Sobolew: Zrzucili bocianie gniazdo z dachu kościoła. „Bo ksiądz kazał”

W tym roku bociany nie zamieszkają już na dachu kościoła w Sobolewie. Polecenie zrzucenia gniazda miał wydać ksiądz. Mieszkańcy powiadomili obrońców zwierząt, a ci zapowiadają doniesienie do prokuratury.

– Szkoda, że to gniazdo zostało zniszczone – ubolewa pani Krystyna*, mieszkanka Sobolewa. – To jedyne bocianie gniazdo w okolicy. Boćki były tu już w ubiegłym roku. W tym gnieździe na kościele wykluło się też jedno pisklę. W tym roku też przyleciały, ale trochę później.

– Sam widziałem, jak samica siedziała w gnieździe, obok niej był samiec – dodaje pan Jan, sąsiad kobiety. – Jeszcze we wtorek ptaki dokładały jakieś gałęzie, naprawiały gniazdo. Nie trzeba było go niszczyć. Można było przecież przenieść je na słup. A teraz bociany, choć gniazda już nie ma, nadal tu krążą.

Sobolew to niewielka miejscowość w powiecie lubartowskim. Przy głównej drodze we wsi stoi kilkadziesiąt domów. Wśród nich murowany kościół. Wkoło spokój i cisza. Jedynie przy kościele pracuje czterech mężczyzn – remontują dach.

Dziś do Sobolewa przyjechali przedstawiciele Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt. – Otrzymaliśmy zgłoszenie od mieszkańców wsi o zniszczonym gnieździe bocianim – wyjaśnia Zdzisław Małysz, komendant LSOZ.

Jeden z pracujących na dachu mężczyzn potwierdza, że gniazdo było przy kominie i że we wtorek sam je stamtąd zrzucił. – Nie było w nim ani jaj, ani piskląt – zapewnia Jarosław Stankiewicz z Białej Podlaskiej, wykonujący prace wysokościowo-remontowe. – Ksiądz powiedział, że jak gniazdo będzie puste, to mamy je zrzucić – przekonuje mężczyzna.

Takie działania są niezgodne z prawem. – W okresie lęgowym, od marca do października, nie można ruszać gniazd ptaków – tłumaczy Małysz. – Należało czekać, aż bociany odlecą. Remontu dachu nie planuje się z dnia na dzień. Przed przystąpieniem do prac gniazdo trzeba było przenieść.

Strażnicy zawiadomili policję. – Sporządzimy wniosek o ukaranie księdza, bo to on polecił, aby to gniazdo zrzucić – wyjaśnia Arkadiusz Arciszewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Jest to wykroczenie zagrożone karą grzywny, karą aresztu i naprawienia krzywdy.

Ksiądz nie chciał z nami rozmawiać – ani na miejscu, ani telefonicznie.

Zamienił za to kilka słów z komendantem Małyszem. – Powiedział, że nie wydawał żadnej decyzji w sprawie zrzucenia gniazda – relacjonuje rozmowę z duchownym komendant.

Obrońcy zwierząt nie odpuszczają. Chcą, by sprawą zajęła się prokuratura. – Po konsultacji z prawnikiem zdecydowaliśmy, że przygotujemy pismo procesowe dotyczące niszczenia przyrody – zapowiada Małysz. – Nie jest to już wykroczenie, a przestępstwo.

[2011] DziennikWschodni.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: