FiM – Nietykalni

Co się dzieje, gdy w polskie tryby sprawiedliwości dostaje się ksiądz katolicki? Tryby przestają mielić i zaczyna śmierdzieć.

Polski aparat ścigania i wymiaru (nie)sprawiedliwości dzieli się na dwa sektory: dla bogatych i ustosunkowanych oraz dla pospólstwa. Jakie są kryteria i skutki klasyfikacji, tłumaczyć nie trzeba. Ale jest jeszcze sektor trzeci, mniej znany. Dokonałam analizy sporów cywilnych oraz procesów karnych w których rozstrzygnięciu Krk był choćby pośrednio zainteresowany. Gdy na ławie oskarżonych zasiada kuria lub pojedynczy duchowny, postępowania wykazują wiele charakterystycznych cech. Regułą jest nadzwyczajna wprost przewlekłość postępowania, a nagminne utajnianie rozpraw uzasadniane bywa wręcz kuriozalnie.

Przykładowo: zdaniem sędziego Marka Goca z Sądu Rejonowego w Gdyni jawność w sprawie skazanego za pedofilię ks. Wojciecha Cz. była niemożliwa „m.in. ze względu na interes oskarżonego oraz jego funkcję społeczną”. Zasady krańcowo odmienne obowiązują, gdy podsądnym jest osoba świecka zaś przestępstwo skierowane przeciwko Kościołowi lub jego interesom. „Napad na plebanię można porównać tylko z napadem na kościół lub dom dziecka, zasługuje on na szczególne potępienie”– uważa sędzia Bogusław Bajan z Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. Niestety, w katalogu sędziowskich priorytetów brakuje np. szkoły czy molestowanego dziecka, gdy sprawcą jest ksiądz katolicki.

– Zauważyłem z przykrością, że kler w Polsce ma ideologiczny wpływ na sądownictwo – stwierdził ksiądz Florian Lempa podczas dyskusji zorganizowanej przez Fundację im. Batorego i redakcję „Tygodnika Powszechnego”. Efektem jest stosowana wobec przestępców w sutannach polityka karania urągająca powadze wymiaru sprawiedliwości. Przedstawię przykłady, które mogą stanowić katalog specjalnych uprawnień: co wolno księżom w Katolandzie, a czego powinni się raczej wystrzegać. Układa się to w swoisty poradnik prawny, a raczej… bezprawny. Funkcjonariusze Krk stanowią grupę bardzo uważnych czytelników „FiM” i powiedzmy, że im też się coś od nas należy. Więc choć to nie kabaret – „bierzcie kajecik i piszcie”.

Gdy pijany zasiądziesz za kierownicą, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że po drodze rozwalisz coś lub kogoś. Rozważ następujące warianty:

1. Zostajesz na miejscu wypadku i nic nie kombinujesz. Przy upojeniu rzędu 2,8 promila kosztuje to 2 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Wypadków Drogowych i utratę prawa jazdy na 2 lata. Dodatkowo sąd wymierzy karę około 2 tys. zł grzywny w zawieszeniu na rok, co zdarzyło się 15 października br. ks. Marianowi W. z Gdańska.

2. Zostajesz, próbując „dogadać się” z policjantami. Gdy nie zechcą łapówki, można im nawet naubliżać. Co jest ważne: po wytrzeźwieniu nie wolno niczego pamiętać. U psychiatry wybrać sobie hipomanię, czyli chorobę powodującą nadmierną wesołość i zaniki pamięci. Wprawdzie prokurator zażąda 1,5 roku w zawieszeniu na 5 lat, lecz sąd umorzy postępowanie, jak to się stało np. w Bytowie z ks. Andrzejem G. Za spowodowanie wypadku odpowiadał nieco wcześniej przed sądem w Kwidzynie. Tam także sprawę umorzono, nie odbierając księdzu prawa jazdy.

3. Nie zatrzymujesz się i jak najszybciej uciekasz. Ot, choćby dlatego, że nie masz prawa jazdy zabranego wcześniej za jazdę „po spożyciu”. Gdy schwytany w policyjnym pościgu wypadniesz (2,26 promila) z samochodu, nie stawiaj oporu. Weźmy przykład (połowa sierpnia br.) wikarego z Malborka. Nie został osadzony w izbie zatrzymań. Prokurator zgodził się, by wrócił na plebanię, jeśli tylko odbierze go proboszcz (sic!). – Duchowny otrzyma karę pozbawienia wolności, ale jeżeli jest to jego pierwsze przestępstwo, kara będzie zawieszona – uspokaja Jarosław Kembłowski, zastępca prokuratora rejonowego w Malborku.

4. Gdy masz „na koncie” trupa – uciekaj. Jeśli cię odnajdą, to – już trzeźwy – wyraź najwyższe zdumienie: „Owszem, coś trąciłem, ale byłem przekonany, że przejechałem psa”. Sąd Rejonowy w Zamościu wymierzył za to ks. Franciszkowi B. (po czterech latach procesu) karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na trzy oraz 5,4 tys. zł grzywny. Złapany przed wytrzeźwieniem, masz problem, lecz nie trać nadziei. Również w Zamościu (tamtejszy ordynariusz – biskup Śrutwa – to naprawdę ludzkie panisko!) Sąd Okręgowy uchylił wyrok skazujący księdza Andrzeja B., stwierdzając w uzasadnieniu, że „sąd pierwszej instancji (…) nie ustalił, czy oskarżony (pijany! – dop. A.T.) umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego i czy zgon ofiary nie był wynikiem błędu lekarskiego”. Pamiętaj, że wolno ci być lekko wstawionym, bo może od rana miałeś parę ciężkich mszy do odprawienia i kielichów do opróżnienia. A w ogóle to najlepiej nie dmuchaj w żaden balonik; wszak to uwłacza twojemu stanowi kapłańskiemu!

Bywa, że jakiś gówniarz drażni cię ponad miarę.

Cóż wtedy?

1. Masz charakter wybuchowy, więc ulżyj sobie i tłucz go, aż złość ci przejdzie. Jeśli szczeniak dozna wstrząsu mózgu z utratą przytomności i ranami zewnętrznymi, koszty „nauczki” zamkną się w 10 miesiącach z zawieszeniem na dwa lata i grzywną w wysokości 800 zł. Nie należy się przerażać, bo tu akurat ofiarą był kilkunastoletni ministrant, więc Sąd Rejonowy w Bochni potraktował karę jako „przykładną nauczkę”.

2. Gdy za młodu rajcowało cię oglądanie powolnej śmierci much uwięzionych w butelce, możesz pójść drogą proboszcza z Pyzówki na Podhalu. Przez trzy lata ks. Henryk P., katecheta, „znęcał się psychicznie i fizycznie” (z uzasadnienia wyroku) nad dzieckiem – młodocianym przestępcą – jak go określał. Chłopiec, lekko upośledzony, był bliski samobójstwa. Frajdy co niemiara, a koszty? Sąd Okręgowy w Nowym Sączu wycenił je raptem na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa i zakaz wykonywania zawodu nauczyciela przez 3 lata. Krakowska Kuria Metropolitalna żadnych sankcji nie zastosowała, a to przecież najważniejsze.

3. Możesz też sięgnąć po broń, skoro np. przy biciu się męczysz lub czasem ci się marzy, że jesteś killerem. W razie wpadki, naśladuj proboszcza z parafii pw. Świętego Andrzeja Boboli w Świdnicy. Najważniejsze: nie wpuszczaj do mieszkania policji, dopóki nie ukryjesz dowodów rzeczowych. Gdy w grudniu 2000 r. około godziny 22 z okien plebanii w Świdnicy padły strzały do grupki młodych ludzi siedzących na skwerze przy ul. Wałbrzyskiej, przeszukanie pomieszczeń odbyło się dopiero po kilku dniach. Broni oczywiście nie znaleziono. Proboszcz przysięgał, że nigdy nikogo nie brał „na muszkę”, a do jego sypialni (aby sobie postrzelać) mógł wejść każdy, bo był remont…

Bywa, że nie potrafisz oprzeć się chłopięcej urodzie czy dziewczęcej naiwności. To ludzka przypadłość, nie przejmuj się.

1. Gdy gwałcisz ministrantów, nie upijaj ich i nie wyświetlaj przy tym żadnych ostrych filmów, bo możesz dostać (w pierwszej instancji) nawet 3,5 roku, niczym ks. Wojciech Cz. z parafii w Gdyni Chwarznie (normalnie zasądza się 5–8 lat). Na szczęście, Sąd Rejonowy w Gdyni uznał, że „kapłan miał ograniczoną zdolność do kierowania swoim postępowaniem”. Tak bardzo mu się chciało…! Ksiądz Edward P., proboszcz z Pszenna, podczas gwałtów nie stosował żadnych „afrodyzjaków” i po dwuletnim procesie sąd w Świdnicy skazał go raptem na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. „Biorąc pod uwagę niekaralność księdza i jego dobrą opinię, a także fakt, że zdarzenie nie wywarło na psychice chłopców jakiegoś negatywnego piętna”– czytam w uzasadnieniu. Ładnie zachowała się również Kuria Metropolitalna we Wrocławiu. „Konsekwencji wobec proboszcza do czasu uprawomocnienia się wyroku nie wyciągniemy. Jeżeli teraz postanowimy coś wobec księdza, to już go nie reanimujemy. To jest jego osobista tragedia”– powiedział biskup Edward Janiak.

2. Nie bądź zbyt koleżeński. Brat Dominik, Franciszkanin z klasztoru w Katowicach-Panewnikach (siedziba Kurii Prowincjalnej) udostępniał zaprzyjaźnionemu Ryszardowi D. salkę katechetyczną na balety z 14-letnim Dawidem. Wykorzystywali dzieciaka od wielu miesięcy. „Ryszard kazał mi się rozbierać – zrobił mi to samo co w lesie. Ksiądz stał obok rozebrany do naga. Gdy Ryszard skończył to wziął brata Dominika od tyłu. Po wszystkim brat dał nam po 30 złotych i umówił się na drugi dzień” – opowiadał chłopiec. Katowicki Sąd Rejonowy skarcił zakonnika rokiem i czterema miesiącami w zawieszeniu. Wolno domniemywać, że za skąpstwo.

3. Gdy sprawa się „rypnie”, masz szanse – bylebyś działał na głębokiej prowincji. Tam wszyscy się znają, więc również ks. Michał M., proboszcz z Tylawy, miał wielu przyjaciół i silne poparcie abpa Michalika. Prokuratura Rejonowa w Krośnie umorzyła postępowanie przeciwko księdzu, gdyż (wg prok. S. Piotrowicza) w przytulaniu, całowaniu i grzaniu fiutka siedzącą na kolanach dziewczynką „nie można dopatrzyć się znamion czynu zabronionego”.

Czasem, zwłaszcza po kilku głębszych, zapragniesz dla odmiany przytulić apetycznego staruszka. Wówczas – nawet gdy gość się opiera – bez obaw możesz sobie ulżyć. Areszt nie zostanie zastosowany. Wystarczy poręczenie proboszcza i nie ma co robić tragedii z dwóch lat w zawieszeniu na pięć. Takie eldorado jest przynajmniej w Tomaszowie Lubelskim.

Korepetycji oraz szczegółowych wskazówek udzielili adwokaci z Akcji Katolickiej i Ligi Polskich Rodzin.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 49(144)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: