadziły dobrodzieja do tego, że we wrześniu zeszłego roku Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim skazał katechetę na półtora roku pierdla w zawiasach na 3 lata i zakazał wykonywania zawodu katechety przez lat 5. Za czyny nierządne wobec nieletniego, ucznia szkoły w P. koło Choszczna. Kuriewni ze Szczecina, jeszcze w trakcie czynności sądowych, przenieśli Czekańskiego 100 kilometrów dalej – do Kamienia Pomorskiego. Usunięcia księdza domagała się matka pokrzywdzonego dzieciaka i niektórzy nauczyciele ze szkoły w P.

Gdy do Kamienia Pomorskiego dotarła wieść o wyroku, fioletowi znaleźli Czekańskiemu przystań w Dobrej k. Nowogardu. Delikwent, pomimo prawomocnego wyroku sądu i wbrew jego treści, uczył religii; miał dostęp do dzieci i najpewniej skwapliwie z okazji skorzystał. Ale i tu wkrótce dowiedziano się o zamiłowaniach pasterza nieletnich i o wyroku. Po protestach rodziców i nauczycieli Czekańskiego odsunięto od nauczania religii. Jednak chętnie zastępował on nauczycieli prowadząc lekcje z innych przedmiotów. Od rodziców dzieci z Dobrej wiemy, że ks. Jacek najchętniej prowadził wychowanie fizyczne z chłopcami. Kolejna bomba wybuchła teraz, już po wyjeździe ks. Jacka. Pewnie wcześniej ludzie bali się o tym mówić. Jeden z uczniów zwierzył się nauczycielom, że ksiądz Jacek po lekcji religii „dziwnie się zachowywał i go dotykał”.
Chłopak twierdzi, że to był „specjalny dotyk”. Nauczyciele w Gimnazjum w Dobrej znający tego małolata uważają, że raczej nie konfabuluje. Jeśli tak było, jak mówi, to sprawą niezwłocznie powinna zająć się prokuratura. Jeżeli zarzut powrotu do przestępstwa potwierdziłby się – księdza-zboczka czeka odsiadka. Plus wyrok, który może zainkasować za kolejny pedofilski czyn.

Mieszkańcy Dobrej długo bezskutecznie domagali się od proboszcza i od szczecińskiej kurii usunięcia księdza. W końcu dopięli swego. Pożegnanie księdza Jacka w Dobrej odbyło się oficjalnie w drugą niedzielę listopada. Proboszcz zakomunikował parafianom z ambony, że wikary Jacek otrzymał od przełożonych z kurii roczny urlop i do parafii w Dobrej nie wróci. Dokąd się udał – nie zdradził.

Dowiedzieliśmy się, że Czekański wyjechał w rodzinne strony, w okolice Krosna na Podkarpaciu. Za cichą zgodą fluorescencji z kurii w Szczecinie, u których ma specjalne względy – będzie starał się o posadę katechety.

[2002] NIE.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: