FiM – Sekskomunika

Wielu księży wpada w tarapaty przez swój popęd seksualny do dzieci. Kościelnym hierarchom jest „przykro z tego powodu”…

W przeprowadzonych niedawno (20 sierpnia i 3 września) ogólnopolskich akcjach policyjnych wymierzonych w osoby rozpowszechniające w internecie pornografię dziecięcą zatrzymano w sumie 113 osób. Byli to „ludzie z różnych grup społecznych, a wśród nich przedstawiciele duchowieństwa” – przyznał rzecznik Komendanta Głównego Policji, podinspektor Mariusz Sokołowski, zachowując godną podziwu dyskrecję w kwestii określenia liczby owych „przedstawicieli” oraz ich przynależności diecezjalnej.

Ponieważ prokuratura w ogóle nie chce rozmawiać na temat jakichkolwiek w tej sprawie szczegółów, przystąpiliśmy do rozszyfrowywania pedofilów w sutannach na własną rękę. I nie chodzi o to, że zżera nas ciekawość. Zżera nas co innego: świadomość, że każdy kapłan uważa się za nauczyciela, a zdecydowana większość z nich faktycznie zajmuje się dziećmi. Pierwszy, którego udało nam się zidentyfikować, nie stanowi wyjątku…

###

39-letni ks. Andrzej F. z archidiecezji krakowskiej nie ma obecnie stałego przydziału kościelnego. Ostatnio pracował jako „pomoc duszpasterska bez katechezy” w parafii św. Jana Chrzciciela w Chrzanowie, dokąd – dekretem kardynała Stanisława Dziwisza z 1 lipca 2006 r. – trafił z Nowego Targu po 2-letniej tam posłudze.

A czemuż to metropolita zastrzegł, że ks. Andrzejowi nie wolno prowadzić katechezy?

Jego pedofilskie skłonności są znane od kilku lat. Zresztą już w seminarium Andrzej uchodził za „niepewnego” seksualnie, a mimo to kard. Macharski wyświęcił go w 1995 roku – wspomina jeden z kolegów kursowych księdza F.

„Uczyłem się w zasadniczej szkole zawodowej, kilka lat pracowałem, następnie skończyłem technikum, potem studiowałem. Przed studiami oczywiście odkryłem powołanie, studia i święcenia były tego zwieńczeniem. Taka była moja droga, oczywiście nie była ona taka prosta, ale Pan Bóg przez różne zawiłości prowadził mnie”– zwierzał się ks. Andrzej redaktorowi krakowskiej gazetki parafialnej.

Po skończeniu seminarium ze szczególnym zamiłowaniem poświęcał się pracy z dziećmi i młodzieżą, a na drodze jego kariery duszpasterskiej były jeszcze – oprócz wyżej wymienionej – parafie w Płazie, Klikuszowej, Budzowie oraz (awans) w Krakowie.

„Od początku mojego kapłaństwa, a nawet już w seminarium brałem udział w młodzieżowych rekolekcjach oazowych, jak również miałem duży kontakt z oazą rodzin. W nowej parafii przejąłem grupę oazy młodzieżowej oraz oazę rodzin. Oczywiście szkoła jest również wielkim polem działania. Poprzez katechezę, przebywanie z nauczycielami, będzie można działać duszpastersko, pogłębiać znajomości i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom tych ludzi”– zapewniał w 2000 r., obejmując obowiązki nauczyciela religii w Krakowie.

###

Policjanci odwiedzili ks. Andrzeja F. bladym świtem 20 sierpnia. Już wstępny przegląd zawartości jego komputera oraz zgromadzonej na płytach CD i DVD kolekcji budzących grozę filmów oraz zdjęć potwierdził otrzymany z Interpolu sygnał, że wielebny jest miłośnikiem dziecięcej pornografii. W prokuraturze opowiadał, że owszem, skądś to ma, ale wcale nie ogląda i nigdy w życiu nie rozpowszechniał zakazanych treści.

– Dosyć charakterystyczny był fakt, że poprosił, aby o zatrzymaniu natychmiast zawiadomić kurię metropolitalną, a konkretnie biskupa J. Nie proboszcza czy adwokata, ale biskupa. Rzecz o tyle zaskakująca, że cała operacja przeprowadzona została bardzo dyskretnie, więc na dobrą sprawę nikomu nie musiał z własnej woli ujawniać swoich kłopotów – zdumiewa się nowotarski policjant.

Czy życzenie ks. Andrzeja uprawnia do jakichś dalej idących wniosków?

Odpowiadamy: nie należy domniemywać, że spanikowany chciał ostrzec któregoś z kościelnych hierarchów przed polowaniem, choć nie ma też potrzeby ukrywać, że akurat ów biskup był – jeszcze przed wyniesieniem do dzisiejszych godności – bezpośrednim przełożonym pedofila, studiującego wówczas w krakowskim Wyższym Seminarium Duchownym.

Nie należy też wyprowadzać żadnych wniosków z faktu, że natychmiast po przesłuchaniu księdza Andrzeja Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu podjęła decyzję o zwolnieniu podejrzanego za symbolicznym poręczeniem majątkowym w kwocie 7 tys. zł, zmniejszonym po kilku dniach do 3 tys. zł. Ot, taki mają na Podhalu taryfikator…

###

Przed kilkoma miesiącami informowaliśmy („Znów pedofil” – „FiM” – 10/2007) o zatrzymaniu przez policję 48-letniego księdza Antoniego W., proboszcza parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Dywitach (diecezja warmińsko-mazurska).

Śledztwo bezspornie wykazało, a pleban przyznał się, że kilkakrotnie nakłonił do seksu 16-letniego chłopca, płacąc mu za to w sumie 900 zł. Drugą ofiarą wykorzystywaną seksualnie za drobne prezenty był czternastolatek.

„Jeśli te zarzuty sąd potwierdzi wyrokiem skazującym, to należy ubolewać i będzie nam przykro z powodu zachowań proboszcza” – powiedział rzecznik biskupa Wojciecha Ziemby, ksiądz  Artur Oględzki.

Będziemy jeszcze długo czekać na proces, bo w przypadku pedofila z Dywit – wciąż czynnego kapłana! – Temida jest wyjątkowo ślamazarna…

Czyżby na prawomocny wyrok oczekiwała też dyrekcja szkoły, w której ks. Antoni (na zdjęciu) grasował? Oto jeden z komunikatów na stronie internetowej Gimnazjum Publicznego w Dywitach:

# „22 grudnia 2006 roku w naszym gimnazjum odbyła się szkolna Wigilia. Uroczystość otworzyła Pani Dyrektor Sabina Robak. Powitała zgromadzonych uczniów, nauczycieli i rodziców. Następnie głos zabrał ksiądz proboszcz Antoni W (…), który złożył wszystkim świąteczne życzenia. Atmosfera była podniosła”.

A może powodem wstrzemięźliwości kurii i władz pedagogicznych jest fakt, że ksiądz Antoni W. był dotychczas kapłanem bardzo szanowanym i skumplowanym z biskupami?

– Z pewnością nie wypadł sroce spod ogona. Sprawował funkcję dekanalnego ojca duchownego oraz kierownika Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Często pokazywał się razem z biskupem J. Jeździli razem na imprezy organizowane przez metropolitalne Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym i to prawdopodobnie biskup J. załatwił księdzu Antoniemu awans z peryferyjnej parafii w Sątopach do położonych na obrzeżach Olsztyna atrakcyjnych Dywit – mówi nasz informator, zbliżony do kurii warmińsko-mazurskiej.

###

O czym świadczą oba zaprezentowane przypadki? Z pewnością nie o tym, że dobrze jest mieć wspólne hobby z biskupem…

[2007] FaktyiMity.pl Nr 37(393)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: