Ksiądz pił, siadał za kierownicę. Teraz znów na wolności.

Zamroczonego alkoholem 54-letniego księdza prowadzącego auto złapał i przekazał policji mieszkaniec Dobrzenia Wielkiego. Kapłanowi postawiono zarzuty i wypuszczono. Znów się napił i siadł za kierownicą. Znów go złapano. Teraz znowu jest na wolności.

54-letni Franciszek W. z koloratką pod szyją jechał w niedzielę zygzakiem po ulicach Dobrzenia Wielkiego. Widzący to mieszkaniec miejscowości zmusił go do zatrzymania auta, a kiedy zobaczył, że ksiądz jest kompletnie pijany, wezwał policję. Badania wykazało, że kapłan miał we krwi 3,65 promila alkoholu. Jak się dowiedzieliśmy, jechał do oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów parafii Lubecko w województwie śląskim, gdzie miał objąć funkcję rezydenta. Jako że choruje na cukrzycę, nie trafił do izby zatrzymań, lecz do szpitala w Opolu, a samochód odholowano na podwórko jego ojca w Dobrzeniu Wlk. W poniedziałek po południu stawił się na komendzie w Opolu, gdzie postawiono mu zarzuty prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwym. Mężczyźnie, który go zatrzymał, przyznano status świadka incognito, gdyż bał się potępienia sąsiadów za to, że wydał księdza. Kapłan zgodził się dobrowolnie poddać karze roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdu i 800 zł grzywny. Tymczasem wieczorem patrol opolskiej drogówki zatrzymał go prowadzącego auto bez prawa jazdy i znów pod wpływem alkoholu. Miał ponad dwa promile alkoholu we krwi. Tym razem zabrano go prosto do izby zatrzymań. – Kara, którą przyjął kilka godzin wcześniej, została automatycznie anulowana. Księdzu zostaną postawione nowe zarzuty, a akt oskarżenia trafi do sądu – wyjaśnia rzecznik opolskiej policji Sławomir Szorc. Jeszcze wczoraj po południu ksiądz miał ponad promil alkoholu we krwi, więc z postawieniem mu kolejnych zarzutów trzeba było czekać. Postawiono mu je dzisiaj rano. Z policji trafił na przesłuchanie do prokuratury. Przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy. Grożą mu trzy lata więzienia, Po wyjściu z prokuratury ( na zdjęciach poniżej ) kapłana zabrał znajomy do swojego domu. Tam też stał już jego seat ibiza. Ksiądz kłamał,że to nie o niego chodzi. Jego przyjaciel przyznał, że ksiądz wypił bo świętował awans. Przecież każdemu może się zdarzyć – usprawiedliwiał go, ale zapewnił nas, że nie dopuści by kapłan znów wsiadł za kierownicę. Moja córka odwiezie go do Dobrzenia – dodał.

[2005] OTOPR.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: