Chojnice. Z wokandy oskarżonego księdza

Dwóch świadków przesłuchanych było w Sądzie Rejonowym do sprawy pijanego księdza, Wiesław M., który spowodował kolizję pod koniec stycznia tego roku („Dziennik Bałtycki” z 26 czerwca br.). Zeznania złożył policjant, który wezwany został na oględziny miejsca zdarzenia oraz mieszkaniec Chojnic, który widział, jak ksiądz, siedząc tuż po kolizji w swojej skodzie superb, pił alkohol.

– Widziałem jak pan siedział w samochodzie, który stał przy osi jezdni, odkręcał butelkę i jeszcze sobie z niej popijał – zeznawał Alfons D.
Świadek nie widział jak ksiądz pije, tylko jak przytyka butelkę do ust. Zbulwersowało go to bardzo, ponieważ miał sprawę o spowodowanie kolizji pod wpływem alkoholu.
– Mnie to prawie ukamienowali – mówił Alfons D. – A przecież ksiądz z takiej samej gliny jak my wszyscy.
Ten świadek został przesłuchany, ponieważ napisał do sądu list w tej sprawie skarżąc się na opieszałość policjantów.
– Chciałem jak najdalej być od tego, żeby się po sądach nie włóczyć – mówił. – Zastanowiłem się jednak i poszedłem na policję. Powiedzieli mi, że mają dość świadków w tej sprawie.

Zaskakujące były zeznania policjanta Mariusza W., który stwierdził, że podczas zabezpieczania przedmiotów w aucie księdza była pusta butelka po alkoholu. Tymczasem podczas przesłuchania w komendzie z marca tego roku o niczym takim nie było mowy.
– W pierwszej notatce lub protokole oględzin musi być jakaś wzmianka – bronił swoich zeznań policjant. – Nie pamiętam czy była tam butelka. Jeśli była, to na pewno było napisane od czego, czy od piwa, wina czy wódki.

[2006] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: