Ksiądz to ma prawo

Wójt zastanawia się, czy wydać zgodę na wycinkę drzew, których już dawno nie ma.

Mimo zapowiedzi, wójt Nowej Rudy nie ukarał księdza z Woliborza, który nielegalnie wyciął drzewa rosnące na cmentarzu. Co więcej, tłumaczy, że rozpatruje wniosek o zgodę na usunięcie drzew, z którym wystąpił proboszcz, choć tych od dawna już nie ma.

O tym, że ksiądz Marek Bordiakiewicz bezprawnie wyciął drzewa, pisaliśmy trzy tygodnie temu. Zaalarmowali nas mieszkańcy Woliborza. Chodziło o dwanaście dorodnych lip, rosnących na cmentarzu parafialnym. Wójt Sławomir Karwowski zapewnił wtedy, że sprawę zbada i wyda decyzję w sprawie ukarania duchownego.

Kary za bezprawnie wycięte drzewa jednak nie nałożył, a prowadzone przez urzędników postępowanie administracyjne zmierza do zalegalizowania wycinki.

– Rozpatrujemy w tej chwili złożony przez księdza wniosek o wcięcie drzew. Wpłynął on do nas 5 maja i musimy go rozpatrzyć – mówi wójt Karwowski. – Co prawda ksiądz wyciął drzewa bez zgody urzędu, ale jeśli zrobił to po złożeniu wniosku, to być może pozwolenie dostanie. Dodaje, że decyzja, czy zalegalizuję wycinkę, zapadnie na początku lipca.

Grzegorz Kołacz, mieszkaniec Woliborza, który interweniował w sprawie wyciętych drzew, nie kryje oburzenia. Uważa, że prawo powinno być takie samo dla wszystkich.
– Ostatnio bardzo głośno było o dolnośląskim rolniku, który bez zgody ściął drzewa. Wójt nałożył na niego półtoramilionową grzywnę – mówi Kołacz.

Przyznaje, że nie rozumie, dlaczego ksiądz może bezprawnie wycinać drzewa i nie ponosi za to konsekwencji. Proboszcz Bordiakiewicz nie chce rozmawiać z dziennikarzami na temat wycinki drzew. Stwierdził jedynie w krótkiej rozmowie telefonicznej, że postąpił słusznie, bo lipy były w fatalnym stanie i w przypadku wichury mogły się złamać i zniszczyć cmentarne nagrobki.

Podobnie uważa Janusz Poproch, sołtys Woliborza. Dla niego samo złożenie wniosku przez księdza było równoznaczne z pozwoleniem na wycinkę. Jednak ksiądz ściął drzewa, zanim napisał i złożył wniosek w urzędzie. – Jeśli rzeczywiście ksiądz wyciął je, zanim złożył wniosek, zostanie ukarany – dodaje wójt Karwowski. – Jeśli zrobił to po złożeniu wniosku, to prawdopodobnie jego wniosek zostanie zaopiniowany pozytywnie.

– Wtedy zawiadomię prokuraturę o złamaniu ustawy o ochronie przyrody – ostrzega Grzegorz Kołacz. – Ta sprawa jest przecież oczywista. Proboszcz samowolnie ściął te drzewa i powinien zgodnie z prawem zostać ukarany.

W Polsce, pomimo bardzo wysokich kar, wciąż dochodzi do samowolnego wycinania drzew. Za bezprawną wycinkę jednego drzewa kary wynoszą, w zależności od gatunku i wielkości, do kilkunastu do kilku tys. zł za jeden cm obwodu drzewa.

Wójt Starej Kamienicy niedaleko Jeleniej Góry nałożył w kwietniu tego roku aż 1,5 mln zł kary na rolnika, który wyciął ze swojej łąki 60 drzew. Radni zgodzili się na umorzenie sumy o 99 procent.

Jeszcze surowiej ukarał 4 lata temu prezydent Ostrowa Wielkopolskiego tamtejszą parafię ewangelicko-augsburską za wycięcie 321 drzew. 4,1 mln zł to jedna z najwyższych kar, jaką do tej pory orzeczono w naszym kraju za nielegalną wycinkę na cmentarzu.

Ponad prawem
Mieszkańcy gminy chcą wyjaśnić także wypowiedź księdza na ostatniej mszy świętej o wyciętych, podobno też bez zezwolenia, drzewach w Jugowie. Jeśli tam też dokonano wyrębu bez powiadomienia urzędu, to można już mówić o pladze samowolnego ścinania drzew w gminie Nowa Ruda. Jeśli jednak ksiądz tylko żartował, to może to świadczyć, że czuje się bezkarny i nic sobie nie robi ani z przepisów, ani z prowadzonego w postępowania.

[2008] KurierLubelski.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: