BRZEŹNO – Ksiądz nie wpuścił trumny do kościoła i uciekł

Ksiądz Andrzej Walczak, proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Brzeźnie pod Koninem, odmówił rodzinie zmarłego tydzień temu w wypadku samochodowym 33-letniego Daniela Wojtasika wprowadzenia trumny do świątyni. Powodem był brak ślubu i nieuczestniczenie w życiu kościoła.

– Kiedy proboszcz zapytał mnie, czy chcę pochować Daniela, odebrało mi mowę. Pomyślałam, że to chyba naturalne. Okazało się, że byłam w błędzie – mówi Agnieszka Trochibiak, narzeczona zmarłego i matka jego dwójki dzieci.

Ksiądz Walczak poinformował kobietę, że odprawi mszę pogrzebową, ale bez wprowadzenia trumny do kościoła.

– Na początku powiedział, że przyjdzie do kaplicy przedpogrzebowej, żeby poświęcić trumnę. Potem zmienił plan – wspomina Patryk Świętanowski, siostrzeniec Daniela Wojtasika.

Trumna stanęła w końcu przed kościołem. Rodzina stojąc obok niej przy otwartych drzwiach kaplicy uczestniczyła we mszy świętej. Po niej kondukt żałobny pojechał na koniński cmentarz. – To, co tam się stało, przechodzi ludzkie pojęcie. Matka Daniela, chcąc uczcić pamięć syna, mówiła, jakim dobrym był człowiekiem. Po usłyszeniu tych słów ksiądz zaczął uciekać – opowiada Tadeusz K., mieszkaniec Brzeźna.

Ani rodzinie, ani żałobnikom nie udało się go zatrzymać. Poszukiwania innego duchownego, który mógłby pochować mężczyznę, również spełzły na niczym. W końcu rodzina sama odmówiła modlitwę i poświęciła trumnę.

[2008] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: