Czarże: Proboszcz i gosposia przegrali z wsią

Gospodyni byłego proboszcza jest niewinna. To nie ona do nowego proboszcza i jego gospodyni wysłała anonimy oraz wieniec z szarfą „Szczęśliwej drogi już czas – życzliwi Parafianie”.

Ewa C. posądzona była o to, że od sierpnia 2009 roku do 8 stycznia 2010 złośliwie niepokoiła proboszcza Mirosława C., oraz jego gosposię Jadwigę O. wywieszając na słupach informacje o sprzedaży przez gosposię karnetów za… parkowanie aut na podwórzu przed plebanią, na słupach rozklejano też cennik stawek pogrzebowych. Anonimy przesłane też zostały do księży z całego dekanatu i do biskupa.

Kto słał anonimy? Nowy proboszcz przeglądając księgi parafialne z czasów swego poprzednika porównał charakter pisma z adresami wypisanymi na kopertach. Wiedział też, że wpisy do księgi są autorstwa Ewy C., gosposi byłego proboszcza. Dostrzegł podobieństwo, był przekonany, że to ona była nadawcą anonimów. Wykonanie ekspertyzy zlecił biegłemu grafologowi z Płocka. Wnioski, choć wcale nie jednoznaczne utwierdziły go w przekonaniu, że za anonimami stoi Ewa C.

Podobnie pomyślała jego gosposia – Jadwiga O., kiedy 9 stycznia 2010 roku odebrała od kuriera wieniec z szarfą i kartką, na której odręcznie napisano jej imię i nazwisko. Widniało też ono w ogłoszeniach rozwieszanych na słupach o karnetach parkingowych. O wieńcu i swych podejrzeniach, że za tym wszystkim stoi Ewa C., powiadomiła policję.

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. Opinia powołanej przez sąd pani grafolog wykluczyła, że autorką anonimów była Ewa C. Nie potwierdzili też tego świadkowie. Sołtys Czarża zeznał, że ze względu na niechęć parafian do nowego proboszcza, co spowodowane jest pobieraniem przez księdza dużych opłat za usługi kościelne, anonimy mógł napisać każdy.

Sędzia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy Małgorzata Grzelska wyrok ogłosiła 22 listopada ub.r. Ewa C. została uniewinniona.

Nie zgodzili się z nim gosposia Jadwiga O. oraz proboszcz Mirosław C. Złożyli apelację do Sądu Okręgowego. Na rozprawę w ubiegłym tygodniu przyjechało wielu parafian z Czarża oraz ks. Franciszek Kamrowski, który był proboszczem w tej wsi przez 42 lata. Jest wujkiem Ewy C. Po opuszczeniu parafii zamieszkał wraz z nią, swoją gosposią, 100 kilometrów od Czarża. Odszedł na emeryturę i jego następcą został ksiądz Mirosław C. z Wąpierska, skąd sprowadził się ze swą gosposią.

Sędzia Włodzimierz Hilla utrzymał wyrok Sądu Rejonowego w mocy. Złożoną apelację nazwał ułomną – i jak powiedział w uzasadnieniu – obiema rękoma podpisuje się pod argumentacją sądu niższej instancji. Nie ma żadnego dowodu winy Ewy C. Publiczność klaskała.

Z mieszkańcami Czarża rozmawiałem po rozprawie. Opowiadali, jak to nowy proboszcz zażądał za pogrzeb tragicznie zmarłego chłopca ponad 2 tys. zł . Biednych rodziców nie było na to stać, więc parafianie na cmentarzu składali się na opłatę. – 600 mieszkańców podpisało się pod listem do biskupa o odwołanie tego księdza – mówili. – Zero reakcji! Omijamy kościół w Czarżu. Nie chcemy tego księdza…

[2011] Pomorska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: