Proboszcz powiesił się w kościele – parafianie w szoku

W Pogwizdowie koło Bochni, organista miejscowego kościoła znalazł ciało 60-letniego proboszcza wiszące w kościele.

Do tragedii doszło w kościele pod wezwaniem świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Pogwizdowie. Wszędzie cicho, żadnych gapiów, policyjnych taśm broniących wstępu na teren parafii. Zza ogrodzenia uważnie przyglądają się tylko konie – wielka miłość zmarłego ks. Stanisława Steca. Mieszkańcy niechętnie mówią o całej sytuacji, nie kryją żałoby. Zmarłego znał tu każdy. I to z jak najlepszej strony. Ks. Stec pracował w parafii od 1975 roku, a proboszczem był 25 lat. Ciągle miał dużo planów – dopiero co rozpoczęły się prace przy parafialnym cmentarzu.

– Dzisiaj mieliśmy mieć religię. Rano zwołano w szkole apel i pani dyrektor przekazała nam, że proboszcz zmarł. Uczciliśmy go minutą ciszy – opowiada 12-letnia Ania, uczennica Zespółu Szkół Gminnych w Pogwizdowie. Jak wspomina, bardzo lubiła zajęcia z ks. Stecem.

W niewielkiej wsi wiadomość o tragicznej śmierci proboszcza nie rozeszła się szybko. – Naprawdę? Ksiądz popełnił samobójstwo? – pytała z niedowierzaniem pani Katarzyna, która właśnie wyszła od lekarza. – To niepojęte. Jeszcze wczoraj wieczorem byłam w kościele na różańcu. Proboszcz normalnie odprawił nabożeństwo, nie wyczuwałam w głosie, żeby był jakiś nieswój.

W tragiczną wiadomość z trudem może uwierzyć bochnianin Jan Grzywacz, który przyjaźnił się z ks. Stecem jeszcze w latach szkolnych. W Technikum Kolejowym w Krakowie siedzieli w jednej ławce. – To był niezwykle rozsądny i odpowiedzialny człowiek. I bardzo ambitny – wspomina. Jak dodaje Grzywacz, wybranie przez Steca drogi kapłańskiej było niespodzianką, bo po maturze planował zdawać na polonistykę, uwielbiał też historię. Jednak braku powołania i charyzmy nie można mu odmówić. Był na każde zawołanie parafian, służył radą i pomocą.

– Był niesamowitym księdzem. Pamiętam jak dziś, jak mi tłumaczył, że najcięższymi grzechami są te, które świadomie krzywdzą człowieka. Te zasługują na potępienie. Wszystkie inne wynikają z ułomności – mówi Grzywacz. Wieczorem w kościele w Pogwizdowie odbyła się msza św. za duszę proboszcza. Nie doszło do profanacji świątyni, więc kościół będzie otwarty dla wiernych.

– Byłoby inaczej, gdyby w tym miejscu doszło do zbrodni lub sprofanowania Najświętszego Sakramentu – wyjaśnia ks. Jerzy Zoń, rzecznik bpa tarnowskiego. Co mogło być przyczyną targnięcia się duchownego na życie? – Wiemy, że w ostatnim tygodniu ks. Stec był u lekarza i zostały mu przepisane leki antydepresyjne – mówi rzecznik Zoń. Być może częściowo zagadkę wyjaśni planowana na czwartek sekcja zwłok księdza.

[2010] NaSygnale.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: