Szantażystka z poduszką

Kobieta szantażująca księdza z parafii w Bliżynie (Świętokrzyskie) została ujęta przez posła Rutkowskiego i przekazana policji. 35-letnia katowiczanka żądała od duchownego pieniędzy twierdząc, że spodziewa się z nim dziecka.

Poseł Krzysztof Rutkowski i pracownicy jego biura doradczego przyjechali do kościoła w Bliżynie aby poinformować parafian o zatrzymaniu oszustki, która szantażowała księdza Przemysława z miejscowej parafii.

35-letnia kobieta została zdemaskowana przez detektywa i jego ludzi w sobotę po południu w katowickiej restauracji Minos. W akcji brał udział też ksiądz Przemysław, który ujawnił, że oszustka udaje ciążę nosząc pod sukienką poduszkę.

Sprawa zaczęła się pod koniec ubiegłego roku. Ksiądz służył wtedy w jednej z parafii diecezji radomskiej, ale nie chciał podać jej nazwy. Monikę W. z Katowic poznał gdy przebywał na Śląsku na rekolekcjach. Kobieta podawała się za lekarza i chwaliła znajomościami wśród duchownych. Wkrótce zaczęła szantażować księdza. Chciała pieniędzy grożąc, że opowie wszystkim, że jest z duchownym w ciąży. Gdy ksiądz nie ugiął się pod presją, kobieta poszła do jego przełożonych.

W efekcie w czerwcu ksiądz Przemysław został przeniesiony do parafii w Bliżynie. – Moje przeniesienie nie dało jej satysfakcji, uderzyła więc do antyklerykalnej gazety „Fakty i Mity” – opowiada ksiądz. Gazeta opisała przypadek dziewczyny porzuconej przez księdza. Kiedy artykuł trafił do rąk parafian z Bliżyna, ksiądz Przemysław poprosić o pomoc biuro Krzysztofa Rutkowskiego. – To była jedyna możliwość, by rozwiązać tę sytuacje – mówi ksiądz.

Akcja biura Rutkowskiego trwała tydzień. – W ciągu trzech dni ustaliliśmy, że jej ciąża to wielkie kłamstwo i mistyfikacja – opowiada Rutkowski. Zdjęcia z akcji w katowickiej restauracji detektyw Rutkowski pokazywał dziś w kościele pod koniec mszy świętej, którą celebrował ksiądz Przemysław.

– Macie fantastycznego księdza. Kościół, do którego przychodzicie, nie jest splamiony – mówił poseł Rutkowski.

Parafianie przyjęli jego wystąpienie głośnymi brawami. Starsze parafianki płakały po wyjściu z kościoła. – Serce pęka z takiej przykrej sprawy. Krzywdę to szybko można komuś zrobić. Nie wierzyliśmy, że ksiądz jest winny – padały komentarze. Monika W. została w sobotę przekazana do dyspozycji V komisariatu policji w Katowicach, gdzie była przesłuchiwana do późnych godzin. Ksiądz złożył tam oficjalne zawiadomienie o przestępstwie. – Mamy podejrzenia, że kobieta szantażował też księży z diecezji łódzkiej i śląskiej – dodaje Rutkowski.

Poseł-detektyw nie wziął od księdza pieniędzy za pomoc w zdemaskowaniu kobiety.

[2003] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: