Ksiądz wyrzucił nagrobki

Pod murem cmentarza przy zabytkowym kościele w Pastuchowie leżała sterta porozbijanych nagrobków, XVI-wieczne epitafia i krzyże. To efekt „porządków”, jakie zarządził proboszcz Władysław Terpiłowski. – Tego chciała Rada Parafialna, a o wszystkim wie pani Obelinda, konserwator zabytków – twierdzi ksiądz. Tymczasem Rady Parafialnej nie ma, a Barbara Obelinda, kierownik wałbrzyskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, od Swidnica24.pl dowiedziała się o wyrzucaniu nagrobków.

W połowie maja na grób dziadka, pochowanego przy kościele w Pastuchowie w 1973 roku, przyjechał ze Szczecina Remigiusz Maj. Zastał 2 mężczyzn, rozbijających nagrobek łomami. Po grobie został już tylko pusty plac. – Byłem zszokowany – mówi szczecinianin. – Przed ośmiu laty chcieliśmy z rodziną przedłużyć opłatę grobu na 20 lat. Ówczesny proboszcz stwierdził, że na tym cmentarzu nigdy nie pobierano opłat i nie ma takiej potrzeby, bo nekropolia od dawna jest nieczynna. I tak zostanie na wieki! Ostatni raz byliśmy tu 2 lata temu, grób został uporządkowany, zresztą składał się z lastrykowej płyty i epitafium, więc nie zarastał chwastami. Jeśli likwiduje się groby, powinna być jakaś informacja!

Ksiądz Terpiłowski został proboszczem 5 lat temu. Twierdzi, że o ustaleniach poprzednika nic nie wie. – Rada Parafialna naciskała, żeby uporządkować cmentarz i usunąć stare groby spod murów i te, których nikt już nie odwiedza, żeby zrobić miejsce na nowe pochówki – wyjaśnia, podkreślając cały czas, że to „wola ludzi”. Na te rzekome ustalenia nie ma żadnych dokumentów. Przyznał także, że informacji o likwidowaniu grobów nie było. Nie sporządził również inwentaryzacji likwidowanych grobów. Kolejnych zmarłych chował na trumnach poprzednich zmarłych, bez ekshumacji.

– Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze – denerwuje się Remigiusz Maj. Ksiądz za nowe pochówki brał „co łaska”. Stwierdził, że minimum tej dobrowolnej opłaty parafianie ustalili na 500 złotych. Mieszkańcy wsi, nawet ci najbardziej aktywnie związani z miejscowym kościołem, nic na temat takich ustaleń nie wiedzą. W kurii świdnickiej Rada Parafialna w Pastuchowie nie jest zarejestrowana.

Kontrolę na cmentarzu zarządziła dyrektor świdnickiej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Przede wszystkim musimy ustalić, czy cmentarz jest czynny – tłumaczy Bożena Spychała. Kontrolę przeprowadził już konserwator zabytków. – To nie pierwsza nasza styczność z księdzem z Pastuchowa – wyjaśnia Barbara Obelinda. – Proboszcz już wcześniej dopuścił się samowoli budowlanej, rozbierając fragment XIII-wiecznego muru i remontując bez uzgodnień z konserwatorem plebanię. Sprawa trafiła do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Cmentarz w całości jest w ewidencji zabytków. Księdzu nie wolno bez naszej zgody ruszać czy wyrzucać stąd czegokolwiek. 6 czerwca Wojewódzki Konserwator Zabytków wysłał wezwanie do wstrzymania wszelkich prac na cmentarzu. Jak najszybciej chcemy także wpisać nekropolię do rejestru zabytków.

Ksiądz nie widzi żadnego problemu. – Z grobem dziadka pana Maja rzeczywiście wyszło niezręcznie. Mogę go w 2 tygodnie odbudować – deklaruje. – Zabytkowe nagrobki chcę przewieźć na cmentarz w Czechach koło Jaworzyny Śląskiej.

Remigiusz Maj nie zgodził się na ofertę księdza. Zamierza wystąpić o ekshumację szczątków dziadka i przewieźć je do rodzinnego grobowca w Policach. Na samowolę księdza złoży skargę w świdnickiej kurii. Kuria na razie odpowiada lakonicznie, że administratorem w parafii jest proboszcz i on ponosi odpowiedzialność za wszystkie podejmowane tam decyzje.

[2012] Swidnica24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: