FiM – Oaza dla pedofila

Kolejny funkcjonariusz Watykanu przeszedł na państwowy wikt i opierunek. Ksiądz pedofil z Koszalina trafił za kratki przy zachowaniu maksimum dyskrecji, bo jego szef – mający w tej sprawie sporo „za uszami” – właśnie szykował się do przejęcia władzy w archidiecezji warszawskiej…

Cofnijmy się do ostatnich dni marca, poprzedzających zaplanowaną na 1 kwietnia uroczystość objęcia kanonicznych rządów nad archidiecezją warszawską przez arcybiskupa Kazimierza Nycza, dotychczasowego ordynariusza diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Nastrój panował podniosły, imprezę mieli uświetnić swoją obecnością bracia Kaczyńscy i marszałek Sejmu Marek Jurek, a tymczasem…

# W lakonicznym komunikacie Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku z 28 marca przeczytaliśmy, że dzień wcześniej „pomorscy policjanci w ramach przeprowadzonej akcji, skierowanej przeciwko pedofilii internetowej, zatrzymali trzech mężczyzn, u których znaleziono i zabezpieczono komputery, płyty CD i dyskietki zawierające zdjęcia pornograficzne z udziałem dzieci. Jeden z mężczyzn to 31-letni mieszkaniec Koszalina (…). Wobec zatrzymanych sąd zastosował trzymiesięczny areszt tymczasowy”;

# Tego samego 28 marca na stronie internetowej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej nastąpiła zmiana w dziale „Kapłani – porządek alfabetyczny”. Ze spisu duchowieństwa zniknął figurujący tam dotychczas 31-letni „ks. Robert Szymczyk, wyśw. 29.05.2004, kapelan szpitala w Koszalinie”, a próba wejścia do bezproblemowo dotychczas funkcjonującego wykazu „Kapłani według roku święceń” generowała komunikat „strona w budowie”;

# 29 marca dyrektorowi koszalińskiego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika oraz szefowi miejscowej polikliniki Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji złożył niezapowiedziane wizyty ks. Marcin Piotrowski. „Teraz ja tu będę rządził duszami” – oznajmił, powołując się na życzenie kurii biskupiej w sprawie zmiany na stanowisku kapelana obu szpitali;

# 30 marca ze strony internetowej parafii pw. Ducha Świętego w Koszalinie usunięto widniejącą tam jeszcze dzień wcześniej informację, że na plebanii przy ul. Staszica 38 mieszka „ks. Robert Szymczyk, ustanowiony 26.08.2006 kapelan szpitala”.  Traf chciał, że od pewnego czasu dziennikarze „FiM” mieli już na niego oko i kopie pospiesznie zacieranych śladów istnienia księdza Roberta zachowali w redakcyjnym archiwum…

###

Kilka dni po objęciu przez abpa Nycza urzędu metropolity warszawskiego prokuratura uchyliła rąbka tajemnicy: jedną z osób aresztowanych w ramach ogólnopolskiej akcji wymierzonej przeciwko grupie przestępców rozpowszechniających dziecięcą pornografię jest „31-letni ksiądz Robert S., do niedawna kapelan koszalińskich szpitali” („Kochał dzieci” – „FiM” 15/2007). Dodajmy, że duchowny świetnie się zapowiadający i mocno hołubiony przez przełożonych…

Jeszcze na etapie studiów w seminarium duchownym ten pochodzący ze Słupska kleryk bardzo gorliwie zajmował się dziećmi i młodzieżą. Wyrazy zachwytu nad nim znajdujemy m.in. w kronice Caritasu diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej z 2003 r.:

„W czasie tegorocznych wakacji 36 dzieci z parafii pw. NMP Królowej Różańca Świętego ze Słupska odpoczywało w Kołobrzegu, w Ośrodku Charytatywnym pw. Aniołów Stróżów. Trudu prowadzenia kolonii podjął się diakon Robert Sz (…) wraz z dwoma klerykami. Przez odpowiednio zorganizowane zabawy, konkursy, pogadanki z psychologiem i wycieczki dzieci wzbogaciły swoją wiedzę etyczną, duchową i moralną”.

– Dopiero rok później jedna z matek sygnalizowała mi, że jej dziesięcioletnią córkę dręczą przykre wspomnienia w związku z intymnym dotykiem któregoś z tych młodzieńców. Kobieta krępowała się pójść do kurii biskupiej. Twierdziła, że wysłała list do nowego biskupa ordynariusza Nycza (objął diecezję w czerwcu 2004 r. – dop. red.). W okresie gdy rozmawiałyśmy, jeszcze nie otrzymała odpowiedzi. Miała pójść z dzieckiem do psychologa, ale nie wiem, czy się zdecydowała, bo później już nie wracała do tematu – mówi „FiM” nauczycielka ze Słupska.

Po obronie pracy magisterskiej (Wydział Teologiczny Uniwersytetu Szczecińskiego), pod wiele mówiącym z perspektywy czasu tytułem „Struktura hierarchii wartości u młodzieży. Badania empiryczne uczniów szkół katolickich”, ks. Robert Sz. został w 2004 roku wyświęcony i skierowany do parafii Wniebowzięcia NMP w Sławnie.

– Proboszczem był tam wówczas ksiądz Tadeusz Nawrot. Młody wikary kompletnie go oszołomił swoim zaangażowaniem duszpasterskim – ocenia miejscowy policjant.

I trudno się dziwić, że oszołomił, skoro na dobry początek ksiądz Robert założył pod auspicjami Caritasu „świetlicę profilaktyczno-wychowawczą”, w której najbiedniejsze sławieńskie dzieci były dokarmiane oraz wspomagane przy odrabianiu lekcji. Czy tylko?

– Pojawiały się pogłoski, że trochę je obmacuje, zbyt namiętnie obcałowuje… No, ale któż by się w takim miasteczku ośmielił zakwestionować czystość intencji duchownego! Ludzie gadali po kątach, lecz nic z tego nie wynikało – dodaje nasz informator.

Ksiądz Robert wprost stawał na głowie, żeby pogodzić obowiązki wikariusza, opiekuna świetlicy i tzw. moderatora (kierownik „duchowy”) parafialnej oazy (przykościelna organizacja dzieci i młodzieży). Ale jakoś dawał sobie radę, skoro wiele czasu zostawało mu jeszcze na „pracę przy komputerze”…

– Najchętniej w swoim domu w Słupsku. Właśnie tam wpadł, bo co najmniej od połowy 2004 do końca 2006 roku rozsyłał podobnym amatorom dziecięcych wdzięków zdjęcia i filmy pornograficzne. Trudno powiedzieć, co jeszcze biegły informatyk znajdzie na twardym dysku, w każdym razie to, co wielebny miał jakby na wierzchu oraz na płytach CD, to doprawdy straszne sceny gwałtów z udziałem maleńkich dzieci i zwierząt. Trzeba mieć mocne nerwy, żeby je oglądać. Nie wiemy jeszcze, czy osobiście robił te zdjęcia. On twierdzi, że tylko je gromadził i wymieniał się swoimi zbiorami z innymi, a dzieci osobiście nie krzywdził – ujawnia nam jeden ze śledczych.

###

W lipcu 2005 r. w Sławnie nastąpiła zmiana proboszcza: ks. Nawrota (odszedł do parafii w Ustce) zastąpił ks. Grzegorz Fąs.

– Ksiądz Robert uczył wówczas religii w miejscowym Zespole Szkół Agrotechnicznych. Był nawet lubiany przez uczniów, ale szkoła nie była sfanatyzowana religijnie, więc chętniej urzędował ze swoimi najmłodszymi oazowiczami. Wiem, że niektóre z tych dzieci zabierał ze sobą do Słupska, a matki trochę się uskarżały do proboszcza na tę jego nadopiekuńczość. Tym bardziej że ludzie byli bardzo uczuleni po aferze pedofilskiej z działającym w sąsiedztwie księdzem Jerzym U. (opisywany przez „FiM” proboszcz parafii w Słowinie: „Boże dzieci” i „Klaps dla pedofila” – 30/2003 oraz 23/2004) – kontynuuje policjant ze Sławna.

– Telefonowałam do kurii biskupiej i prosiłam, żeby zdyscyplinowali tego młodego księdza, bo przekupywał mi córkę drobnymi prezentami, na które mnie nie było stać. Jakiś niegrzeczny ksiądz, który nawet się nie przedstawił, odpowiedział mi, że powinnam się cieszyć, bo przecież ksiądz Robert w ten sposób mi pomaga – mówi matka 12-letniej dziewczynki.

Jej córka po jednej z wycieczek do Słupska opowiadała, że „ksiądz przebierał i kąpał dzieci, bo się zabrudziły”…

Latem 2006 r. ks. Robert zniknął ze Sławna, a jego serdeczny kolega diakon Sebastian K. (alumn VI roku seminarium duchownego) objął opiekę nad „osieroconą” oazą.

Wkrótce okazało się, że biskup Nycz mianował księdza S. kapelanem szpitala, którą to funkcję powierza się na ogół duchownym skierowanym na „boczny tor”.

– Powód? Coraz głośniej mówiło się w diecezji, że ten młody człowiek ma skłonności do dzieci. Biskup bał się skandalu, więc skierował go tam, gdzie nie miał kontaktu z najmłodszymi. Okazało się to czystą iluzją, bo przecież nikt go nie kontrolował i wiadomo było, że w wolnych chwilach wciąż kontaktuje się z dziećmi. No ale wtedy ordynariusz był już chyba myślami w Warszawie… – zauważa nasz informator zbliżony do kurii koszalińsko-kołobrzeskiej.

Jednego wszakże przełożonym pedofila nie można odmówić: szybkość zacierania śladów po przestępcy naprawdę robi wrażenie…

[2007] FaktyiMity.pl Nr 16(372)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: