Seks, tajemnica i kaseta wideo

Dzisiaj zaczyna się proces czterech mężczyzn i kobiety, którzy szantażowali księdza ujawnieniem kompromitujących nagrań wideo. Ksiądz Jan K. był proboszczem w niewielkiej parafii koło Nowego Tomyśla.

Dzisiaj zaczyna się proces czterech mężczyzn i kobiety, którzy szantażowali księdza ujawnieniem kompromitujących nagrań wideo.

Ksiądz Jan K. był proboszczem w niewielkiej parafii koło Nowego Tomyśla. Musiał czuć się bardzo samotnie, bo w sierpniu 2002 roku sprowadził na plebanię prostytutkę z Poznania. W trakcie igraszek z Małgorzatą T. ksiądz włączył kamerę wideo i wszystko nagrywał.

Ktoś kasetę ukradł

Cztery miesiące później na plebani pojawiło się dwóch mężczyzn. Księdzu Janowi K. pokazali nagranie, na którym był nagi. Podobnie jak prostytutka. Nieznajomi zagrozili, że ujawnią kompromitujące duchownego nagranie. Chyba że otrzymają 300 000 zł.

Przez kolejne dni ksiądz negocjował z szantażystami. Ci ostatecznie zgodzili się na haracz w wysokości 50 000 zł. Jan K. nie chciał jednak płacić i zgłosił się na policję. Śledztwo wszczął wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

14 stycznia 2003 roku przygotowano zasadzkę. Na ten dzień ksiądz K. umówił się z szantażystami na przekazanie pieniędzy. Zatrzymano Andrzeja T. i jego zięcia, Sławomira S. Obaj przyznali się do szantażu. Kilka dni później wpadł Radosław Sz., który miał być przywódcą szajki. Po kilku tygodniach zatrzymano także Ryszarda N. Jego zeznania pozwoliły na postawienie zarzutów również Elżbiecie T., żonie Andrzeja. Według Ryszarda N. to ta kobieta wpadła na pomysł szantażowania księdza.

– Zostałam pomówiona – powiedziała ,,Gazecie Poznańskiej” Elżbieta T., z którą rozmawialiśmy we wtorek.

Piątka na ławie

O tej sprawie poinformowaliśmy jako pierwsi. Po naszej publikacji wybuchł skandal. Śledztwo miało się bowiem toczyć w tajemnicy. Interweniowała również poznańska Kuria.

Ksiądz Jan K. został odwołany ze swojej parafii i przeniesiony do klasztoru.

Śledztwo zakończyło się w grudniu 2003 roku. Sprawą początkowo miał zajmować się Sąd Rejonowy w Nowym Tomyślu, ale ten się wyłączył. Akta trafiły w końcu do Poznania. Dzisiaj piątka szantażystów zasiądzie na ławie oskarżonych. Rozprawy prawdopodobnie będą toczyć się za zamkniętymi drzwiami. Złożenie wniosku o wyłączenie jawności zapowiedział już prokurator Mirosław Adamski.

[2004] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: