Siekiery Pana Boga

Księża to seryjni mordercy drzew!

Co łączy księży Fryderyka Stylę, Marka Bordiakiewicza, Jerzego Gołębiewskiego, Stanisława Brodę i Sylwestra K.? Wszyscy ci Słudzy Boży w dupie mają świętego Franciszka, patrona ekologów. Zawzięci pasterze za nic mają też Największego Polaka, który w liście apostolskim „Inter Sanctos” w 1979 r., ogłaszając, że Franciszek zostanie naczelnym ekologiem Kościoła kat., oznajmił m.in.: Świętego Franciszka z Asyżu słusznie zalicza się między tych świętych i słynnych mężów, którzy odnosili się do przyrody jako cudownego daru udzielonego przez Boga rodzajowi ludzkiemu. Albowiem on głęboko odczuł w szczególny sposób wszystkie dzieła Stwórcy i natchniony Bożym duchem wyśpiewał ową najpiękniejszą „Pieśń stworzeń „, przez które, szczególnie przez brata słońce, brata księżyc i siostry gwiazdy niebieskie, oddał należne uwielbienie, chwałę, cześć i wszelkie błogosławieństwo najwyższemu i dobremu Panu… My przeto… mocą tego listu na zawsze ogłaszamy św. Franciszka z Asyżu niebieskim patronem ekologów. Czcze gadanie!

Ks. proboszcz Fryderyk Styla, szef parafii w Chomiąży koło Głubczyc, pewnego pięknego dnia zażądał od sąsiadki Kazimiery Kikin, aby wycięła prawie 200-letnie drzewo, które rośnie na jej posesji, gdyż spadające liście rzekomo zaśmiecają księżowskie podwórko. – Mówił, że ani on, ani żaden parafianin nie ma czasu zajmować się sprzątaniem liści z tego drzewa, a przecież wokół kościoła rośnie też kilka innych. Wychodząc, zapowiedział, że jak babcia nie chce z własnej woli, to on zrobi wszystko, żeby się tego drzewa pozbyć. Zaczął od swoich znajomych w urzędzie gminy, gdzie chciał załatwić pozwolenie na przymusowe ścięcie, argumentując, że drzewo zagraża bezpieczeństwu ludzi idących do kościoła, gdyż stare gałęzie podobno są bardzo łamliwe – relacjonował pan Marek, krewny staruszki. Rodzina babci poprosiła o opinię rzeczoznawcę, który stwierdził, że prawie 200-letni jesion nie dość, że nikomu nie zagraża, to jest okazem wyjątkowym. – Drzewo jest piękne i w bardzo dobrym stanie. Wyrosło w innych czasach, bez tych wielu dzisiejszych zanieczyszczeń. Teraz bardzo trudno o takie drzewa – zawyrokował Andrzej Skup, dendrolog. Księżulo nie dał za wygraną i zwrócił się do konserwatora zabytków, aby nakazał wycinkę jesionu. Tym razem stwierdził, że korzenie i konary drzewa uniemożliwiają odbudowanie muru wokół parafii, który jest wpisany do rejestru zabytków. Konserwator kazał spadać księdzu na drzewo, gdyż zabytkowe są tylko kościół i cmentarz, a nie mur. Zawzięty katabas wysmarował do babci kwit, w którym powołał się na przepisy kodeksu cywilnego i zażądał ścięcia konarów, które wystają na teren jego posiadłości. Kikinowie kazali wielebnemu iść do diabła. No to ten poszedł, ale buntować mieszkańców wsi. Sąsiedzi zaczęli szydzić ze starowinki i wytykać ją palcami. – Boga w sercu nie mają, że tyle krzywdy naszemu proboszczowi robią swoją upartością. Czemu tak uczepili się tego drzewa? Wyciąć go i byłby święty spokój – mówią zgodnie poplecznicy księdza. Aby bronić wiekowego drzewa, rodzina babci złożyła wniosek do Urzędu Miasta i Gminy w Głubczycach o uznanie go za pomnik przyrody. Oprócz dendrologa wniosek poparła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Radni jednak nie chcieli robić przykrości proboszczowi i sprzeciwili się temu. W obronie jesionu wystąpili ekolodzy. Zapowiadają, że nie pozwolą księdzu na samowolkę, i są gotowi przykuć się do drzewa.

Ale i tak padre Styla przy ks. Stanisławie Brodzie, szefie parafii pw. św. Marcina Biskupa w Górce Pabianickiej, jest dżentelmenem i legalistą. Ten, gdy objął nową fuchę, nie pieścił się i wysprzątał cmentarz parafialny – nie z papierzysk, butelek, starych zniczy, ale z zieleni. Kazał wyciąć rosnące w nekropoli drzewa, dorodne dęby, topole, lipy i osiki. Ludzie byli oburzeni tą dewastacją. W odpowiedzi księżulo wygłosił kazanie, w którym zatrząsł się z oburzenia:

– Nikt nam nie będzie mówił, czy możemy ściąć drzewo, czy nie. Mamy wolność. Jeszcze trochę i zakażą nam oddychać świeżym powietrzem. (…) Dzisiaj Kościołem ludzi straszy się bardziej niż dawniej komunizmem i stalinizmem. Coraz częściej w wielu środowiskach – nie tylko liberalnych czy wrogich Kościołowi, ale również wśród katolików, Kościół poddawany jest ostrej krytyce. Dlatego każdy katolik powinien zadać sobie pytanie: jaki jest mój stosunek do Kościoła? Czy przypadkiem nie chodzę do kościoła po to, żeby podsłuchiwać i donosić? (…) Są szatańskie siły, które szukają sensacji. Dlatego powinniśmy spytać samych siebie: czy czasami nie wspieramy finansowo takich gazet jak „Gazeta Wyborcza”, „NIE”, „Fakty i Mity”?

Inną taktykę zastosował ks. proboszcz Marek Bordiakiewicz z Woliborza. Najpierw wykarczował 12 dorodnych lip z miejscowego cmentarza, a gdy zrobiła się chryja, złożył do urzędu gminy wniosek o wydanie stosownego pozwolenia na wycinkę. Urzędnik pojechał wtedy do Woliborza, by wydać opinię, czy drzewa są spróchniałe i można je usunąć. Opinii nie wydał, bo drzew już nie było. Proboszcz zaczął wycinkę w kwietniu, a wniosek złożył w maju. Wójt gminy Nowa Ruda Sławomir Karwowski zgodnie z prawem nałożył na wielebnego karę – ponad 2 mln zł. Ten jednak nie zamierza płacić, ale też prosić gminy o umorzenie, na które radni pewnie by przystali, jak zapewnia wójt Karwowski. Ksiądz nie odpowiadał na urzędowe pisma, za to z ambony prawił, że kara to wynik opieszałości urzędników; straszył też, że to parafianie będą musieli się zrzucić i zapłacić. Lamentuje za to ks. Roman Korgul ze świdnickiej kurii: – Żadna parafia nie ma takich ogromnych pieniędzy, kuria też. Nie wiem jeszcze, co z tym zrobimy. Może jakiś kredyt. Ale nie. Przecież to są niewyobrażalne pieniądze.

Przy swoich koleżkach ks. Jerzy Gołębiewski, szef cmentarza Bródnowskiego, jest prawdziwym drwalem. Aby rozbudować cmentarz w Marysinie Wawerskim, wyciął w pień 3 ha lasu. Zrobił to w okresie lęgowym ptaków, co jest przestępstwem. Do niedawna cmentarz leżał w granicach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Działkę wyłączono z granic parku, gdy ziemię odzyskał Kościół kat. Rósł na niej las z okazałymi brzozami, sosnami i dębami. Księżulo szybko postawił na niej kaplicę, potem teren ogrodził płotem. Gdy poczuł się już prawdziwym panem na włościach, wkroczyli drwale, którzy wycięli drzewostan. Jak twierdził klecha, musiał to zrobić, gdyż nie było jak chować ludzi. – Nie mogę pojąć, jak ksiądz mógł dokonać takiego barbarzyństwa. Duchowny zachowuje się jak deweloper. Chce wycisnąć jak najwięcej pieniędzy z każdego skrawka ziemi. Aby groby można było ustawiać jak najbliżej siebie. Najpierw bezlitośnie wycina wszystkie drzewa, a potem równa naturalnie pofałdowany teren. Nad cmentarzem latają stada ptaków. A na pociętych drzewach widziałem uwijające się sikorki – grzmiał dr Andrzej Krasnowolski, wawerski radny i szef stołecznej Ligi Ochrony Przyrody. – Jakie ptaki? Tam nie było żadnych ptaków. Firma, która wycinała drzewa, nie znalazła gniazd – odparł ks. Gołębiewski.

O proboszczu Sylwestrze K., szefie parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Grabownie Wielkim, możemy powiedzieć, że jest recydywistą. Ten oddany Czarnej Madonnie salezjanin jest podejrzanym w największej aferze kryminalno-finansowej na Dolnym Śląsku (pisaliśmy o niej wielokrotnie). Księżom salezjanom zarzuca się, że wyłudzili z banków kilkadziesiąt pożyczek na łączną kwotę ponad 418 mln zł. Kapłani mieli też tworzyć fałszywe dokumenty, dzięki którym parafianie mogli przedstawiać potencjalnym wierzycielom nieprawdziwe informacje o swoich dochodach. Pomimo tego, że padre K. stoi pod ciężkimi zarzutami, do aresztu nie trafił tylko dlatego, że wpłacił 300 tys. zł kaucji, a zwierzchnicy zrobili go proboszczem w Grabowie Wielkim. Tu dopuścił się kolejnych niegodziwości. Obraził mieszkańców jednej z wsi, mówiąc, że ich bachorom trzeba poucinać łby, a potem wyciął kilkanaście drzew rosnących tuż przed kościołem. Dlaczego to zrobił, nie chciał zdradzić, ale, jak głosi plotka, uczynił to na prośbę swojej znajomej, przewodniczącej rady parafialnej. Dzięki temu podczas uroczystości w Domu Bożym samochody nie parkują już przed jej sklepem, lecz na placu przed kościołem.

[2011] NIE.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: