Diabeł krąży po wiosce

Nowy proboszcz złożył wniosek o wyeksmitowanie starego z plebanii nazwanej przez miejscowych „domem schadzek”. Stary ksiądz się nie poddaje. Wzywał już egzorcystę, teraz po prostu siedzi zamknięty i trwa.

Karpniki to niewielka, licząca zaledwie 800 mieszkańców, wieś na Dolnym Śląsku. Kilkanaście kilometrów od Jeleniej Góry. Zbyt wielu atrakcji tu nie ma, są jednak wspaniałe plenery – kręcono tu sceny m.in. do „Operacji Dunaj” Jacka Głomba i jeden z odcinków telenoweli „Życie na gorąco”. Jest też barokowy kościół św. Jadwigi.

W letnie popołudnie przed plebanią, nie pierwszy zresztą raz, zbiera się ponad setka mieszkańców wsi. Są wozy telewizyjne, radiowe, przedstawiciele mediów drukowanych i internetowych. Dla wioski to wielkie wydarzenie. W jego centrum – ksiądz Marek Skolimowski, były już proboszcz parafii św. Jadwigi.

Ksiądz chce pieniędzy i posłuchu

Ksiądz Skolimowski ma 44 lata. Wcześniej posługę pełnił już w kilku parafiach. Karpniki objął trzy lata temu. I jak mówią miejscowi – z miejsca ruszył urządzać po swojemu. Początkowo dobudował do plebanii wiatę, pod którą trzyma mercedesa i siano dla hodowanych koni rasowych. Potem był pogrzeb jednego z członków Ochotniczej Straży Pożarnej. Podczas pogrzebu zgodnie z tradycją koledzy chcieli asystować przy trumnie. Ksiądz przerwał jednak mszę, usiadł i oświadczył, że w jego parafii to on ustala, jak wygląda pogrzeb. I nie pochowa zmarłego, dopóki strażacy się nie rozejdą, bo nie może być tak, że ktoś prócz księdza, stoi tyłem do ołtarza.

Opowiada Bogusław Kępiński, mieszkaniec Karpnik, dziś jeden z głównych oponentów byłego proboszcza: – Przestał udzielać ludziom pochówków, dzieciom chrztów nie dawał, zaświadczeń potrzebnych, że robić je w innej parafii też nie podpisywał. Jednej z kobiet odmówił ochrzczenia śmiertelnie chorego dziecka tylko dlatego, że ta nie miała ślubu. Mojego wujka, który mieszkał w Kowarach, a chciał być pochowany tutaj – obok matki i dwóch braci – nie zgodził się przyjąć tylko dlatego, że wuj nie zdążył przyjąć od niego ostatniego sakramentu. No nie zdążył, bo zmarł. Ale jak sam wykopałem dół i wujka chciałem do ziemi składać, to od razu przyleciał i tysiąc złotych ode mnie skasował.

Pytam Kępińskiego o transparent, który widzę za jego plecami: tekturowa plansza przytoczona do kijka i wbita w ziemię. Na niej czerwoną farbą napis „Zamienił plebanię w dom schadzek”.

Odpowiada: – Osobiście tego nie widziałem, ale ci, którzy mieszkają tu naprzeciwko plebanii, osobiście widzieli, jak do niego różne takie kobiety przyjeżdżają. Ludzie już nie wytrzymują.

Widział, jak twierdzi, Ryszard Lendzion: – Różne takie paniusie na czerwonych obcasach. Jak pytałem, kto to jest, to mówił, że końmi się opiekują.

Lendzionowi nie o panienki się jednak rozchodzi: – Jak moi dziadkowie chorzy byli, to za każdą wizytę pieniędzy sobie krzyczał. Jak go za którymś razem wreszcie do domu wpuścić nie chciałem, bo dziadek płacić nie miał z czego, to policję wezwał, że dostęp do chorych Bogu blokuję. Jak ustąpiłem, żeby afery nie było, to dziadka namawiał, żeby go opiekunem prawnym zrobić, a mnie odprawić. Dziadek się nie zgodził, to go potem pochować na naszym cmentarzu nie chciał. Musiałem pogrzeb w Mysłakowicach robić.

Gry Lendzion tak się denerwuje, drogą przed plebanią jedzie dżipem Jan Głębowicz, miejscowy leśniczy: – To bzdura i nieprawda, co tu wam mówią – krzyczy przez okno.

Protestujący tłumaczą, że Głębowicz trzyma z proboszczem.

Leśniczy mówi mi tak: – Wam, dziennikarzom, poświadczam: żadne libacje z prostytutkami tu się nie odbywały.

Różne nieprzyjemne sprawy

Ks. Skolimowski powtarzające się pikiety wiernych ma w nosie. Jeszcze nigdy do nich nie wyszedł, żeby porozmawiać. Za każdym razem zamyka się od środka w plebanii i nie reaguje na wezwania. Zupełnie nie przejmuje się też dekretem biskupa legnickiego Stefana Cichego, który widząc, jakie duchowny wzbudza emocje, we wrześniu ub.r. odwołał go z funkcji proboszcza.

Po odwołaniu Skolimowskiego administratorem parafii został ks. Erwin Jaworski. Parafianie go zaakceptowali, polubili. Podkreślają, że ma tytuł doktora.

Ale poprzedni proboszcz nie złożył broni. Od decyzji biskupa odwołał się do Watykanu. Wykazał błędy formalne we wniosku o pozbawienie go stanowiska. 22 stycznia na mszy został więc odczytany list, że Skolimowski znów będzie proboszczem. W trakcie czytania ludzie zaczęli opuszczać świątynię, inni krzyczeli „hańba” i „zdrada”.

Potem było tak: ks. Skolimowski na stanowisku długo miejsca nie zagrzał, bo Stolica Apostolska nakazała poprawienie błędów i ponowne wszczęcie wobec niego procedury pozbawienia urzędu. Biskup wydał kolejny dekret o odwołaniu, ponieważ ksiądz „pomimo wcześniejszych upomnień nie zmienił swego podejścia w kwestii dopuszczania wiernych do sakramentów (…) wprowadził znaczny zamęt i wzrost niechęci wobec Kościoła”. Biskup zaznaczył, że nie widzi szans załagodzenia tego sporu.

Ks. Skolimowski postanowił dalej walczyć o swoje. Mszy co prawda nie odprawia, w kościele się nie pokazuje, ale – choć proboszczem oficjalnie jest ks. Jaworski – kluczy do plebani nie oddaje. Budynek traktuje jak swoje królestwo.

O własne doświadczenia ze współpracy z księdzem Skolimowskim pytam ks. Piotra Dudę, rzecznika kurii w Legnicy: – Były w przeszłości różne nieprzyjemne sprawy, o których szczegółach wolałbym nie mówić. Prawdą jest jednak, że konflikt księdza Marka z kurią nie jest spowodowany wyłącznie sprawą z Karpnik.

Szczegółów ksiądz rzecznik zdradzić nie chce, ale w okolicy huczy od plotek. Słychać, że gdzieś tam ksiądz miał szarpać się z innym księdzem, gdzieś pobić niesforne dziecko.

On jest katolickim talibem

Skontaktować się z ks. Skolimowskim jest trudno. Gdy byłem w Karpnikach, nie chciał otworzyć drzwi. Dodzwonić się do niego nie sposób. Całą sytuację komentuje natomiast na oficjalnej stronie parafii, do której wciąż ma dostęp.

„Nie mam problemów z parafianami, problemy mają osoby, które nie akceptują nauczania Kościoła i są mieszkańcami terenu parafii” – pisze.

Rozmawiam z jego byłą parafianką: – To ksiądz o bardzo mocno sprecyzowanych poglądach. Ultraradykalny i tą swoją postawą po prostu zraża do siebie ludzi.

Znajomy księdza z przeszłości: – On jest jak talib, bardzo nieprzyjemny dla każdego, kto nie traktuje go jak pomazańca bożego.

Tej ostatniej opinii przytakują mieszkańcy Karpnik. Jako przykład podają wydarzenia z ubiegłego roku, gdy ich konflikt z proboszczem dopiero się zaostrzał.

– Zaczęło się od stwierdzenia, że biegające po wsi nieochrzczone dzieci to małe szatany. Potem stwierdził, że szatan w całej wiosce się zalągł i on go ze wsi będzie wyganiał – opowiada Marian Sadowski.

Jak? Sprowadził do wsi zaprzyjaźnionego egzorcystę.

– Początkowo wiele osób chodziło nawet na te msze, bo urządzał je pod hasłem święcenia chleba, soli i wody, którą trzeba było przynosić w butelkach – opowiada dalej Sadowski. – Tyle że potem ten drugi ksiądz brał dzieci, nakładał im dłonie na głowę i mówił: Wypędzam z ciebie szatana w imię Boga jedynego itd.

Gdy pytam o egzorcyzmy w legnickiej kurii, ksiądz rzecznik Piotr Duda nie chce już rozmawiać. Informuje jedynie, że kolejną decyzją biskupa Cichego z dniem 30 czerwca 2012 r. ks. Skolimowski został suspendowany. To kara kościelna polegająca na zakazie pełnienia jakichkolwiek czynności przynależnych duchownym. Skolimowski nie może więc nauczać, udzielać sakramentów, a nawet pobierać pieniędzy od wiernych.

– Mówiąc językiem świeckich, ks. Marek został pozbawiony prawa do wykonywania zawodu – informuje ks. Duda.

Jesteśmy bezradni

Ks. Erwin Jaworski wciąż nie może wprowadzić się do plebanii, na nabożeństwa musi dojeżdżać.

– Ja nawet nie znam tego człowieka – mówi o ks. Skolimowskim. – Rozmawialiśmy jeden raz, bardzo krótko i lakonicznie. Swoim nieposłuszeństwem wobec biskupa udało mu się wywołać bardzo złe emocje w wiosce. Jednak o plebanię nie zamierzam z nim się kłócić. Zrobię to, na co pozwala mi prawo, niekoniecznie kościelne.

Kilka tygodni temu nowy proboszcz złożył w sądzie wniosek o eksmisję nieprawowitego lokatora plebanii. Jego rozpatrzenie może jednak potrwać.

Rzecznik kurii przyznaje: – Na razie jesteśmy bezradni.

[2012] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: