Sąd nie uwzględnił wniosku księdza o odroczenie kary

Sąd Rejonowy w Strzyżowie (Podkarpacie) nie uwzględnił we wtorek wniosku o odroczenie kary księdza Tadeusza N., który został skazany na 3 lata więzienia za śmiertelne potrącenie 11-latki – poinformował prezes tego sądu Leszek Zamorski

Ksiądz Tadeusz N. został wezwany do dobrowolnego stawienia się w Zakładzie Karnym w Załężu koło Rzeszowa. Ma to uczynić jeszcze we wtorek.

Ksiądz motywował wniosek o odroczenie kary stanem zdrowia. Jednak w opinii biegłych Tadeusz N. może odbywać karę w więzieniu. Biegli zbadali duchownego na wniosek sądu, który chciał rozstrzygnąć wątpliwości w tej sprawie. Ksiądz nie stawiał się na badania, więc doprowadziła go na nie policja.

Jeśli duchowny nie zgłosi się do więzienia, w ciągu tygodnia zostanie doprowadzony przez policję.

W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy oddalił kasacje obrońców duchownego. W tym sposób utrzymał się wyrok sądów I i II instancji. Postanowienie Sądu Najwyższego jest ostateczne.

W grudniu 2003 roku strzyżowski sąd rejonowy i w lipcu 2004 roku rzeszowski sąd okręgowy skazały księdza na trzy lata pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku drogowego, w którym ranna została 11-latka, oraz za oddalenie się z miejsca wypadku i nieudzielenie pomocy żyjącemu jeszcze dziecku. Dziewczynka zmarła. Ponadto oba sądy wydały trzyletni zakaz prowadzenia przez księdza pojazdów mechanicznych, a także nakaz wypłacenia rodzinie dziewczynki 5 tys. zł nawiązki.

Do tragicznego wypadku doszło w maju 2002 roku w miejscowości Połomia, na trasie Rzeszów-Barwinek. Z ustaleń prokuratury wynikało, że dziecko potrąciły dwa samochody – najpierw ciężarówka, której nie udało się odnaleźć, potem zaś seat księdza Tadeusza N., proboszcza jednej z podkarpackich wiejskich parafii. Duchowny najechał na leżące na jezdni dziecko, ale nie zatrzymał się i nie udzielił ofierze pomocy.

W czasie procesu przed sądem rejonowym w Strzyżowie ksiądz przyznał się jedynie do nieudzielenia pomocy dziecku. Twierdził, że dziewczynka wypadła spod kół ciężarówki jadącej tuż przed jego samochodem. Biegli wykluczyli jednak, by ciężarówka jechała tuż przed autem księdza. Podobnie zeznała kobieta, która nieopodal pracowała w polu.

Sądy I i II instancji ustaliły, że ksiądz jechał z nadmierną prędkością i nie zachował ostrożności na drodze.

[2005] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: