FiM – Katolickie ziarno

Zboże rzucone na podatną glebę da wspaniały plon – naucza Pismo. No tak, ale to interes niepewny – uznał pewien ksiądz.

Prokuratura Rejonowa w Koszalinie zatrzymała znanego biznesmena – ks. Bolesława Jewulskiego, proboszcza parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Połczynie Zdroju. Księżulo przyznał się do wyłudzenia z Agencji Rynku Rolnego 700 tysięcy złotych. Po wpłaceniu 50 tys. zł kaucji sutannowy powrócił na plebanię i czeka, co będzie dalej. Tymczasem prokurator zajął się czterema innymi księżmi przekręciarzami oraz dwoma rolnikami.

W jaki sposób proboszcz z Połczyna wyłudził tak duże pieniądze? Jak wykazało śledztwo, patent na orżnięcie państwa nie był wcale nowy, a wynalazł go wcześniej słynny poseł Bonda, Ryszard Bonda. Ksiądz Bolesław mający kiepełę nie gorszą postanowił pójść w jego ślady. W latach 2002–2003 wykazywał więc w papierach, że magazynuje w swoich elewatorach ziarno, którego nie było, za co inkasował niemałe sumki.

Gdy prokuratura zaczęła deptać po piętach „przedsiębiorczemu” proboszczowi, okazało się, iż korzystał on z pomocy jeszcze kilku innych księży z diecezji koszalińskiej. Mechanizm przekrętu był skomplikowany, ale w skrócie można powiedzieć, że duszpasterze, idąc za wzorem samego Jezusa, cudownie rozmnażali ziarno zbożowe.

Jewulski zwrócił ARR 50 tys. złotych, więc prokuratura natychmiast uznała to za akt dobrej woli, podobnie zresztą jak i zapewnienie, że ukradzione pieniądze przeznaczał na cele charytatywne, i pozwoliła księdzu oszustowi opuścić celę. Łaskawa okazała się także dla pozostałych duchownych, zadawalając się kaucjami.

Poproszona o skomentowanie sprawy kuria biskupia tradycyjnie umyła ręce i oświadczyła, iż niczego nie była świadoma. Przyznała jedynie, że księżulo prowadził działalność gospodarczą na własny rachunek, jako osoba fizyczna, i że oprócz elewatorów ma też własny ośrodek wypoczynkowy w pobliskich Gąskach. Na razie nie można mówić o wyciąganiu jakichkolwiek konsekwencji kanonicznych w stosunku do proboszcza z Połczyna, bo prokuratura nie zawiadomiła jeszcze o niczym fluorescencji Kazimierza Nycza. Zresztą ośrodek i elewatory to prywatna własność księdza proboszcza – ucinają kurialni urzędnicy.

A jak prywatna, to… wara ludziom od pobożnego męża!

[2005] FaktyiMity.pl Nr 12 str. 6 Plik PDF.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: