FiM – Smród to rodzinka

Ordynariusz diecezji drohiczyńskiej mianował oszusta rycerzem…

Biskupa drohiczyńskiego Antoniego Dydycza prześladuje pech. Zaczęło się od wpadki jego krewniaka ks. Jacka W., który według prokuratury doprowadził 15-letnią E.M. „do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, nadużywając zaufania lub udzielając (…) korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy” (sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Siedlcach), a później przez wiele miesięcy współżył z matką dziewczynki. Ponieważ zupa w końcu się wylała, wujek musiał wstrzymać rozwój kariery ks. Jacka i wycofał go z parafii w K. na posadę kapelana sióstr benedyktynek w Drohiczynie (por. „Bez przebaczenia” – „FiM” 12/2010).

Przed kilkoma dniami dał ciała drugi krewniak ekscelencji. Nabuzowany 3,17 promilami ks. Sławomir W. (wikariusz parafii w D. i szef Sekcji Młodzieżowych Organizacji Katolickich drohiczyńskiej kurii, a prywatnie starszy brat ks. Jacka) gnał swoim seatem w terenie zabudowanym (lekceważąc ograniczenie prędkości do 30 km/godz.) i poszedł na „czołówkę” z jadącą w przeciwnym kierunku mazdą (efekt: fot. górna). Osiem osób trafiło do szpitala, dwie w stanie krytycznym.
– Ksiądz pozbawił mnie i dwójkę rodzeństwa nie tylko środków do życia, ale także ojca, który ma zaledwie 41 lat. Jeśli przeżyje, pozostanie już na zawsze kaleką. Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci i załamani. Ksiądz był pijany (potwierdziła to policja), a jechał… 140 km/godz. Modlę się o sprawiedliwość i karę dla tego złego człowieka. Nasz los nic go nie obchodzi i nigdy nie obchodził. Nawet moją mszę na 18 urodziny odprawiał po pijanemu – twierdzi córka najciężej rannego w wypadku.

Fatalne przypadki sprokurowane przez wielebnych braci W. doprowadziły do ostrego spadku wewnątrz diecezjalnych notowań „wujka” (obarczanego odpowiedzialnością za to, że nie dyscyplinował swawolnych krewniaków, choć ich ryzykowne upodobania były powszechnie znane), ale plamą absolutnie niezmywalną ordynariusz uświnił się osobiście. Popatrzmy…

###

W niedzielę wielkanocną bp Dydycz dokonał uroczystego pasowania sześciu Rycerzy Drohickich powołanych przy katedrze drohiczyńskiej (fot. obok). Choć zadania tej formacji sprowadzają się w praktyce do noszenia nad biskupem i księżmi baldachimów, to prawo do noszenia specjalnego munduru jest – według optyki kościelnej – wyjątkowym wyróżnieniem, bowiem daje certyfikat, że dana osobistość swoim życiem „nawiązuje do dawnych tradycji rycerskich i obrony w dzisiejszych czasach wartości polskości, z dewizą: »Bóg, Honor i Ojczyzna«” – czytamy w komunikacie kurii.

Jednym z członków elitarnego oddziału został Sylwester Z., inspektor ds. gospodarki komunalnej, ochrony środowiska i obrony cywilnej Urzędu Miasta i Gminy w Drohiczynie. Dlaczego nie wymieniamy jego nazwiska w pełnym brzmieniu? Ano dlatego, że rycerz Sylwester Z. – według optyki Prokuratury Rejonowej w Białymstoku – jest też niestety oszustem oskarżonym (patrz skan) o udział w głośnej lokalnie „aferze śmieciowej” (proces w toku). Jego kluczowa rola w kryminalnym procederze zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 5 polegać miała na tym, że będąc kierownikiem wysypiska komunalnego w Mielniku (równolegle z funkcją sprawowaną w drohiczyńskim UMiG), miał „poświadczać nieprawdę w zestawieniach ilości przekazanych odpadów od Przedsiębiorstwa Komunalnego w Siemiatyczach oraz na kartach przyjęcia odpadów komunalnych”. Jak w tej sytuacji rozumieć uhonorowanie go przez biskupa?
– Głupotą pasterza lub kogoś z jego najbliższego otoczenia, bo już na starcie skompromitowali i „ośmiecili” bardzo wartościową w gruncie rzeczy ideę Rycerstwa Drohickiego – ocenia proboszcz parafii w S.

[2010] FaktyiMity.pl Nr 16/2010, str. 7. – Plik PDF

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: