FiM – Dzieci brata mniejszego

Są takie kraje na świecie, gdzie na ulicach roi się od bezpańskich psów, a dziecko można sobie kupić za kilka dolarów. Istny raj dla zboczonego misjonarza!

W ostatnim dniu minionego roku Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze aresztował na trzy miesiące ojca Ryszarda Ś. (na zdjęciu z dziećmi) z krakowskiej prowincji Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (popularnie zwanych franciszkanami) podejrzanego o rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem dzieci i zwierząt. Podczas przesłuchania w prokuraturze wielebny poszedł w zaparte, nie przyznając się do postawionych mu zarzutów oraz odmawiając składania jakichkolwiek wyjaśnień.

Podobnie zareagowało kierownictwo zakonu.

– Absolutnie nie będziemy wypowiadać się na temat sprawy ojca Ryszarda ani jego pracy duszpasterskiej – oznajmił nam o. Ze-non Szuty, zastępca krakowskiego prowincjała.

Nie, to nie, łaski bez…

###

Wstrzemięźliwość franciszkańskich dygnitarzy w pełni zrozumieliśmy, gdy udało nam się odtworzyć przebieg kościelnej kariery podejrzanego o pedo- i zoofilię  52-letniego kapłana. Okazuje się, że o. Ryszard nie jest jakimś szeregowym mnichem klepiącym zdrowaśki w mroku klasztornej celi, bowiem przed aresztowaniem sprawował eksponowaną funkcję specjalnego delegata prowincjalnego na Amerykę Południowąoraz gwardiana klasztoru w Asunción (Paragwaj) i – tamże – „mistrza postulantatu” (wychowawca pracujący nad „osiągnięciem przez kandydata takiej dojrzałości ludzkiej  i duchowej oraz znajomości charyzmatu franciszkańskiego, aby był zdolny do podjęcia obowiązków stanu zakonnego” – czytamy w ichniej konstytucji).

W końcu lat 90. ojciec Ryszard Ś. urzędował w Boliwii, gdzie z finansowym wsparciem Episkopatu – jak wynika ze sprawozdania Rady Gospodarczej Komisji Episkopatu ds. Misji za rok 1997 – budował w Cochabamba „dom nowicjacki” dla przyszłych franciszkanów.

Do sąsiedniego Paragwaju przybył na stałe w styczniu 2001 roku. A po dwóch latach…

„Systematycznie obsługujemy duszpastersko Instytut Ravasco. Animujemy i publikujemy różnorodne materiały dla Apostolstwa Bożego Miłosierdzia. Nieprzerwanie od kilku lat wydawany jest miesięcznik »Tupasy Ne’e« (paragwajski odpowiednik »Rycerza Niepokalanej«), prowadzimy audycje w różnych rozgłośniach radiowych. Na uwagę zasługuje również duszpasterstwo pielgrzymkowe do Ziemi Świętej i sanktuariów maryjnych. Ci pielgrzymi tworzą później grupy, w których spotykają się na modlitwie i rozważaniach. Z myślą  o przeszczepieniu Zakonu na tę ziemię prowadzona jest formacja. Aktualnie do życia zakonnego przygotowuje się jeden nowicjusz i jeden kandydat w prenowicjacie. Przyszłość rokuje nadzieje, gdyż wielu młodych prosi o przyjęcie do Zakonu”– sprawozdawał o. Ryszard o swoich misyjnych sukcesach władzom prowincji.

I tylko niektórym kolegom wysyłał pocztą elektroniczną zdjęcia… „przyrodnicze”.

###

Aktywność o. Ryszarda Ś. w rozpowszechnianiu na terenie naszego kraju pedo- i zoofilii rozpracowali funkcjonariusze Wydziału Zaawansowanych Technologii Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji (KGP), zajmujący się m.in. identyfikacją osób odwiedzających witryny internetowe z pornografią dziecięcą, by zamieszczać tam (lub pobierać) filmy oraz zdjęcia.

Sprawą zajęli się później policjanci z Rzeszowa, na których terenie działał jeden z odbiorców pornografii, a gdy już przekonali się, kim jest nadawca, przekazali sprawę do jego rodzinnej Jeleniej Góry. Tu – wobec nieobecności w Polsce o. Ryszarda – śledztwo czasowo zawieszono w czerwcu 2007 r., zarządzając jednocześnie poszukiwanie podejrzanego listem gończym.

Śledczy cierpliwie czekali, aż franciszkański „delegat prowincjalny” przyjedzie do Polski. No i w połowie grudnia pojawił się w pod jeleniogórskich Kowarach, gdzie zakon ma jedną ze swoich placówek, a o. Ryszard rodzinę. Miasteczko okazało się zbyt małe, by udało mu się ujść uwadze lokalnych policjantów (gratulujemy!).

Święta spędził w gronie najbliższych i współbraci w kapłaństwie, ale już Nowy Rok powitał za kratami…

Według naszego informatora z KGP, zakonnik był jednym z istotnych węzłów pedofilskiej sieci, systematycznie dostarczając doń „świeżego towaru”.

Skąd go brał?

– Na tym etapie śledztwa trudno o precyzyjną odpowiedź, ale prawdopodobnie nie musiał się zbytnio trudzić, bo w Asunción tanich dziecięcych „aktorów” i piesków „statystów” jest pod dostatkiem – zauważa policjant.

„Dwunasto-, trzynastoletnie dziewczyny często są zmuszone do prostytucji. W bogatych domach występuje zjawisko, które nazywa się servicio completo. Zamożni wyjeżdżają na wieś w poszukiwaniu wielodzietnych rodzin. Gdy znajdą, płacą rodzicom za jedną z dziewczyn do tzw. służby. Ta w ich posiadłości gotuje, sprząta, pierze i żeby ich dorastający chłopcy nie szukali wrażeń na zewnątrz, owa dziewczyna służy im również do zaspokojenia potrzeb seksualnych (…). Rząd nie zajmuje się bezdomnymi dziećmi, które śpią na skrzyżowaniach, narkotyzują się klejem. To się po prostu nie opłaca” – opowiada o Paragwaju franciszkański misjonarz Łukasz Samiecna łamach tygodnika „Niedziela” (43/2007).

– Rysiek ma duszę artysty. W seminarium grał na gitarze i śpiewał w naszym zespole muzycznym. Dzieci? Lgnął do nich, ale ja osobiście nie zauważyłem w tym nic podejrzanego. Skoro jednak okazuje się, że miał seksualne motywy, to widzę co najmniej kilkunastu braci, którzy za ścisłe z nim kontakty mogą mieć teraz kłopoty. Słyszałem, że co bardziej spanikowani pokasowali już twarde dyski swoich komputerów – zwierza się nam jeden z zakonników.

– Próżny trud, bowiem z technicznego punktu widzenia potrafimy zidentyfikować wspólników tego gagatka bez przeglądania zawartości ich komputerów i – jeśli prokuraturze nie zabraknie odwagi – bezspornie udowodnić każdemu winę. Intensywnie pracujemy w tej chwili nad internetowymi powiązaniami Ryszarda Ś. i analizą jego korespondencji – zapewnia policjant.

[2008] FaktyiMity.pl Nr 2(410)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: