Kopertowy interes księdza?

Wierni są oburzeni, a kapłan zrzuca całą winę na radę parafialną, która… milczy

Kolęda to popularne określenie wizyty duszpasterskiej w domu parafian i związana jest z błogosławieństwem. Czy aby na pewno? Pozostaje jeszcze… kwestia pieniędzy, czyli ofiary, którą dajemy księdzu chodzącemu po kolędzie. Jeden z duchownych w naszym powiecie doznał swoistego olśnienia, jak poprawić kasę swojej parafii.

Do naszej redakcji zgłosiła się oburzona mieszkanka Żabiczyna, miejscowości w gminie Mieścisko. Kobieta była bardzo niezadowolona z metod prowadzonych przez kapłana, na dowód przyniosła nawet kopertę. – Pierwszą kopertę otrzymaliśmy na Wielkanoc, drugą we wrześniu, a trzecią tuż przed świętami. Na pierwszych dwóch napisane było 30 zł + więcej. Jednak na ostatniej ksiądz zażądał on nas aż 100 zł. Stwierdził, że przed rokiem zebrał zbyt mało pieniędzy. Większość mieszkańców Żabiczyna, ale również okolicznych miejscowości mówi, że nie wpuści księdza do domu, ja również – tłumaczy zbulwersowana parafianka.

Co ciekawe wierni w Żabiczynie raz w miesiącu mają tak zwaną niedzielę gospodarczą, podczas której zbierają ofiarę na bieżące opłaty.

Proboszczem w parafii p.w św. Andrzeja Boboli jest Ryszard Pater. Zapytaliśmy go ile wierni powinni zostawić w kopercie. – Oczywiście co łaska – odparł kapłan. Pomysł kopert z wyszczególnionymi kwotami zaproponowała rada parafialna – rzucił krótko.

Skonfrontowaliśmy poglądy duchownego z jednym z członków rady. – Ksiądz uważa, że to nasz pomysł – odparł zdziwiony. – Chce teraz zrzucić całą winę na radę parafialną? Oczywiście, że do kopert wkładamy tyle ile możemy, a kwoty są jedynie sugerowane. Nie chcę się dalej wypowiadać w tej sprawie – dodał.

Zdziwiony był również dziekan dekanatu damasławskiego (do którego należy parafia w Żabiczynie) Andrzej Stefański. – Piąte przykazanie kościelne mówi „troszczyć się o potrzeby kościoła, duchowe i materialne”. Co do formy, jaką przyjął proboszcz można jednak dyskutować. Wysłał koperty jako zachętę, a co włożą ludzie to ich sprawa. Ofiary na kościół są zawsze dobrowolne. Wcześniej nie dotarły do mnie sygnały, że parafia w Żabiczynie prowadzi takie metody – przyznał.

Jak powiedziała czytelniczka, większość osób w parafii p.w. św. Andrzeja Boboli nie ma stałej pracy, a kwota 100 zł to dla nich nie lada wydatek.

Metody stosowane przez księdza Ryszarda Patera, a może przez radę parafialną z Żabiczyna są ewenementem w powiecie Wągrowieckim. Koperty z sugerowaną kwotą nie trafiły do wiernych w żadnej wągrowieckiej parafii. Podobnie jest także w wielu innych miejscowościach.

Co łaska dają wierni w Smogulcu oraz ci z Pawłowa Żońskiego, Panigrodza, Gołańczy, Wapna. Bliski tej praktyki jest natomiast proboszcz parafii pw. św. Mikołaja Biskupa w Skokach Karol Kaczor. – Ksiądz zbiera „co łaska” po kolędzie, jednak podczas wizyty duszpasterskiej zostawia w domu nie tylko błogosławieństwo i obrazek, ale również kolejną kopertę. Zbiera w niej pieniądze na kurię. Na szczęście nie jest to opłata obowiązkowa – przyznaje jeden ze skockich wiernych.

[2012] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: