Pijany ksiądz uciekł z pogrzebu

Rodzina zmarłego 80-letniego Antoniego Jarosia jest zbulwersowana zachowaniem proboszcza jednej z parafii w Częstochowie.

– Podczas mszy żałobnej ksiądz mylił się i zapominał słów. Wyglądał na wstawionego. Na koniec uciekł z kościoła – opisują krewni i zamierzają złożyć skargę w kurii metropolitalnej. – Wszystko odbyło się zgodnie z ceremonią pogrzebową – tłumaczy się ks. Włodzimierz M.

Jak pisze „Super Express” pan Antoni Jaroś tydzień temu zmarł w szpitalu. Jego ciało zostało skremowane. W sobotę w samo południe w kościele zebrało się ponad 50 żałobników. Ze zdumieniem patrzyli na to, co wyprawia proboszcz.

– Podczas mszy żałobnej mylił się, zapominał, nie zapalił świec, nie okadził urny z prochami, nie zaśpiewał marszu żałobnego, potem szybko wyszedł i zamknął kościół – wylicza przewinienia duchownego Marcela Balsam, córka zmarłego. – Był pijany. Jeszcze w trakcie nabożeństwa zbulwersowani krewni i znajomi zaczęli wychodzić z kościoła – dodaje kobieta. Po mszy urna z prochami przewieziona została na cmentarz. Żałobnicy zebrali się wokół grobowca, czekali na ks. Włodzimierza M. Ale się nie pojawił. – Grabarz odmówił zdrowaśkę, urnę zamurował i tak pochowano męża – wspomina wdowa Marianna Jaroś.

Następnego dnia krewni pana Antoniego poszli do proboszcza. – Zapytałam go, co ma na swoje usprawiedliwienie. Oznajmił, że nie ma czasu i że przeprasza – mówi Marcela Balsam. W kurii metropolitalnej ks. Włodzimierz M. cieszy się dobrą opinią. – Mógł być chory, a ktoś pomyślał, że jest pijany – twierdzi ks. Andrzej Kuliberda, rzecznik prasowy kurii. – Jeżeli rodzina ma poczucie krzywdy, niech zgłosi się do kurii, zostanie wysłuchana.

[2011] Pomorska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: