FiM – Piekło sióstr

Nocne biczowanie się z czwartku na piątek w Wielkim Poście to jeden z rytuałów zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Bernardynek. W klasztorze w Brzezinach obyczaj ten zmodyfikowano. Matka przełożona oraz dwie dorodne gorylice biły, kiedy im się zachciało. Najchętniej staruszki…

Pani Teresa W. ma 79 lat i cieszy się dobrym zdrowiem, choć jest pensjonariuszką Domu Pomocy Społecznej dla osób przewlekle i somatycznie chorych w Brzezinach k. Łodzi. Zanim tu zamieszkała, przez prawie pół wieku nosiła imię Rafaela. Była zakonnicą w brzezińskim klasztorze Bernardynek. Pewnego lutowego poranka 2004 r. uciekła stamtąd. W obawie o życie…

###

Na oficjalnej stronie internetowej archidiecezja łódzka informuje, że szefową klasztoru w Brzezinach jest s. Karolina (w „cywilu” – Zofia J.). Z równie oficjalnej – firmowanej przez księży salwatorianów – Międzyzakonnej Bazy Internetowej dowiadujemy się ponadto, że s. Karolina należy nawet do babskiego „episkopatu”, czyli ogólnopolskiej Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce.

Kontemplacyjnych to znaczy wypełnionych jedynie pracą i modłami, w maksymalnej izolacji od grzesznego świata zewnętrznego. „Bernardynki to moje modlitewne ramię” – powiedział w jednym z wywiadów biskup tarnowski Wiktor Skworc, ujawniając, że za pośrednictwem mniszek załatwia u Pana B. wszystkie swoje poważniejsze problemy.

Również łódzki ordynariusz, arcybiskup Władysław Ziółek, wiele zawdzięcza bernardynkom, które – w położonym na obrzeżach miasta klasztorze – prały mu gacie, karmiły, lulały do snu i… wychowywały: „Tu mieszkałem przez 34 lata. Tu stawiałem moje pierwsze duszpasterskie kroki. Tu właściwie nauczyłem się duszpasterstwa. Tu na mojej drodze Bóg postawił matkę (…), wspaniałą kobietę i świątobliwą zakonnicę, która – wraz z siostrami bernardynkami – nie tylko mnie po matczynemu przygarnęła, ale także w pewnym sensie w sposób wymagający wychowywała” – wspominał w homilii wygłoszonej 4 maja 2005 r.

###

– Źródła kościelne podają nieprawdę, że siostra Karolina wciąż zarządza klasztorem w Brzezinach. Gdy dowiedziałem się niedawno o tragedii Rafaeli, chciałem jej w jakiś sposób pomóc i rozmawiałem z nową – okazuje się, że od roku już urzędującą – matką przełożoną. Jej zdaniem, staruszka, uciekając do domu pomocy społecznej, kierowała się instynktem, gdyż przez wiele lat obsługiwała tam chorych i pomagała potrzebującym. Zapewniła mnie, że są pewne szanse na jej powrót do klasztoru, jednak ostateczna decyzja należy do arcybiskupa Ziółka. Wygląda na to, że ordynariusz specjalnie się nie spieszy. Powód? Skądinąd wiadomo mi, że „samowolka” Rafaeli została przez niego przyjęta niemalże jak policzek. Zwłaszcza, że to właśnie „przez nią” wyszły na jaw draństwa w podległych jurysdykcji arcybiskupa Brzezinach – mówi „FiM” łódzki prawnik, mecenas P.

###

W październiku 2004 r. zmarła była matka przełożona brzezińskich bernardynek, 82-letnia s. Serafina (Waleria S.). Jej rodzina zawiadomiła policję, że kilka tygodni przed zgonem kobieta została ciężko pobita przez zakonnice, a s. Karolina pozbawiła ją pomocy lekarskiej.

Śledztwo (sygn. akt 1 Ds. 867/04) Prokuratury Rejonowej w Brzezinach zamknięto konkluzją, że 55-letnia magister teologii Zofia J. (s. Karolina) i jej dwie 47-letnie wspólniczki: Danuta K. (s. Barbara) oraz Mirosława G. (s. Łucja) „wspólnie i w porozumieniu” uprawiały zbrodniczy proceder polegający na znęcaniu się (głodzenie, systematyczne bicie) nad zniedołężniałymi, najstarszymi mniszkami. Kluczowym świadkiem była Teresa W., a złożona przez nią w prokuraturze relacja o zwyczajach panujących za klasztornym murem zabrzmiała niczym relacja z piekła.

– Należy podkreślić, że w owym 2004 r. Rafaela była absolutnie komunikatywna oraz w pełni sprawna intelektualnie. Taką też pani Teresa pozostaje do dzisiaj, o czym zapewniła mnie dyrektorka domu opieki Małgorzata Jedynak. Nie ma więc marginesu na domniemanie o jakichś chorych urojeniach byłej zakonnicy – dodaje mecenas P.

###

Toczący się przed Sądem Rejonowym w Brzezinach proces „bandy trojga” jest – standardowo, gdy oskarżonymi są osoby duchowne – utajniony. Teresa W., wciąż pełna wiary i oddana Kościołowi, nie chce rozmawiać z dziennikarzami, gdyż obawia się, że mogłoby to jeszcze mocniej rozgniewać abp. Ziółka. Ma nadzieję, że otrzyma zezwolenie na powrót do klasztoru i zdąży przed śmiercią ponownie przeistoczyć się w Rafaelę.

Główna oskarżona trzymana jest w ukryciu, więc nie mogliśmy zapytać jej o zdanie. Zwróciliśmy się w tej sprawie do krakowskiej centrali polskich bernardynek, lecz „Prezeska Federacji” – s. Katarzyna– poinformowała nas chłodno, że tylko arcybiskup Ziółek jest władny ujawnić aktualne miejsce pobytu s. Karoliny.

Powtórzmy więc, co o rozbójniczym tercecie mówią mieszkańcy Brzezin: – Te trzy łotrzyce mają na swoim sumieniu prawdopodobnie nie tylko siostrę Serafinę. Z tego, co przeciekało zza murów, wynika, że wykończyły na śmierć jeszcze dwie inne zakonnice. Karolina osobiście nie biła. Owszem, czasem sobie pofolgowała, ale najczęściej tylko wyznaczała „cele”, którym trzeba dać „lekcję posłuszeństwa”. Brudną robotę odwalały jej gorylice – Barbara i Łucja. Ta druga to nawet „z główki” potrafiła strzelić. Do łódzkiej kurii szły skargi – nawet mieszkańcy Brzezin pisali, ale arcybiskup widocznie uznał, że nic złego się nie dzieje – opowiadają małżonkowie W., bywalcy sąsiadującej z klasztorem parafii Podwyższenia Świętego Krzyża.

– Pani Teresa niechętnie wraca wspomnieniami do ostatnich lat pobytu w klasztorze. Gdy aferą zajęła się prokuratura, powiedziała nam jedynie, że bezpośrednią przyczyną ucieczki były pogróżki przełożonej, która podobno zapowiadała jej, że „długo już nie pociągnie”. Bała się, że banda siostry Karoliny zainscenizuje jakiś wypadek– mówi pracownica DPS-u.

„W nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek podejmujemy biczowanie. Ale oczywiście nie do krwi. Lekko. Tak jednak, żeby bolało. Biczowanie wprowadza nas w szczególny nastrój tych dni” – opowiada pewna bernardynka z Łowicza w tygodniku katolickim „Niedziela”. Jej siostry z Brzezin podobno nie widziały już sensu w dobrowolnej chłoście…

[2006] FaktyiMity.pl Nr 15(319)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: