Komornik w parafii (13) 19.03.02

LUBIN Ta informacja będzie szokiem dla lubińskich wiernych z parafii św. Jana Bosko. Ich parafia jest kompletnym bankrutem. Od połowy lutego wszystkie należące do niej nieruchomości są zajęte przez komornika. Tymczasem dług, będący efektem bankowych oszustw, z każdym dniem rośnie.

Wpadł w nasze ręce niezwykły dokument, o którego istnieniu solidarnie milczeli dotychczas zarówno salezjanie, jak i ich wierzyciele z wykiwanego Kredyt Banku. To komornicze wezwanie do zapłaty ponad 50 mln zł, które 13 lutego nadeszło do dłużnika czyli lubińskiej parafii św. Jana Bosko.

Bankowa egzekucja

Z dokumentu wynika jednoznacznie, że dwutygodniowy termin spłaty gigantycznego długu (blisko 46 mln zł z niespłaconych kredytów oraz blisko 6 mln odsetek, rosnących z każdym dniem o kolejne 50 tys. zł) już minął, co oznacza, że sądowy komornik od 1 marca zmuszony był do rozpoczęcia procedury egzekwowania długu z parafialnego majątku.
Wezwanie stawia sprawę jednoznacznie. Komornik przystąpił do opisu i oszacowania wartości salezjańskich nieruchomości w Lubinie, na których znajdują się: kościół, budynki parafii i gimnazjum salezjańskiego.
Podstawą prawną tych działań jest bankowy tytuł egzekucyjny jeszcze z ubiegłego roku (z 22 października), wystawiony przez legnicki oddział Kredyt Banku, którego istnienie przedstawiciele bankowej centrali zataili przed dziennikarzami.

Wykiwane media

W trakcie konferencji prasowej we Wrocławiu (26 lutego) zarówno pełnomocnik prawny Kredyt Banku mecenas Paweł Gałązka, jak i rzeczniczka prasowa Izabela Mościcka, przemilczeli nasze pytanie, dlaczego bank występuje przed wrocławskim sądem o zwrot „jedynie” 70 mln zł, skoro niespłacony salezjański kredyt to 133 mln zł. Co z resztą długu?
– Są inne możliwości dochodzenia roszczeń – zagadkowo usłyszeli dziennikarze. I nic więcej, w tym ani słowa o trwającym od ponad czterech miesięcy bankowym postępowaniu egzekucyjnym, którego efektem jest pojawienie się w kościołach i domach zakonnych sądowych komorników.

Lawinowe długi

Tymczasem sprawa jest bardzo poważna. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nakaz komorniczy o zajęciu majątku na ponad 50 mln zł (który reprodukujemy) nie jest jedynym tego typu. Są jeszcze trzy podobne dokumenty egzekucyjne, a każdy opiewa na 13 mln zł (plus odsetki, co – w sumie – oznacza, że salezjańskie długi rosną w zawrotnym tempie po ok. 100 tys. złotych dziennie!!).
W tym przypadku komornicze plomby objęły pozostałe lubińskie nieruchomości zakonnej fundacji, w tym kamieniczki w Rynku i nieruchomości przy ul. Piastowskiej.
I tu sensacja! Stojące na zajętych gruntach kamieniczki nie figurują w księgach wieczystych. Czyżby stanowiły klasyczną samowolę budowlaną? Inna rzecz, że łączna wartość wszystkich salezjańskich nieruchomości jest dużo niższa niż kwota długu…

Kościoły pod młotek?

Jak wielokrotnie podkreślał pełnomocnik salezjan, mecenas Krzysztof Wyrwa, kwota długu jest tak zawrotna, że takich pieniędzy nie ma zakon ani w Polsce, ani nawet w Europie.
– Nie wyobrażam sobie sytuacji, że dojdzie do egzekucji rzekomego długu z majątku salezjanów. Rzekomego, bo to nie parafie zaciągały kredyty, tylko ksiądz Ryszard M. (były prezes zakonnej fundacji, aktualnie aresztowany – przyp. red.) Przecież to absurd, gdyby bank musiał wystawić na sprzedaż kościoły – dodawał prawnik.
Tymczasem bank dysponuje poważnym atutem, którym jest weksel podpisany przez przełożonego lubińskich zakonników z wrocławskiej Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego ks. Franciszka Krasonia. W języku bankowców i prawników potwierdza to uznanie przez zakon roszczeń Kredyt Banku.

Wymuszony weksel?

– Podpisanie tego weksla zostało na księdzu wymuszone groźbą ujawnienia skandalu. Poza tym ks. Krasoń nie wiedział, że długi są efektem oszustwa. Był przekonany, że to parafie brały pożyczki bez jego wiedzy i dlatego podpisał weksel – dowodzi mecenas Wyrwa.
Pełnomocnicy Kredyt Banku stanowczo jednak odrzucają taką wersję zdarzeń.
– Ksiądz inspektor już w sierpniu ubiegłego roku był poinformowany o całości sprawy. Nikt nie zmuszał go do podpisywania weksla – twierdził w lutym bankowy prawnik Paweł Gałązka.
Pytanie o udział bankowców w kredytowym „przekręcie” mecenas jednak przemilczał, całkowicie bagatelizując nasze ustalenia, że ks. Ryszard M. miał wyjątkowy wręcz dostęp do bazy danych o kredytobiorcach.

Nagrody za przekręt

– Bankowa procedura sprawdzania wiarygodności kredytowej była i jest dobra. Stwierdziliśmy drobne uchybienia w pracy dyrektora oddziału (Tadeusz H. został aresztowany pod zarzutem udziału w przestępstwie – przyp. red.), ale nie współpracę w wyłudzaniu kredytów – zapewniał mecenas Gałązka.
Tymczasem sami pracownicy legnickiego banku przyznają, że nigdy nie sprawdzali wniosków kredytowych składanych przez salezjan.
– Dyrektor wyraźnie sobie tego nie życzył – mówi jeden z nich. – Zresztą, dostawał z centrali nagrody za pozyskanie tak „poważnych” kredytobiorców.

Wymiana prezesów

Od paru tygodni centrum kredytowego skandalu, czyli Fundacja im. Jana Bosko, ma nowego prezesa. Po ks. Ryszardzie M., który na wiele tygodni przed aresztowaniem zniknął (jeszcze w październiku ub. roku, po czym salezjanie wszczęli procedurę wydalenia go z zakonu), krótko był nim jego bliski współpracownik, ks. Grzegorz Sochacki. Jednak od lutego sprawami fundacji kieruje nowa osoba, ekonom wrocławskiej inspektorii zakonu, ks. Stanisław Gorczakowski.

Siedmiu z zarzutami
W tej największej aferze finansowej na Dolnym Śląsku prokurator przedstawił zarzuty już siedmiu osobom, w tym czterem zakonnikom. Oprócz aresztowanego ks. Ryszarda M. są to: proboszcz parafii św. Jana Bosko w Lubinie ks. Władysław K. oraz księża Jan N. i Sylwester K. (sąd nie stosował aresztu, poprzestał na 300 tys zł. kaucji).
W areszcie przebywają natomiast: były dyrektor legnickiego Kredyt Banku Tadeusz H. oraz dwaj świeccy realizatorzy salezjańskich interesów, krakowski makler giełdowy Ryszard Cz. i jego wspólnik, lubiński biznesmen, Mirosław M.
Według naszych ustaleń (o których pisaliśmy wielokrotnie) lista zakonników, którzy uczestniczyli w wyłudzaniu kredytów, nie jest kompletna.
– Na pewno lista osób objętych zarzutami w tej sprawie jeszcze się wydłuży – poinformował zastępca prokuratora okręgowego we Wrocławiu Marek Ratajczyk.

[2002] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: