Ksiądz ma się poprawić

Proboszcz w Kopytowej, który uczy także w miejscowej szkole, zachowywał się niestosownie wobec uczennic: brał je na kolana, przytulał. Kiedy dyrektorka zwróciła mu uwagę, zapowiedział, że odejdzie z parafii. Sprzeciwiają się temu rodzice, którzy uważają, że ksiądz okazuje dziewczynkom jedynie „ojcowską miłość”

Ksiądz S. jest proboszczem w Kopytowej (powiat krośnieński) od niedawna. – Kiedy przyszedł do nas, dochodziły sygnały, że jest z nim coś nie w porządku. Myśleliśmy, że chodzi o to, że ciągnie od ludzi pieniądze, a tu wyszła taka sprawa… – mówi nasz rozmówca. Nie chce podawać personaliów, bo boi się reakcji wsi. Większość mieszkańców jest za księdzem, mimo że ten, jak się okazało, nie całkiem stosownie zachowywał się wobec uczennic. – Podczas odpytywania brał dziewczynki na kolana, a na jednej z wycieczek odprowadził na bok jedną z uczennic pierwszej klasy gimnazjum i przytulał ją – mówi Stanisław Rusznica, podkarpacki kurator oświaty, do którego także dotarła sprawa proboszcza. Mieszkańcy Kopytowej mówią też o innych sytuacjach:

– Zdarzało się, że podczas przerw dotykał gimnazjalistek w miejsca, gdzie takich dziewcząt nie powinno się dotykać – mówi nasz rozmówca.

To zachowanie na tyle zaniepokoiło dyrektorkę szkoły, że postanowiła – w cztery oczy – zwrócić mu uwagę na niestosowne zachowanie. Ksiądz tak się tym zbulwersował, że oficjalnie z ambony podczas niedzielnej mszy zapowiedział, że odejdzie z parafii, bo nie widzi możliwości dalszej współpracy z dyrekcją szkoły.

– Pewnie ta sprawa nigdy by nie wyszła dalej, gdyby nie to, że ksiądz sam publicznie ją wywołał – mówi Leokadia Liwosz, wójt gminy Chorkówka, na której terenie leży Kopytowa. O konflikcie między dyrekcją szkoły a proboszczem rozmawiano także na spotkaniu z rodzicami. – Stwierdzili, że nie mają mu nic do zarzucenia. Jedna z matek wstała i powiedziała, że jej córka chciałaby, by ksiądz ją także przytulał. Zachowanie katechety nazwano „ojcowską miłością”. Wszystko obróciło się przeciwko dyrektorce – opowiada Leokadia Liwosz. O księdzu słyszymy: „bardzo lubiany przez dzieci”, „luzacki sposób obycia z młodzieżą”, „bardzo lubi dziewczynki, nie lubi chłopców”, „podkochują się w nim gimnazjalistki”.

– W Kopytowej dziewczynki nawet służą do mszy i dobrze im to wychodzi – mówi Leokadia Liwosz. Aby zażegnać konflikt, w tym tygodniu zorganizowano spotkanie: był ksiądz dziekan z Krosna, zwierzchnik proboszcza, dyrekcja szkoły, sam ksiądz. – Proboszcz zapewnia, że ma dobry kontakt z dziećmi. Nie uważa, by robił coś złego, ale jeśli tak to jest odbierane, zmieni swoje zachowanie. Po namowach postanowił zostać w parafii. Ma to ogłosić w niedzielę parafianom – mówi Leokadia Liwosz. Kurator porównuje zachowanie księdza do pedagogiki korczakowskiej. – Nie do przyjęcia w dzisiejszych czasach – podkreśla. Dyrektorka szkoły nie chce komentować tego, co się stało: – Sprawa już została zakończona – mówi i odkłada słuchawkę. Podobną odpowiedź usłyszeliśmy od proboszcza Kopytowej: – Konfliktu między mną a dyrekcją szkoły nie było i nie ma. Nie będę o tym rozmawiał.

[2004] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: