Kolejny skandal na lekcji religii! Ksiądz proboszcz uderzył uczennicę książką w twarz?

Ksiądz uderzył moje dziecko książką w twarz – twierdzi mieszkanka gm. Czarna Dąbrówka. Atakującym miał być proboszcz parafii Czarna Dąbrówka, podczas pierwszej w roku szkolnym lekcji religii w miejscowej szkole podstawowej.

Ofiarą – 10-letnia dziewczynka. Sprawa jest badana przez władze szkoły. Koleżanki i koledzy z klasy potwierdzili dyrektorowi, że ksiądz uderzył uczennicę. Proboszcz zaprzecza. Matce zaś miał powiedzieć, że dziewczynkę uderzył przypadkowo. – Bo „wymachuję książkami podczas prowadzenia lekcji” – cytuje księdza matka 10-latki.

Do zdarzenia miało dojść 3 września. Dla czwartoklasistów była to pierwsza lekcja religii z proboszczem. – Córka zadzwoniła do mnie do pracy i stwierdziła, że ksiądz uderzył ją podręcznikiem w twarz. Zapytałam ją, czy rozrabiała. Odparła, że prowadzący katechezę zrobił to bez powodu. Krótko potem udało mi się skontaktować z księdzem telefonicznie. Przyznał, że zrobił to przypadkowo, gdyż podczas prowadzenia lekcji gestykuluje – mówi kobieta.

Matka nie zrobiła dziecku obdukcji, bo po rzekomym uderzeniu nie było żadnych śladów. – Córka powiedziała mi tylko, że bardzo ją to bolało, i fizycznie, i psychicznie – podkreśla. – Dla takiego dziecka ksiądz to autorytet, choć ja jestem osobą niewierzącą. Moim zdaniem, ksiądz powinien ponieść konsekwencje swojego czynu.

Matka 10-latki o zajściu powiadomiła telefonicznie szkołę. Po tym proboszcz tłumaczył się przed dyrektorem placówki. Jak twierdzi dyr. Jerzy Brzozowski, duchowny zaprzeczył, że uderzył uczennicę książką.

– Krótko potem na lekcji religii 17 września kazał wyjść mojej córce 5 minut przed zakończeniem zajęć. Córka pytała później uczniów, o czym im mówił. Koledzy twierdzili, że ksiądz prosił klasę, by zajście na lekcji religii „było naszą tajemnicą” – opowiada kobieta.

Matka 10-latki zażądała trójstronnego spotkania. Miało do niego dojść we wtorek 21 września o godzinie 11.00. Kobieta zwolniła się z pracy i pojechała do szkoły. Niestety, księdza nie było. – Wziął zwolnienie lekarskie – wyjaśnia matka uczennicy.

W tym czasie dyrektor szkoły przeprowadził wewnętrzne śledztwo. Potwierdza ono winę duchownego. – Rozmawiałem z mamą dziewczynki i z dziećmi. Poświadczyły, że doszło do takiej sytuacji – mówi Jerzy Brzozowski. – Na razie nie wyciągaliśmy żadnych konsekwencji, bo też chcę doprowadzić do spotkania mamy dziewczynki i księdza w moim gabinecie. Nie mogłem tego zrobić, gdyż duchowny jest na zwolnieniu lekarskim. Jak wróci do pracy, to będę wyciągał konsekwencje dyscyplinarne – zapewnia dyrektor.

Ksiądz proboszcz nie odbiera telefonu. Głos w sprawie zabrał dziekan, jego bezpośredni przełożony.

– Matka dziewczynki zwróciła się do mnie, więc rozmawiałem z proboszczem. Zaprzeczył, że w ogóle doszło do takiej sytuacji – twierdzi ksiądz dziekan Sylwester Bąk z sąsiedniej parafii Nożyno.

Kobieta jest zaskoczona. – To dziwne, bo mi przez telefon powiedział, że córkę uderzył przypadkowo.

[2010] WieczorWybrzeza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: