Nielegalny tytuł księdza rektora

– Ile dostanę za ten wywiad? Jeśli pan na tym zarabia, to dlaczego nie ja? – tak zaczął rozmowę z reporterem UWAGI! rektor Akademii Polonijnej w Częstochowie ks. Andrzej K. Nie chciał powiedzieć, dlaczego w jego uczelni zajęcia prowadzą niedouczeni absolwenci, studentom utrudnia się studiowanie i zdziera z nich pieniądze, a on sam używa nielegalnie tytułu profesorskiego.

Akademia Polonijna w Częstochowie ma swoją siedzibę w imponującym budynku niedaleko Jasnej Góry. Władze uczelni szczycą się współpracą z wieloma zagranicznymi uniwersytetami i wysokim poziomem nauczania. Gośćmi uczelni są znane osobistości ze świata polityki i nauki. Jednak studenci twierdzą, że to tylko atrakcyjna otoczka. Rzeczywistość ich zdaniem jest zupełnie inna.

– Głównym interesem tej szkoły jest zarabianie pieniędzy – mówi studentka. – Studenci liczą się najmniej.

Poziom zajęć jest bardzo niski. Wiele z nich prowadzą świeżo upieczeni absolwenci, których wiedza nie przewyższa wiedzy studentów. Są oczywiście tańsi niż wykładowcy ze stopniami naukowymi.

– Tacy wykładowcy nie znają nawet dobrze języka, a uczą studentów. Przyjmowano też nauczycieli ze szkół podstawowych – mówi prof. Ziemowit Miedziński, były wykładowca Akademii Polonijnej.

Studentom skutecznie utrudnia się studiowanie także w inny sposób. W uczelni panuje bałagan, zdarzają się przypadki gubienia indeksów, promotorzy lekceważą studentów. Podczas swej wizyty ekipa UWAGI! spotkała grupę studentów, którzy od sześciu godzin bezskutecznie czekali na spotkanie z promotorem pracy dyplomowej.

– Zostało nam do obrony tak mało czasu i to nie z naszej winy, oni powinni chyba za nas pisać prace albo przedłużyć termin ich złożenia. Mamy miesiąc do obrony. To paranoja – powiedział jeden z czekających studentów.

Poziom nauczania jest niski, ale czesne wysokie. Uczelnia każe sobie słono płacić za możliwość studiowania w jej murach. Co dziwne, choć czesne podane jest w dolarach, to studenci muszą zapłacić je w złotówkach i to po kursie wyznaczanym raz do roku przez samą uczelnię. Władze uczelni, by zarobić wykorzystują każdą okazję. Nawet taką, gdy same powinny rekompensować studentom swoje zaniedbania.

– Nie mam zaliczonych dwóch przedmiotów, bo przetrzymano mój indeks w dziekanacie i nie mogłam podejść do egzaminów – mówi studentka. – Kazano mi powtarzać semestr, a potem cały rok. To kwestia – zapłacę i mam rok zaliczony. Około dwóch tysięcy dolarów.

Najlepszym dowodem na potwierdzenie opinii, że uczelni chodzi przede wszystkim o zarabianie pieniędzy, jest jej rektor. Ks. „prof.” Andrzej K. powitał ekipę UWAGI! w niecodzienny sposób.

– Ile dostanę pieniędzy za wywiad? Za udział w programie powinny być pieniążki – powiedział ksiądz rektor. – Pan dostanie za to wynagrodzenie. Podzielmy się.

Ks. Andrzej K., były zakonnik Zgromadzenia Braci Szkolnych, szczyci się w swoim życiorysie, że jest wszechstronnie wykształconym naukowcem. Ukończył studia we Francji i Belgii, jest członkiem wielu prestiżowych towarzystw naukowych, został uhonorowany licznymi odznaczeniami. Z zakonem rozstał się w tajemniczych okolicznościach. Bracia zakonni nie chcą o nim mówić. Podkreślają jednak, że za jego obecną działalność Zgromadzenie nie bierze żadnej odpowiedzialności.

Na początku swojej działalności w Częstochowie ksiądz Andrzej K. blisko współpracował z klasztorem na Jasnej Górze. Te związki uległy znacznemu pogorszeniu po tym, jak podsunął paulinom do podpisania umowę, w której próbował przemycić punkt o zrzeknięciu się przez klasztor zbiorów Biblioteki Jasnogórskiej na jego rzecz. Ostatnio gazety rozpisują się także o jego sporze z przedsiębiorstwem, które budowało Akademię. Według firmy, rektor nie zapłacił za wykonane prace w szkole, oraz za luksusową łazienkę w jego prywatnym mieszkaniu.

Wątpliwy jest też tytuł profesorski księdza Andrzeja K. On sam twierdzi, że należy mu się tytuł, bo wykładał w wielu uczelniach za granicą. Innego zdania jest urzędniczka Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów.

– Wykładowcy uczelniani nie powinni używać tytułu profesorskiego przed swoim nazwiskiem. Taka kolejność sugeruje, że chodzi o profesurę tytularną. To nielegalne – powiedziała urzędniczka Komisji.

Ks. Andrzej K. to kolejny po Antonim Jaroszu, byłym rektorze Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu, szef uczelni, dla którego pieniądze mają najważniejsze znaczenie. Na marginesie dodajmy, że osławiony rektor Jarosz również był kiedyś wykładowcą Akademii Polonijnej.

[2005] TVN.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: