„Źli” księża wciąż pod ochroną kościoła

Wałbrzyski duchowny Henryk A., który miał romans ze swoją 15-letnią uczennicą i jest ojcem jej dziecka, usunął się w cień. Ale tylko na kilka miesięcy. Po tym, jak pod koniec 2010 roku nie chciał płacić alimentów, a badania DNA potwierdziły jego ojcostwo, wybrał się na urlop zdrowotny. Dziś pracuje w sąsiedniej diecezji. I dalej uczy dzieci.

W parafii św. Jadwigi w Krośnie Odrzańskim, gdzie trafił, niewiele osób wie o jego niechlubnej przeszłości.

– Jestem w szoku – wyznaje Maciej Brodziński, naczelnik wydziału edukacji w Starostwie Powiatowym w Krośnie Odrzańskim. – Porozmawiam zarówno z księdzem, jak i dyrekcją szkoły – obiecuje Brodziński.

Ksiądz z Głogowa – 40 letni Marek B. skazany w 2009 roku na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za wykorzystanie seksualne 17-letniego ministranta, też wybrał się na urlop zdrowotny. A od roku znów sprawuje posługę w jednym z zielonogórskich kościołów. W tamtym roku przez kilkanaście tygodni był nawet na zastępstwie w parafii w Sieniawie, gdzie odprawiał msze św., spowiadał i spotykał się z dziećmi z ruchu katolickiego.

Tymczasem biskupi coraz wyraźniej mówią, że zaczną dokładnie rozliczać duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa seksualnego. Kilka dni temu Episkopat wydał nawet specjalny dokument w tej sprawie. Czy to coś da?

Zdaniem dr Pawła Załęckiego, socjologa Kościoła, nie. – Niewygodne sprawy nadal są zamiatane pod dywan. Trzeba jeszcze dużo czasu, by Kościół miał odwagę pokazać palcem tych „złych” duchownych i naprawdę ich ukarać – uważa Załęcki.

[2012] GazetaWroclawska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: