FiM – Proboszcz na gigancie

Nie ma w Polsce kapłana katolickiego, który nie kochałby dzieci – taka jest kościelna teoria. Wiadomo nie od dzisiaj, że niektórzy duchowni posuwają się w tej miłości do przestępstwa. Mieliśmy już pedofilów, przyszła pora na kidnaperów…

Ksiądz Piotr Tomaszewski, 37-letni proboszcz z Dębnicy koło Człuchowa (woj. pomorskie, diecezja pelplińska), zbiegł z parafii. Nie sam. Na wspólny „gigant” namówił Dawida W., piętnastoletniego ucznia Gimnazjum nr 2 w Starogardzie Gdańskim. Przez kilka dni balował z chłopakiem w ośrodku wczasowym pod Szczecinem. Małolat szczęśliwie wrócił do rodziców,
pleban w dalszym ciągu się ukrywa.

###

– Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że Dawid wraz z kolegą [Tomkiem] wyjechał ze Starogardu do Dębnicy 9 maja. Mieli spotkać się z księdzem i pobyć u niego przez kilka dni. Dzieciak był kiedyś ministrantem w jednej ze starogardzkich parafii [św. Katarzyny], w której ksiądz Piotr był wikariuszem – stąd ich znajomość. Gdy nieobecność Dawida przedłużyła się do tygodnia, a zarówno on, jak i ksiądz nie dawali znaku życia, ojciec zgłosił uprowadzenie syna – mówi „FiM” komisarz Bogusław Ziemba, zastępca komendanta powiatowego policji w Starogardzie.

Wyszło wówczas na jaw, że już 15 maja (poniedziałek) parafianie w Dębnicy zgłosili policji w Człuchowie zaginięcie swojego proboszcza. Byli zaniepokojeni faktem, że w niedzielę zastali kościół zamknięty na cztery spusty, a ksiądz nikogo nie informował o możliwej nieobecności. Policjanci poprosili przedstawiciela kurii pelplińskiej o zgodę na wejście na plebanię. Trupa nie znaleźli, podobnie zresztą, jak i śladów włamania, plądrowania czy walki. Nazajutrz lokalna prasa ogłosiła wezwanie: „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…”i rozpoczęto poszukiwania księdza Piotra oraz jego niebieskiego volkswagena o numerach rejestracyjnych CSW 99FM.

Tuż po wizji lokalnej na plebanii ordynariusz pelpliński biskup Jan Bernard Szlaga mianował nowym proboszczem w Dębnicy ks. Andrzeja Wierzchowskiego. Dlaczego nie poczekał na odnalezienie zwłok lub inne wyjaśnienie przyczyn zniknięcia podwładnego?

– Jednemu z księży udało się dodzwonić do księdza Piotra i usłyszał, że po aferze sprzed kilku miesięcy, kiedy to biskup Jan najpierw go odwołał z parafii [Podwyższenia Krzyża Świętego w Dębnicy], a następnie przywrócił z powrotem, ma już dość sutanny i ekscelencja może mu naskoczyć – twierdzi nasz informator z kurii.

Mówi o wydarzeniach ze stycznia 2006 r., kiedy to trzy wsie zbuntowały się przeciwko odebraniu im „ukochanego duszpasterza mającego wspaniały kontakt z młodzieżą”. Parafianie przystąpili wtedy do strajku okupacyjnego plebanii w Dębnicy, więc wystraszony ordynariusz szybko zwrócił im ks. Tomaszewskiego.

###

Zanim jeszcze policjanci z Człuchowa rozpoczęli poszukiwania zaginionego proboszcza, 11 maja obaj chłopcy widziani byli w Starogardzie. Przywiózł ich ks. Piotr. Tomek stawił się grzecznie w domu, a jego współbalangowicze – Dawid wraz z duszpasterzem – ruszyli samochodem w nieznane. Choć Dawid nie dawał później znaku życia, jego ojciec Janusz W. na tyle ufał księdzu, że dopiero 16 maja zdecydował się zgłosić zaginięcie syna. Złożył zawiadomienie, gdy od innych małolatów, bywalców parafii, usłyszał, że proboszcz zamienił plebanię w pijacką melinę.

###

Dawid sam się odnalazł. Uprzedziwszy rodziców SMS-em: „Już jadę”, pojawił się w domu nazajutrz – 19 maja wieczorem.

– Ksiądz podwiózł go samochodem tylko do Kościerzyny, dalej chłopiec pojechał pociągiem. Okazuje się, że bawili w ośrodku wypoczynkowym w województwie zachodniopomorskim. Szczegóły pomińmy, dla dobra dziecka… Ale wkrótce dorwiemy tego drania w sutannie – zapewnia nas policjant ze Starogardu… Oby tylko nie schwytali go w trakcie wizyty papieża, bo znowu będzie, że jakieś „ciemne siły” chcą zakłócić pielgrzymkę…

[2006] FaktyiMity.pl Nr 21(352)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: