Kara dla księdza za dzwonienie w nocy

Sąd uznał, że ksiądz zakłócił kościelnymi dzwonami spoczynek nocny mieszkańców wsi, i skazał go na 30 godzin prac społecznych.

Lewin to wieś między Łodzią a Warszawą. W kościele kiedyś bił zwykły dzwon, ale w 2009 r. nowy ksiądz – Andrzej Wróbel – zainwestował w elektronikę. Kilkanaście tysięcy złotych dali parafianie.

Teraz dzwon bił także w nocy. O 23 – 11 razy, a potem tylko raz co godzinę aż do piątej nad ranem, gdy witał nowy dzień pięcioma gongami. Do tego trzy razy na dobę – o szóstej, w południe i o 18 – odzywały się kuranty. I jeszcze pieśni. Zegar wygrywał codziennie o 15: ”Jezu, ufam Tobie”, o 21: ”Apel Jasnogórski”, a 37 minut później – w godzinę śmierci papieża – ”Barkę”.

Franciszek Stępiński, który mieszka przy kościele, prosił księdza, żeby dzwony chociaż w nocy nie biły. Bez skutku. Poszedł więc na policję, a policja zawiadomiła sąd.

Na nocny hałas poskarżyło się czworo parafian. – Ksiądz to nie Pan Bóg, a cisza nocna obowiązuje – mówili. – Nie chodzi o dzwony, ale o mnie. To ja tu niektórym przeszkadzam – przekonywał 54-letni ksiądz.

Na ostatniej rozprawie proboszcz podkreślał, że większości mieszkańcom dzwony nie przeszkadzają. – Są z nich dumni. Dzięki radiofonizacji kościoła parafia pokraśniała – mówił.

Pan Franciszek chciał, żeby sąd posłał księdza do więzienia na trzy miesiące, bo zakłóca ciszę nocną trzy lata. Prosił też, by zakazać księdzu proboszczowania w Lewinie. – Inaczej konflikt będzie trwał, bo ksiądz jest złośliwy. W maju zaczął puszczać jeszcze jedną pieśń: ”Chwalcie łąki umajone”. O 1.30 w nocy! – pomstował Stępiński.

Adwokatka Barbara Wróbel-Trzeciak prosiła o uniewinnienie księdza. Przekonywała, że buntownicy skarżą się, bo mają z nim inne konflikty. – Czy ”Barka” może zakłócać spokój? Są ludzie, którzy mówią: ”Niech dzwony biją do końca świata i jeden dzień dłużej”.

I przypominała ”starą zasadę, że nie można dogodzić wszystkim, bo zawsze znajdą się tacy, którym coś przeszkadza”.

Sąd uznał, że ksiądz zakłócił dzwonami spoczynek nocny mieszkańców, i skazał go na 30 godzin prac społecznych. Co będzie robił? Zadania wyznaczy kurator. Sędzia Bartłomiej Biegański zganił księdza za uporczywość: – Wiedział, że swoim zachowaniem przeszkadza niektórym osobom, ale nadal to robił!

Sędzia wyjaśnił też, dlaczego prace społeczne, a nie – najczęstsza w takich sytuacjach – grzywna: – Dla księdza nie byłaby dolegliwa.

I również to, dlaczego nie mógł mu zakazać bycia proboszczem w Lewinie: – Sąd nie może ingerować w administrację Kościoła.

Skarżący się na hałas byli z wyroku zadowoleni. Ksiądz nie chciał komentować. Jego adwokatka zapowiedziała apelację.

[2012] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: