Ksiądz plus kobieta równa się szantaż

Ksiądz Leszek „przypadkowo” znalazł się w hotelu z dziennikarką. Całe spotkanie nagrali ludzie, wynajęci przez księdza Józefa z tego samego miasta, który postanowił na nagraniu wspólnej kąpieli tych dwojga zarobić. Teraz obaj księżą muszą odejść ze swoich parafii, a jeden z nich zasiądzie na ławie oskarżonych. Prokuratura właśnie zakończyła bezprecedensowe śledztwo.

Wszystko zaczęło się we wrześniu ubiegłego roku. Spokojny weekend w hotelu pod Łodzią. Mrągowska dziennikarka, Małgorzata L. w towarzystwie księdza Leszka, proboszcza spod Mrągowa. I było by wszystko „w porządku”, gdyby do pokoju hotelowego, w którym para zażywała właśnie wspólnej kąpieli, nie weszli mężczyźni, osłonięci kominiarkami, zaopatrzeni w kamerę wideo. Jak sie później okazało, byli to trzej koledzy dziennikarki. Za zwrot kasety z kompromitującym duchownego nagraniem zażądano 25 tys. zł.

Według tego, co twierdzi ksiądz Leszek podstępem zwabiono go do hotelu, a także oszołomiono „nieznanymi bliżej środkami”. Poprosił on o pomoc detektywa Rutkowskiego, który zaopatrzył go w fałszywe banknoty, którymi miał zapłacić za kasetę oraz w nadajnik GPS. Pod Mławą ludzie Rutkowskiego zatrzymali mężczyznę, który wiózł na miejsce transakcji mężczyznę mającego odebrać pieniądze.

Co się okazało? Wszystko zaplanował inny ksiądz- Józef, proboszcz jednej z parafii z Mrągowa, który wiedział o „słabości księdza Leszka do kobiet” i zapragnął to wykorzystać. Razem z dziennikarką i jej kolegami, zaplanowali zwabienie ks. Leszka w pułapkę, a później nakręcono kasetę. Chodziło mu tylko i wyłącznie o pieniądze – w końcu 25 tys. zł zawsze sie przyda…

Na ławie oskarżonych w Biskupcu zasiądzie siedem osób: dziennikarka, proboszcz Józef, a także trójka kolegów, która wkroczyła do pokoju z kamerą i dwoje pracowników hotelu w Łodzi, biorący udział w nielegalnym założeniu podsłuchu w pokoju, w którym przebywał ksiądz z kobietą. Wszyscy są oskarżeni o próbę wyłudzenia haraczu.
Księża w niedzielę odprawili ostatnie msze w swoich parafiach. Decyzją arcybiskupa, zostali przeniesieni do innych parafii. Ale decyzja ta podobno nie ma nic wspólnego z szantażem.

Ta historia wydaje się jak z filmu, ale zdarzyła sie naprawdę. Nie będę się tu wypowiadać na temat szantażu – sprawa jest oczywista, potępienie też powinno być oczywiste i miejmy nadzieję, że (gdy potwierdzą się dowody) kara jaką orzeknie sąd będzie adekwatna do przewinienia popełnionego bądź co bądź przez osobę zaufania publicznego. A co z drugim duchownym? Ksiądz też człowiek, możnaby pomyśleć, szczególnie w świetle obecnych dyskusji na temat celibatu. No niby tak, ale celibat nadal obowiązuje katolickich księży, a więc kapłan składając ślubowania na całe życie, powinien się ich trzymać. Jeśli zaś ma „słabość do kobiet” to może lepiej, żeby założył rodzinę? Tyle, że tu pojawia się kolejny problem. Czy formacja młodych księży pokazuje im, z czego tak naprawdę rezygnują. Ten i inne przypadki opisywane w serwisie, a także badania statystyczne pokazują, że chyba nie do końca.

I jeszcze jedno. Każdy ma na swoim sumieniu jakieś grzechy, każdy – nawet ksiądz – zgrzeszyć może, szczególnie teraz, gdy naokoło niemal wszystko do grzechu zachęca. Chyba lepiej by jednak było gdyby takie sytuacje jak te, które były udziałem obu bohaterów niniejszego artykułu, nie miały miejsca lub chociaż nie wychodziły na światło dzienne dopiero za przyczyną prokuratury, policji czy prywatnych detektywów.

[2004] Kosciol.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: