Cygańskie praktyki jezuitów cd.

Kiedy wydrukowaliśmy opowieść o trzyletnim dziecku odebranym rodzinie zastępczej, która je wychowała („NIE” nr 51–52/2005), Wojtuś był już z powrotem w domu. Po długiej walce z jezuicką fundacją Dzieło Pomocy Dzieciom rodzina Zbożeniów wygrała proces o adopcję.

Ten sam Sąd Rejonowy dla Krakowa Podgórza, który uznał, że Lucyna i Jan Zbożeniowie są za starzy na rodziców zastępczych, zgodził się powierzyć im chłopca na zawsze. I to mimo przepisów, które wymagają, aby różnica wieku między rodzicami adopcyjnymi a dzieckiem wynosiła co najwyżej 40 lat.

Skąd ta nagła zmiana frontu? Czy ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy? Śmiemy przypuszczać, że stało się to dzięki mediom. O sprawie pisały, oprócz nas, „Fakty i Mity”; dramatyczny reportaż na ten temat wyemitował krakowski ośrodek TVP, na końcu zaś szczęśliwy finał pokazała TVN. Gdyby dziennikarze nie podnieśli rabanu, Wojtuś prawdopodobnie wegetowałby dziś w domu dziecka, ku zadowoleniu sądów dwóch instancji i bogobojnego personelu Dzieła Pomocy Dzieciom.

A przecież oddanie małolata do adopcji to czysty zysk dla IV RP. Zamiast bulić kilkaset złotych miesięcznie rodzinie zastępczej albo blisko 2 tys. zł jezuickiej placówce opiekuńczo-wychowawczej – przerzucamy cały ciężar jego utrzymania na nowych rodziców.

Ten happy end nie zmienia faktu, że można było zaoszczędzić traumatycznych przeżyć dzieciakowi, stresów rodzinie oraz roboty sędziom, psychologom i pedagogom, gdyby Dzieło Pomocy Dzieciom miało w Krakowie nieco mniejsze wpływy.

[2006] NIE.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: