FiM – Głódź na głodzie

Archidiecezja gdańska dostała nienależny zwrot podatku VAT. Gdy państwo grzecznie upomniało się o pieniądze, abp Sławoj Leszek Głódź wysłał je na drzewo. „Nie oddam, bo już wydałem” – oznajmił metropolita. Wygląda na to, że „tamte” banknoty były znaczone…

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces cywilny z powództwa Prokuratorii Generalnej (reprezentującej Skarb Państwa), żądającej od archidiecezji zwrotu 6,8 mln zł wypłaconych w 2007 r. jej słynnemu z afer wydawnictwu. Sprawa wyglądała tak:

Gdy za długi Stelli Maris (wielomilionowe zobowiązania wobec PFRON, ZUS, dostawców materiałów i kooperantów) archidiecezję zaczęli ścigać komornicy, ówczesny jej szef abp Tadeusz Gocłowski wystąpił w 2006 roku o wsparcie do minister finansów Zyty Gilowskiej (w rządzie PiS), bo niechybnie zbankrutuje. Okazało się, że kuria wymyśliła taki oto myk: skoro wydawnictwo wystawiało „lewe” faktury dotyczące fikcyjnych transakcji, to odprowadzany od nich podatek VAT absolutnie się państwu nie należał, więc niech natychmiast oddaje kasę. Gdański Urząd Kontroli Skarbowej przeprowadził w tej sprawie specjalną kontrolę Stelli Maris, której efektem było orzeczenie z 26 lipca 2006 r., że o żadnym zwrocie nie może być mowy.

Wielebni pociągnęli za sznurki w Warszawie i 15 listopada UKS wydał postanowienie o ponownej weryfikacji roszczenia, by już 19 grudnia zająć stanowisko, że państwo bezpodstawnie wzbogaciło się na cudzej krwawicy, więc wydawnictwu trzeba wypłacić 7 mln 352 tys. zł oraz 6 mln 851 tys. zł odsetek, choć kuria nie zdobyła się na aż taką bezczelność, by o nie oficjalnie zabiegać. Kilka tygodni później bezpośrednio nadzorujący operację zastępca szefa UKS Paweł Boguś otrzymał awans na dyrektora departamentu kontroli skarbowej w ministerstwie.

Właściwy terytorialnie naczelnik II Urzędu Skarbowego Jan Bielawski ostro protestował. Tłumaczył w Ministerstwie Finansów, że pieniądze pochodziły z przestępstwa i jeśli w ogóle ktokolwiek miałby je otrzymać, to z pewnością nie kuria, lecz firmy, które wielebni orżnęli. Nie znalazł zrozumienia. Zawiadomił prokuraturę apelacyjną badającą aferę Stelli Maris. Ludzie Zbigniewa Ziobry również nie znaleźli przeciwwskazań do zwrotu przestępczego łupu, choć szeregowi śledczy bezpośrednio zaangażowani w sprawę byli zdecydowanie na „nie”.

A dalej:

# pismem z 27 lutego 2007 r. Ministerstwo Finansów zawiadomiło Izbę Skarbową w Gdańsku, że decyzja UKS jest ostateczna i nie podlega dyskusji. Pod kuriozalnym dokumentem podpisał się… Paweł Boguś, występujący tym razem jako pełnomocnik wiceministra i generalnego inspektora kontroli skarbowej Mariana Banasia (blisko związany z Opus Dei prawnik i religioznawca po studiach na Papieskiej Akademii Teologicznej, wcześniej doradca Antoniego Macierewicza);

# w marcu 2007 r. na konto kurii zaczęły wpływać pieniądze z tytułu „nienależnie pobranego podatku VAT i odsetek”, dzięki którym wielebni pospłacali wszystkie długi i zostało im jeszcze prawie 2 mln zł na uczczenie sukcesu. Dokładnie w tym samym czasie prokuratura zamykała śledztwo i pisała akt oskarżenia przeciwko dyrektorowi wydawnictwa (ks. Zbigniewowi B., byłemu sekretarzowi abp. Gocłowskiego) i kilku jego kompanom uczestniczącym w wyłudzeniach;

# 22 stycznia 2009 r. „nasza” posłanka Joanna Senyszyn zapytała premiera Donalda Tuska o podstawy prawne „dokonania zwrotu, skoro w sądzie toczy się przeciwko wydawnictwu sprawa o pranie brudnych pieniędzy oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych” i „dlaczego pieniądze te nie zostały zabezpieczone w oczekiwaniu na wyrok sądowy”. Otrzymała nadzwyczaj pokrętne wyjaśnienia, ale na skutek jej interpelacji starannie dotychczas ukrywana prawda ujrzała światło dzienne. Minister finansów decyzją z 18 marca 2009 r. powołał specjalny zespół do wyjaśnienia okoliczności skandalu i zachowań odpowiedzialnych zań urzędników, a niedługo później zawiadomił organa ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Śledztwo trwa – prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

###

Podczas pierwszej rundy pojedynku z Prokuratorią Generalną pełnomocnik abp. Głódzia przekonywał sąd do oddalenia powództwa, gdyż „urzędnicy mieli świadomość tego, co robią”, a wszystkie pieniądze z odsetek od zwróconego podatku VAT kuria już dawno wydała. Kolejną rozprawę wyznaczono na 30 maja. W charakterze świadka zeznawać będzie wówczas ekonom archidiecezji ks. Albin Potracki. Jeśli zademonstruje pusty portfel, my ujawnimy zawartość portfela jego szefa, który tylko w nieruchomościach ma ok. 50 mln zł…

[2011] FaktyiMity.pl 18(583)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: