Spór o zakład opiekuńczo-leczniczy w Kobylnicy nie ma końca

Z Maleńskiej Miłości wyrósł wielki konflikt.

Miał być dom pomocy społecznej dla osób starszych i niepełnosprawnych, prowadzony m.in. przez siostry zakonne, a jest prywatny zakład opiekuńczo-leczniczy.

Dom Maleńkiej Miłości w Kobylnicy, kiedyś chluba podsłupskiej gminy i regionu, stał się kością niezgody. Czy spór pomiędzy wójtem gminy Kobylnica a Stowarzyszeniem Maleńkiej Miłości kiedyś się zakończy?
Dom pomocy społecznej miał powstać na obrzeżach Kobylnicy. Nie udało się go wybudować. Powstał zakład opiekuńczo-leczniczy dla osób psychicznie chorych. Jedyną pozostałością po planach budowy Domu Maleńkiej Miłości jest niewielki dom, w którym mieszka zakonnica siostra Józefa i kilka starszych pań.

Wokół domku panuje porządek. Jest czysto i schludnie. W obejściu stoją święte figury. W drzwiach wita nas ubrana w błękitny habit kobieta. To siostra Józefa. Ostatnia z zakonnic, która nie chciała wyjechać z Kobylnicy.
– Jest nas kilka i jakoś wspólnie sobie radzimy – mówi siostra Józefa. – Wspólnie składamy się na życie. Tak jest łatwiej. Wspieramy się nawzajem.
Józefa i mieszkające z nią starsze panie są solą w oku dla władz gminy. – Wójt kilka razy próbował eksmitować kobiety, nie chciał ich zameldować – opowiada Bożena Jakimowicz ze Stowarzyszenia Maleńkiej Miłości. – Sprawa trafiała nie raz do sądu. Za każdym sąd pozwalał tym paniom zostać na miejscu. W sprawach meldunku wypowiadał się także wojewoda, który podważał decyzję wójta.

Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica twierdzi, że sprawa Domu Maleńkiej Miłości jest dawno zamknięta. – Mam prawo odmawiać meldunku i decydować w sprawie mienia komunalnego, którym jest ten budynek – twierdzi Kuliński. – Nie chcę wyrzucić tej pani na bruk, jak często się sugeruje. Oferuję jej mieszkania dwupokojowe. W tym domu powinna zamieszkać rodzina wielodzietna. W naszej gminie ich nie brakuje, a brakuje dla nich mieszkań.

Sprawa budowy DPS, który miał nazywać się Domem Maleńkiej Miłości trwa już 13 lat. W 1999 r. siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek rozpoczęły poszukiwania działki dla DPS na północy kraju. Zakonnice trafiły do Kobylnicy. Rok później gmina sprzedała siostrom działkę na obrzeżach miejscowości. Jesienią 1999 roku ruszyła budowa domu.

W niespełna rok po rozpoczęciu prac powstał pierwszy budynek, w którym miały zamieszkać zakonnice. Dosłownie kilka dni po zakończeniu prac siostry przyjęły pod swój dach pierwszą pensjonariuszkę. Zakonnice z założenia miały się zajmować opieką nad osobami starszymi.

Jeszcze w roku 2001 siostry przyjęły łącznie osiem kobiet.
W tym samym czasie rozpoczęła się budowa pawilonu, który miał być właściwym DPS-em.

Domowi Maleńkiej Miłości sprzyjali wówczas wszyscy – błogosławieństwa udzielił mu sam Jan Paweł II. W Kobylnicy zawiązało się Stowarzyszenie Maleńkiej Miłości, które miało pomóc w gromadzeniu funduszy na budowę ośrodka.

W roku 2005 pawilon zostaje ukończony w tak zwanym stanie surowym. – To był czas ogromnej pracy osób zaangażowanych w dzieło budowy – wspomina Bożena Jakimowicz. – Członkowie stowarzyszenia oraz siostry udzielali się podczas wielu imprez i inicjatyw. Wszystko po to, aby pozyskać pieniądze na budowę. Ludzie naprawdę nie odmawiali nam pomocy. Sponsorzy pomagali, jak mogli. Staraliśmy się o różnego rodzaju dotacje, mi.n. z funduszu norweskiego.

Prace przy budowie ośrodka szły pełną parą do 2007 r. Wówczas zmieniła się przełożona zgromadzenia sióstr franciszkanek. Nowa zwierzchniczka postanawia zaniechać budowy, a nieruchomość sprzedać. – Od razu, gdy dotarły do nas słuchy, ruszyliśmy do Kurii Opolskiej, bo jej podlega zgromadzenie – mówi Jakimowicz. – W trakcie spotkania padało wiele ciepłych słów pod adresem inicjatywy. Jednak przełożona na zakończenie stwierdziła, że i tak sprzeda ten dom.

Jak twierdzi Jakimowicz, biskupi opolscy wydali zakaz sprzedaży domu. Jednak przełożona zakonu sprzedała go. W maju 2009 roku został podpisany akt notarialny. Nieruchomość kupiła za symboliczną złotówkę gmina Kobylnica, która wcześniej sprzedała działkę zakonnicom.
– W sprawie sprzedaży jest wiele nieprawidłowości, chociażby z wydaniem zakazu sprzedaży domu przez biskupów, a zgody przez nuncjaturę – dodaje Jakimowicz.
Sprawą zajęła się także słupska prokuratura. Śledczy wszczęli postępowanie w sprawie niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Śledztwo zostało umorzone.

Na bazie dawnego pawilonu powstał zakład opiekuńczo-leczniczy. Pod koniec 2011 roku zostali przyjęci tam pierwsi chorzy. – Mamy w sumie 102 łóżka – mówi Konrad Kiersnowski, współwłaściciel Zakładu Opiekuńczo-Leczniczy dla Przewlekle Chorych Psychicznie. – 20 jest na oddziale rehabilitacji, a pozostałe w zakładzie opiekuńczo-leczniczym.

Kiersnowski dodaje, że jego szpital nie jest stroną w konflikcie o budowę Domu Maleńkiej Miłości. – Nas to nie dotyczy. Nie przeszkadzamy siostrze, a ona mam. Żyjemy obok siebie nie szkodząc sobie – dodaje lekarz.
-Zobowiązaliśmy się utrzymać funkcję obiektu i tak jest – mówi wójt Kuliński. – Nie rozumiem tej całej nienawiści i niechęci. W końcu udało się inicjatywę zamknąć, z dobrym skutkiem.

30 stycznia Zakład Opiekuńczo-Leczniczy dla Przewlekle Chorych Psychicznie zostanie oficjalnie otwarty.
Stowarzyszenie Dom Maleńkiej Miłości nadal istnieje i nadal chce wybudować DPS. – Ten obiekt nie pełni tej samej funkcji jak pierwotnie zakładano, bo nie jest to ośrodek pomocy społecznej, a zakład leczniczy – dodaje Jakimowicz. – My nadal chcemy taką placówkę wybudować.

Zamierzamy wystąpić do sióstr o zwrot pieniędzy od sponsorów. Zgodnie z prawem kanonicznym, Kościół musi przeznaczyć datki na ten sam cel, na który zostały one przekazane. Dlatego apelujemy do darczyńców o kontakt z nami. Chcemy, aby ich pieniądze nie poszły na marne. W sumie na budowę przeznaczono kilka milionów złotych. Jeśli je odzyskamy, rozpoczniemy budowę.
Kuria Opolska oraz zakonnice na temat pomysłu i roszczeń stowarzyszenia nie chcą się wypowiadać.

[2012] GmKobylnica.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: