Organista z Jeżówki walczy o swoje dobre imię

Były już organista parafii w Jeżówce w gminie Wolbrom – Waldemar Odrobiński, zwrócił się do redakcji Wiadomości Wolbromskich z prośbą o opisanie krzywdy, jak spotkała go ze strony proboszcza Antoniego Kaziora.

Po ponad 30 latach – jak podkreśla – został bowiem zwolniony, a raczej wyrzucony z funkcji, którą pełnił w kościele. W ten sposób stara się walczyć o swoje dobre imię i o pamięć jaką chce po sobie pozostawić w lokalnej społeczności. A posądzony został – jak tłumaczy – przez proboszcza Antoniego Kaziora o kradzież pieniędzy z tacy, picie w kościele alkoholu i robienie ze świątyni meliny. Waldemar Odrobiński przekonuje, że jest uczciwym człowiekiem i nigdy nikomu nic nie ukradł, tym bardziej w kościele, i nie robił z tego miejsca meliny. Nie bez znaczenia jest również fakt, że na wsi cieszy się dobrą opinią.

-W poniedziałek 30 kwietnia po mszy popołudniowej – wspomina 60-letni Waldemar Odrobiński – proboszcz Antoni Kazior powiedział mi, że zwalnia mnie z powodu spożywania w kościele alkoholu (do czego się przyznałem – wypiliśmy ze szwagrem księdza proboszcza po jednym kieliszku wódki) i o kradzież w marcu tego roku 50 zł z tacy. Słysząc to powiedziałem, że wypić lubię, ale kraść i kłamać nie umiem i złapałem księdza za rękę mówiąc, żebyśmy poszli pod ołtarz, gdzie niech padnę trupem, jeśli te pieniądze ukradłem.

-3 maja na mszy o godzinie 11:00 w ogłoszeniach parafialnych – opowiada z kolei zbulwersowana zachowaniem księdza żona Waldemara Odrobińskiego – proboszcz w obecności wiernych powiedział, że zwolnił męża z pełnienia funkcji organisty, ponieważ pił w kościele w Wielkim Tygodniu przy robieniu grobu Chrystusa. Zaznaczył, że działo się to w obecności mojej, jego (proboszcza) i jego szwagra. Oskarżył męża, że pił wódkę i robi z kościoła melinę. Wówczas zdenerwowana wstałam i powiedziałam, że ksiądz kłamie, bo przyczyna zwolnienia męża była inna. Jeszcze coś mówiłam – tłumaczy – ale byłam tak roztrzęsiona, że nie pamiętam co.

Trzy dni później, w niedzielę 6 maja, w kościele tuż przed rozpoczęciem mszy o godz. 11:00 Waldemar Odrobiński poprosił licznie zgromadzonych wiernych o uwagę, po czym donośnym głosem organisty przeczytał przygotowane wcześniej przemówienie: „Proszę o chwilę uwagi. Chciałem Wam serdecznie podziękować za wieloletnią współpracę, przeprosić Was za to, że nie zawsze było tak jak powinno być. Niestety po 30-tu latach pracy zostałem posądzony o kradzież 50 zł z tacy, z czym nie mogę się pogodzić do dzisiaj. Wstawiłem się również za Panią Beatą i to spowodowało, że zostałem zwolniony, a raczej wyrzucony. Za alkohol jeszcze raz przepraszam. Piłem, tak, ale ze szwagrem księdza, piliśmy razem – ksiądz tego nie dodał”. – Po tym dorzuciłem ponadto – wspomina – że dotąd było dobrze, dopóki ksiądz nie wszedł w klan babski z kolonii Drzewie. Jak będzie dalej ksiądz słuchał klanu babskiego – dodałem – to parafia padnie, za co otrzymałem rzęsiste brawa.

Zdaniem organisty Waldemara Odrobińskiego prawdziwym powodem jego zwolnienia było wstawienie się za Beatą Czech-Rams, która miała śpiewać na ślubie 28 kwietnia, jak życzyła sobie rodzina nowożeńców. – Jednak proboszcz Kazior dzień wcześniej poinformował mnie – tłumaczy – że pani Beata nie będzie sama śpiewała i że dołączy do niej pani Sabina Podsiadło. Następnie poinformował o tym również panią Beatę, mówiąc, że albo będzie śpiewała z panią Sabiną, albo w ogóle. Z uwagi na sposób w jaki ksiądz zwrócił się do pani Beaty, ta zrezygnowała. Pani Sabina zaś nie pojawiła się na próbie, dlatego nikt na ślubie nie śpiewał. Następnego dnia w niedzielę na mszy o godz. 15:00 ja z kolei nie zgodziłem się, aby pani Sabina śpiewała na mszy, skoro nie może śpiewać pani Beata. I to moim zdaniem było prawdziwą przyczyną zwolnienia mnie z funkcji organisty (proboszcz. poinformował mnie o tym następnego dnia).

Jacek Soska – były wiceminister i poseł, a obecnie wiceprzewodniczący Sejmiku Wojewódzkiego, powiedział, że był zmuszony w imieniu wszystkich parafian wystąpić w kościele po mszy 6 maja w sprawie organisty Odrobińskiego. – Powiedziałem wówczas sprzed ołtarza – wspomina – że nie może tak być w naszej parafii, żeby tak postąpić z organistą, który pełni tę funkcję od 30 lat. Dodałem ponadto, że organista płacony jest nie przez proboszcza, tylko przez parafian i to w zasadzie myśmy go zatrudniali. Zaapelowałem również do księdza, żeby w następną niedzielę pożegnać organistę jak Bóg nakazuje. Chciałem w tym miejscu dobitnie podkreślić – dodaje – że Waldka na chórze nigdy pijanego nie widziałem.

Waldemar Odrobiński jest podobnego zdania: proboszcz go nie zatrudniał, bo mu za granie w kościele nie płacił. Jedynym jego wynagrodzeniem – podkreśla – była zbierana raz w roku ofiara przy roznoszeniu opłatków. Po objęciu parafii przez Antoniego Kaziora, organista Odrobiński pełnił dodatkowo jeszcze funkcję kościelnego i od tego czasu – wspomina – grał codziennie na mszach na swoim sprzęcie. Jacek Soska uważa, że problem zatrudniania organistów w Jeżówce z pewnością nie jest odosobniony i należałoby się przyjrzeć temu mechanizmowi.

W związku z tymi wydarzeniami autor tego artykułu zadzwonił na parafię w Jeżówce w celu zapoznania się ze stanowiskiem proboszcza Kaziora. Telefon odebrała kobieta, która miłym i uprzejmym głosem poinformowała, że ksiądz kosi trawę, ale poprosi go do telefonu. Po upływie niespełna dwóch minut w słuchawce telefonu zabrzmiał męski głos. Na pytanie czy zechciałby ksiądz spotkać się w sprawie Waldemara Odrobińskiego, który zwrócił się do Wiadomości Wolbromskich z prośbą o opisanie sposobu w jaki został zwolniony z funkcji organisty, padły uprzejmie acz stanowcze tylko dwa słowa odpowiedzi: „Szczęść Boże”. Na ponowione pytanie czy nie chce się ksiądz w tej sprawie w ogóle wypowiedzieć, znowu padły jedynie te same słowa: „Szczęść Boże”. Na tym rozmowa się zakończyła.

Niewątpliwie obecna sytuacja na parafii w Jeżówce nie sprzyja budowaniu dobrej atmosfery wśród mieszkańców. Walka byłego organisty z ponad 30-letnim stażem o swoje dobre imię wydaje się naturalną koleją rzeczy. W tak małym środowisku, tak poważne oskarżenia jak kradzież pieniędzy z tacy czy robienie z kościoła meliny, rzuca cień na pomówionego na długo, jeśli nie na zawsze. Należy mieć nadzieję, że sprawa się wyjaśni i znajdzie możliwie najlepszy finał z tej niekomfortowej dla obu stron sytuacji. Na zadane jednak pytanie Waldemarowi Odrobińskiemu czy gdyby go proboszcz przeprosił, to wróciłby na stanowisko organisty, odpowiada zdecydowanie, że nie.

[2012] Jezowka.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: