FiM – Biskup patologiczny

Szeregowi księża nie lubią swoich biskupów, uważając ich za nygusów i rozpasanych milionerów. Księża z diecezji łowickiej swojego biskupa nienawidzą.

Jeszcze kilka lat temu nikt nie śmiał sprzeciwić się Orszulikowi. Kto mu się postawił, wylatywał z hukiem z parafii na wiochę zabitą dechami, jak choćby ks. Sylwester S. Doprowadzony do ostateczności kapłan zrzucił sutannę. Nie on jeden zresztą – podobnie postąpili inni księża, na przykład Robert K., Fryderyk S. i Marek B. Inni woleli przymykać oczy na draństwa biskupa i dla spokoju tolerowali jego wybryki.

Orszulika przejrzało na wylot również wielu wiernych. Gdy po śmierci jednego z proboszczów biskup osobiście pojawił się na plebanii, by zabrać samochód zakupiony przez parafian, ludziska widłami przepędzili jego fluorescencję. W innej parafii nie pozwolono Orszulikowi ukraść pieniędzy pozostawionych przez innego zmarłego proboszcza. Wielu wiernych, znających zachłanność i pijackie wybryki biskupa, w żywe oczy kpiło z ordynariusza i jego dokonań. Wykpiwali jego megalomanię, np. gdy na łowickim rynku postawiono pomnik papieża bardziej przypominający miejscowego biskupa niż JPII.

W 2000 r. cały Łowicz huczał od plotek na temat bijatyki Orszulika z jego zastępcą Józefem Zawitkowskim („FiM” 29/2001). Poszło wówczas o Radio Victoria, które stworzył właśnie Zawitkowski, a które chciał sobie w pełni podporządkować ordynariusz. Po tej awanturze Orszulik na kilka tygodni wylądował w seminaryjnym szpitalu. Jeszcze większy skandal wybuchł w czerwcu 1999 r. podczas pamiętnej wizyty JPII w Łowiczu. Tego dnia Orszulik był wyraźnie niedysponowany na skutek nocnego pijaństwa. Mimo listów od ludzi domagających się ukarania biskupa za takie zachowanie, Orszulikowi włos nie spadł z głowy. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro sam nuncjusz papieski w Polsce, arcybiskup Józef Kowalczyk, jest od lat przyjacielem Orszulika i uczestniczył w niejednym przyjęciu wydanym w Łowiczu. Od byłych oficerów SB wiemy, że szef Łowicza ma na koncie długą i owocną współpracę z bezpieką. Więc może i po tej stronie zostały mu szerokie plecy. Wszak od roku powinien być na niezasłużonej emeryturze, a nie jest.

„W imieniu wszystkich pokrzywdzonych kapłanów diecezji łowickiej zwracamy się do redakcji z prośbą o poinformowanie szerokich rzesz czytelników o atmosferze, jaka towarzyszy od początku rządom bin Ladena łowickiego, Alojzego Orszulika” – czytamy w liście nadesłanym do redakcji. Udajemy się więc do Łowicza, by porozmawiać z owieczkami o ich pasterzu.

– Zanim trafił do nas, przeszedł długą drogę z Baranowic Śląskich, gdzie się urodził w 1928 roku, do Sekretariatu Episkopatu Polski, dokąd skierowano go w 1962 roku – mówi jeden z kapłanów, zastrzegając sobie anonimowość. – W Episkopacie przez blisko ćwierć wieku zajmował się propagandą. Od końca burzliwego 1980 roku sekretarzował Komisji Wspólnej Przedstawicieli Episkopatu Polski i rządu PRL, a potem uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. W latach 80. spotykał się z przedstawicielami MSW (wielokrotnie na stopie towarzyskiej), rozmawiał, biesiadował i opowiadał dowcipy, co po latach potwierdził też generał Czesław Kiszczak. W 1992 roku został ordynariuszem nowo utworzonej diecezji łowickiej.

– Biskupstwo wyżebrał dla niego arcybiskup Bronisław Dąbrowski, również agent SB, który później bardzo tego żałował – mówi inny z kapłanów. Już wtedy Orszulik okazał się człowiekiem nie tylko przebiegłym, ale i niezwykle pazernym. O zachłanności Orszulika krążą historie wręcz niewiarygodne. Jedna z nich mówi o wywiezieniu przez niego z Sekretariatu EP około miliona dolarów przeznaczonych przez USA dla „Solidarności”. Kościelne inwestycje zrealizowane w ostatnich latach w Łowiczu to osobny temat. Wszystkie zasługi z tego tytułu przypisuje sobie Orszulik, ale nic nie powstało za jego pieniądze – opowiada kapłan nieźle zorientowany w kulisach życia kurialnych notabli. Wszystkie inwestycje, łącznie z kompleksem hotelowo konferencyjnym w Maurzycach, sfinansowali diecezjalni księża, którym Orszulik zabiera ostatnie grosze. Dotyczy to również różnych fanaberii biskupa. Gdy do Łowicza miał przyjechać papież, cała kapituła katedralna zmuszona została do zakupu srebrnych sztućców z jego herbem, które po wizycie Papy trafiły w ręce przyjaciółki Orszulika – Hanny Suchockiej.

– Kapłanów diecezji bulwersują różnorodne fiskalne decyzje szefa. Kilka lat temu wydał on specjalny dekret, na mocy którego wszyscy księża uczący religii w szkołach muszą oddawać połowę swoich pensji do kurii – opowiada jeden z naszych informatorów. – Ostatnio wielu wikariuszy zaczęło się buntować, więc Orszulik wzywa ich do kurii, opieprza, straszy i domaga się haraczu. Prawdopodobnie zamierza kupić kolejnego mercedesa, choć ten za kilkaset tysięcy z pewnością nie posiada w środku tylko łóżka wodnego. W listopadzie ub.r., czyli kilka miesięcy po skończonej kadencji, Orszulik zwołał Radę Ekonomiczną i wymógł na służalczych urzędnikach budżet dla biskupa emeryta, czyli dla siebie. Jego miesięczna pensja ma wynosić 15 tys. zł. Ponadto kuria zobowiązana została do opłacania usług trzech sióstr, pokrywania kosztów utrzymania pałacu i dwóch służbowych samochodów z kierowcą.

– Przed odejściem biskupa na emeryturę Pan Bóg doświadczył ciężko łowickiego krwiopijcę – opowiada jeden z obserwatorów życia kościelnego w diecezji. – W końcu ubiegłego roku zniknął nagle jego księgowy, ekonom diecezjalny ksiądz kanonik Krzysztof Malczyk, będący jednocześnie proboszczem w świątyni na skierniewickim Widoku. Po jakimś czasie służby specjalne, uruchomione na prośbę Orszulika i Głódzia, zlokalizowały zbiegłego ekonoma, ale miał on oświadczyć, że z Alojzym nie chce mieć już nic wspólnego. Biskupowi nie wypadało więc zrobić nic innego, jak tylko poinformować swych podwładnych, że ksiądz ekonom z powodu złego stanu zdrowia wziął niespodziewanie roczny urlop. Wielu uczciwych księży oraz wiernych nie może darować biskupowi m.in. tuszowania sprawy i ukrywania pedofila ks. Wincentego Pawłowicza z Witoni, oskarżonego i skazanego za seksualne wykorzystywanie nieletnich chłopców.

– Gdybym spotkał na ulicy Orszulika – mówi jeden z mieszkańców Łowicza – kazałbym mu wziąć do ręki różaniec i rozpocząć pokutę za wszystkie grzechy. Tyle że on jest niewierzący, to pewne. Powiedziałbym mu także, aby przestał się martwić  o pieniądze – my, łowiczaki, zawsze honorowi – pochowamy go za darmo.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 14(213)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: