FiM – Głaskanie pedofila

Proboszcz z archidiecezji wrocławskiej został skazany za molestowanie seksualne ministranta. Co uczynił ordynariusz wobec papieskiego nakazu wypalania takiego draństwa gorącym żelazem?

Biskupi łączność z Mocą mają bezprzewodową, a więc szczególnie narażoną na rozmaite zakłócenia. Trudno zatem mieć do jednego z drugim pretensje, że będąc szafarzami święceń, zdarza im się co jakiś czas uczynić pedofila księdzem. Tym bardziej że za wykrycie kryminalnych skłonności u kandydatów do zawodu „odpowiedzialni są nie tylko duchowni, ale i osoby wykonujące usługi psychologiczne”, zaś w przeprowadzanych badaniach większość kleryków seminariów duchownych „próbuje ukryć bądź zminimalizować swoje seksualne doświadczenia lub ich wpływ na własne funkcjonowanie” – zauważa enfant terriblepolskiego kat. Kościoła, jezuita ks. Jacek Prusak.

A cóż pasterz diecezji ma począć, gdy czarna owca preferująca seks z dziećmi jednak przeniknie do szeregów?

Kwestię tę wyjaśnia opublikowane przed kilkoma dniami dossier „Pedofilia a kapłani”, w którym ksiądz prałat Raffaello Martinelli z watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary:

# charakteryzuje podstawowe papieskie dokumenty dot. „niegodziwości pedofilskich”;
# przypomina opinię głównego szefa, że tego rodzaju „sprośność” jest „szczególnie odrażającym grzechem”, jeśli dopuszcza się jej ksiądz;
# ostrzega przed naśladownictwem tych „biskupów, którzy zbłądzili, ograniczając się do przeniesienia z jednej parafii do innej księdza odpowiedzialnego za udowodnione czyny pedofilii”.

Mimo iż dossier Martinelliego przetłumaczono na język polski, a łączność z Watykanem jest o wiele lepsza niż z Mocą, to kościelni hierarchowie znad Wisły wciąż uparcie błąkają się niczym głuchoniemi ślepcy…

###

W lutym 2006 r. 43-letni ksiądz Marek K., proboszcz parafii w Przewornie (archidiecezja wrocławska), usiłował w zakrystii kościoła doprowadzić 14-letniego ministranta do „poddania się innej czynności seksualnej” – jak to określiła później prokuratura, a co faktycznie polegało na nie do końca skutecznej próbie onanizowania chłopca.

Ten opowiedział o swojej przygodzie pedagogowi gimnazjum, do którego uczęszczał, a dyrektor szkoły bez wahania zgłosił sprawę Prokuraturze Rejonowej w Strzelinie.

Ponieważ biegły psycholog ani na jotę nie zakwestionował prawdomówności małolata relacjonującego okoliczności „głaskania po ptaszku”, śledczy odważyli się zarządzić przeszukanie plebanii.

W komputerze księdza K. zabezpieczyliśmy ponad 240 filmów i zdjęć pornograficznych, których treść ewidentnie świadczyła o upodobaniach proboszcza do seksu męsko-chłopięcego – mówi nam jeden z policjantów biorących udział w rewizji.

Po badaniach specjalistycznych wyszło też na jaw, że znaczną część swojej „pornofilmoteki” ksiądz Marek ściągnął z internetu w okresie świąt Bożego Narodzenia…

Gdy przesłuchani w śledztwie inni gimnazjaliści zeznali o biciu ich na lekcjach religii oraz wulgarnym traktowaniu dziewcząt, prokuratura rozszerzyła zarzuty wobec podejrzanego o znęcanie się nad uczniami.

###

W sierpniu 2006 r. ks. Marek K. zasiadł na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego w Strzelinie. Odpowiadał z wolnej stopy, jedynymi środkami zapobiegawczymi była kaucja
w wysokości 20 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju. Przy okazji każdej rozprawy pod salą sądową odbywały się regularne demonstracje parafian z Przeworna, wywierających ostre naciski na świadków i wspierających swojego proboszcza (wrocławska kuria metropolitalna nie widziała potrzeby choćby czasowego zawieszenia księdza K. w obowiązkach!).

Równolegle, rozmaici „głęboko wierzący katolicy” i inni „życzliwi” zaczęli wysyłać do matki ministranta listy z pogróżkami, a na forach internetowych zainicjowano akcję dyskredytowania jej syna opiniami typu:

„Wiecie, co robił jako mały dzieciak? Rozrywał małe kurczaki za nogi, strzelał do ptaków i zamęczał je, podpalał kotom ogony. To zachowanie sześciolatka?! To jest zło w zarodku. Teraz to zło urosło o wiele bardziej. Ksiądz próbował z nim walczyć i widzicie co Go za to spotkało?”.

Mimo iż proces utajniono, z sali sądowej wyciekały informacje, że wielebny twardo idzie w zaparte, choć – oprócz bitych uczniów – obciążały go też zeznania innych, którym sięgał pod bieliznę.

„To próba wyłudzenia ode mnie pieniędzy” – przekonywał sąd ks. Marek K., a w swoim tzw. ostatnim słowie zaapelował, żeby go „łaskawie nie karać za coś, czego nie popełnił”.

Oskarżyciel – domagający się dla oskarżonego 2 lat więzienia w zawieszeniu i sześcioletniego zakazu pracy z dziećmi – był całkiem innego zdania.

„Ten proces pokazał dwa oblicza księdza. Z jednej strony, obraz człowieka kreującego się na przyjaciela wszystkich ludzi, a z drugiej – starannie wybierającego sobie ofiary, bezwzględnego i inteligentnego sprawcy jednego z najcięższych przestępstw” – podkreśliła prokurator Monika Bransztetel.

###

Przed kilkunastoma dniami zapadł wyrok skazujący ks. Marka K. na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz zakaz pracy z dziećmi przez 10 lat. Prokuratura jest usatysfakcjonowana, obrona zapowiedziała apelację.

Parafianie z Przeworna, oczywiście, wciąż nie wierzą. Oto typowe,
zarejestrowane tam przez nas głosy:

# „Rzekome filmy pornograficzne w komputerze to zwykła prowokacja. Słyszałam w Radiu Maryja, że każdy mógł je księdzu napuścić z internetu”;
# „To kompletna bzdura, żeby ksiądz Marek oglądał jakieś stosunki. A nawet jakby oglądał, to co w tym dziwnego? Przecież jest człowiekiem!”;
# „Wszyscy wiedzą, że sprawę zmontowała matka gówniarza razem z policjantami, a po wyroku wszyscy razem opijali u niej w domu zwycięstwo”;
# „Ten ministrant jest winny, bo chciał od księdza wyciągnąć pieniądze na samochód”.

A jak zareagował na wyrok metropolita wrocławski, arcybiskup Marian Gołębiewski? Zesłał podwładnego do jakiegoś klasztoru, czy może okazał łaskę, kierując skazanego na leczenie?

Nic z tych rzeczy!

– Z dniem 25 czerwca 2007 roku ksiądz Marek K. został proboszczem parafii pod wezwaniem świętego Wawrzyńca w Czerninie koło Góry Śląskiej – poinformowano nas w kurii.

Sprawdziliśmy, że nowy proboszcz nie ma tam do pomocy oraz ewentualnego patrzenia na ręce żadnych wikariuszy, a oprócz nieuchronnej opieki nad przykościelnym Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży, ministrantami i lektorami sprawować będzie nadzór duszpasterski nad Zespołem Szkoła Podstawowa, Gimnazjum i Przed-szkole w Czerninie, obdarzonych imieniem św. Huberta, czyli patrona myśliwych.

Innymi słowy: arcybiskup Gołębiewski, który ma gdzieś cywilne prawo i dobro dzieci, zagrał ks. Markowi K. hejnał darzbór!

[2007] FaktyiMity.pl Nr 29(385)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: