Ksiądz z Pabianic skazany za jazdę po pijanemu

Na karę 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata skazał wczoraj Sąd Rejonowy w Pabianicach księdza Kazimierza Sz. z pabianickiej parafii św. Mateusza, który kierował autem mając 2 promile alkoholu!

47-letniemu duchownemu zabroniono też prowadzić auto przez najbliższe 3 lata, nałożono na niego 1000 zł grzywny oraz obciążono go częściowo kosztami procesu. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż pijany ksiądz jadąc bez prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego spowodował kolizję. Wikary spieszył się, by odprawić noworoczną mszę. Przed sądem stanął w trybie przyspieszonym.

Jak wynika z zeznań samego winowajcy, zaczął on pić alkohol już w sylwestrowy wieczór. Z dwoma kolegami z innych parafii mieli wypić litr whisky, potem szampana. Noworoczne południe również zaczęło się od tego trunku. Potem przyszła kolej na wino. Gdy zadzwoniła znajoma lekarka z ul. Kresowej, by przyjechał do niej po recepty i zwolnienie lekarskie, duchowny uznał, że nie będzie nikogo fatygować, prosząc o podwiezienie i sam usiadł za kółkiem.

– Wybrałem boczne drogi – zeznał. – Przejechałem tylko 300 – 400 metrów. Na ul. Żwirki i Wigury wpadłem w dziurę i uderzyłem w zaparkowanego busa. Miał tylko lekkie zarysowania. Człowiek urządził jednak awanturę i zadzwonił po policję. Moje auto zostało odholowane na policyjny parking. Wiem, że zrobiłem źle, ale to jednorazowy wypadek. Piłem alkohol po raz pierwszy odkąd miałem zawał.

Tłumaczył też, że zażywa wiele leków i być może to one opóźniły wydalanie alkoholu z organizmu…

Za spowodowanie kolizji policja ukarała go 500-złotowym mandatem. Nie pierwszym. Ksiądz przyznał, że wcześniej był karany za jazdę z nadmierną prędkością i brak zapiętych pasów. Na rozprawie sędzia Barbara Pasińska podała w wątpliwość zeznania duchownego, który utrzymywał, że w Nowy Rok wypił tylko szampana i lampkę wina.

– Wyniki badania na zawartość alkoholu były rosnące, a nie malejące (pierwsze – 1,94 promila, kolejne dwa – 2,2 promila – przyp. red.) – stwierdziła sędzia.

Szoku nie krył w rozmowie z nami proboszcz parafii św. Mateusza – Jan Szuba.

– Ta wiadomość mnie poraziła. Ksiądz jest u nas od pięciu lat i nigdy nie było z nim problemów. Nie wiem jeszcze, jakie konsekwencje wobec wikarego wyciągnie biskup.

[2008] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: