FiM – Łatwo przyszło…

Czarne chmury zbierają się nad głową szefa Radia Maryja.

Dla Radyja ratowania przerwał on nawet urlop na Wyspach Kanaryjskich. Poleciał tam na balety 2 kwietnia – w rocznicę śmierci papieża – w towarzystwie asystenta Grzegorza Moja. Nie bacząc na to, „Wyborcza” na pierwszej stronie ujawniła losy pieniędzy zbieranych w latach 1997–1998 przez Rydzyka na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Świadectwa udziałowe NFI – zamiast na pomoc stoczniowcom – trafiły na giełdę. Zakonnicy kupili za nie akcje szczecińskiej spółki ESPEBEPE. Pech (?) jednak chciał, że firma ta znalazła się w tarapatach i zamiast odnotować olbrzymie zyski, Radio Maryja straciło miliony. Ta skrywana dotąd skwapliwie tajemnicza operacja prowadzona była przez przybocznego o. Rydzyka – ks. Jana Króla. To właśnie on zasłynął ostatnio prowadzeniem rozmów z czołowymi politykami PiS i uczestniczeniem w głośnym podpisaniu paktu stabilizacyjnego.

Zarówno ks. Król, który jest faktycznie kasjerem Radia Maryja i współwłaścicielem TV TRWAM, jak i o. Rydzyk nie spieszą się z ujawnieniem szczegółów dotyczących wspomnianej operacji giełdowej. Przypuszcza się, że zakonnicy przejęli od radiosłuchaczy od 600 tys. do 1 mln świadectw udziałowych, z których każde warte było 6–160 zł. Według różnych źródeł, szef RM zebrał kwotę od kilkudziesięciu milionów złotych do nawet 100 mln dolarów, z czego ani jedna złotówka nie trafiła do Gdańska. Prawdopodobnie za pieniądze przeznaczone na ratowanie stoczni redemptoryści kupowali również inne spółki, prowadzili skomplikowane operacje finansowe, a także zbudowali zaplecze RM i TV TRWAM.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 15(319)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: