Parafia zarabia na zmarłych

Prawie 3 tysiące złotych kary ma zapłacić parafia pod wezwaniem świętej Barbary w Luboniu. Taką decyzję podjął w maju 2007 roku poznański Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Stwierdził, że parafia ogranicza wolną konkurencję na rynku usług pogrzebowych. Wczoraj sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Warszawie, do którego odwołała się parafia.

Powództwo zostało oddalone. Wyrok nie jest prawomocny. Pełnomocnik parafii jeszcze nie podjął decyzji, czy odwoła się do sądu apelacyjnego. Skargę do UOKiK złożyła firma Memento Mori z Lubonia. Jej właściciel, Bronisław Łopiński, tłumaczy, że już od 2001 roku jego pracownicy nie mogli kopać grobów na cmentarzu parafialnym. Na tej usłudze zarabia się najwięcej pieniędzy. Pogrzeb kosztuje ponad tysiąc złotych, wykopanie grobu około 600 złotych.Pracownicy Memento Mori mogli jedynie przygotować ceremonię pochówku oraz zanieść trumnę z kostnicy do grobu. Do 2004 roku groby w Luboniu kopała tylko jedna firma pogrzebowa. Proboszcz Bernard Cegła podpisał z nią umowę „na wyłączność”. Właściciel Memento Mori interweniował w tej sprawie w Kurii Arcybiskupiej. Odpisano mu, że na cmentarzu usługi może świadczyć tylko ta firma, z którą proboszcz podpisał umowę. Gdy w 2004 roku firma upadła, parafia sama zaczęła organizować pogrzeby. W latach 2005-2006 zorganizowała ich 338. Memento Mori tylko 72. Nadal nie mogła jednak kopać grobów. Na jednej ceremonii traciła więc 600 złotych, łącznie ponad 43 tysiące. – Proboszcz zaczął od nas także pobierać 200 złotych za możliwość wyniesienia trumny z kostnicy. Od kamieniarzy, którzy po cmentarnej drodze jeździli ciężkimi samochodami, brał tylko 20 złotych – skarży się Łopiński. Jak mówi właściciel zakładu, ksiądz agitował także na kolędzie, podczas której mówił parafianom, by korzystali jedynie z usług zakładu działającego przy parafii: – Ksiądz wzywał również naszych klientów dobiura parafialnego. Przekonywał do wyboru jego firmy. Mówił, że to pomoże materialnie parafii. Agitki odbywały się nawet po godzinie 22. Proboszcz nie zważał na to, że pogrążona w żałobie rodzina nie miała głowy do takich rozmów. W 2006 roku Łopiński powiadomił UOKiK o nierównej konkurencji na cmentarzu w Luboniu. Niebawem opłata za korzystanie z cmentarza wzrosła do 400 złotych. Pozwolonomu jednak na kopanie grobów. O konieczności uiszczania opłaty zawiadomił kurię. Ta odpowiedziała, że decyzję o opłacie zaakceptowała parafialna rada ekonomiczna. Ksiądz Maciej Szczepaniak, rzecznik kurii, nie chciał komentować sprawy. Odesłał nas do parafii w Luboniu. Proboszcz Cegła był jednak na kolędzie, a jego telefon komórkowy odebrał wikariusz. Powiedział nam, że księża nie będą wypowiadać się na temat sporu z Memento Mori. Stwierdził, że musieliby mieć zgodę biskupa. Po informacje odesłał do rady ekonomicznej. Jednym z jej członków jest Małgorzata Machalska, radca prawny reprezentujący parafię. – Faktycznie, Memento Mori musi płacić 400 złotych od jednego pogrzebu. To opłata za korzystanie z infrastruktury cmentarza oraz nadzór nad prawidłowym przebiegiem pochówku. Taką samą kwotę pobieramy od każdej innej firmy – mówi Małgorzata Machalska. I dodaje, że proboszcz Cegła nie agituje wśród mieszkańców. Co najwyżej namawia ich do korzystania z usług parafii w zakresie obsługi pogrzebu. Dzięki wpływom z pochówków pokrywane są koszty związane z ubezpieczeniem cmentarza, jego bieżącym utrzymaniem, czy wywozem śmieci.

Sprawa Memento Mori nie jest jedyną tego typu, którą zajmował się UOKiK. W 2006 roku wpłynęła do niego skarga od firmy Acheron z Mosiny. Jej właścicielki skarżyły się na działalność proboszcza Edwarda Majki oraz konkurencyjnej firmy pogrzebowej. Twierdziły, że mają utrudniony dostęp do cmentarza. Na dodatek ksiądz w nieformalny sposób miał reklamować konkurencję. W zakładzie do dziś wisi zdjęcie księdza Majki leżącego w trumnie. Proboszcz ma złożone dłonie i pozuje na nieboszczyka. Ma także zamknięte oczy. Ubrany jest w sutannę i buty typu „traper”. Kuria nie chce komentować tej sprawy, bo jej nie zna. Z kolei ksiądz Majka powiedział, że zdjęcie zrobił sobie „w ramach jaj”. – Stała pusta trumna to wszedłem, żeby zobaczyć, jak się w niej leży – mówi Edward Majka. – Ale konkurencji nie ograniczałem. Ogłoszenia Acherona do dziś wiszą na cmentarzu, a nasz kościelny właśnie tej firmie zlecił zorganizowanie pogrzebu swojej teściowej. Ostatecznie UOKiK nie rozpatrzył skargi Acheronu. Firma nie uzupełniła pozwu. Pod koniec 2006 roku upadła. Miała za mało klientów, poza tym doszło do konfliktu między jej właścicielkami.

[2008] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: