Proboszcz z Łańcuta: dajesz na kościół, podpisz kopertę

Wierni parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Łańcucie oburzeni opuszczali kościół po niedzielnej mszy. Proboszcz ogłosił, że datki z kolędy mają być w kopertach podpisanych imieniem, nazwiskiem i numerem domu.

Wierni parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Łańcucie oburzeni opuszczali kościół po niedzielnej mszy. Proboszcz ogłosił na niej, że datki z kolędy będą zbierane na dokończenie budowy świątyni św. Michała w Łańcucie. W kopertach, na których ma widnieć imię i nazwisko ofiarodawcy oraz numer domu.

Już za progiem kościoła zaczęły się pełne oburzenia szepty.

– To nowy proboszcz, jest u nas od pół roku, poprzedni nigdy nie występował z takim apelem – nie kryje oburzenia pani Krystyna. – Proboszcz ogłosił, że w połowie miasta będą kolędować księża i przyjmować „koperty” na spłatę zadłużenia budowanego kościoła. W drugiej połowie miasta po domach mają chodzić członkowie rady parafialnej, bo u nas kolęda odbywa się co dwa lata, i też będą zbierać „koperty” na ten cel.

Pół miliona do zapłaty

W ostatnim wydaniu gazetki parafialnej podana jest informacje, że „nasza parafia za wykonane jesienią prace ma do spłacenia ponad 500 tysięcy złotych długu.”

– Wszyscy rozumiemy, że pieniądze na budowę kościoła są potrzebne, że budowę trzeba dokończyć, że potrzebna są wolne datki. Ale nie rozumiemy pośpiechu. Bo – dodaje pani Krystyna – ksiądz proboszcz na koniec stwierdził, że rozmawiał z arcybiskupem Józefem Michalikiem i ten wyraził się, że byłby bardzo zadowolony, gdyby już za rok w Łańcucie była oddzielna parafia. Dlaczego proboszcz podporządkowuje się decyzjom biskupa i chce tak olbrzymi kościół wykończyć w rok? – dziwi się pani Krystyna.

Wstyd dać mało

Wielu parafian bardziej jeszcze bulwersuje forma datków.

– Jeśli będę chciał dać, do dam anonimowo, ale nie można mnie zmuszać, żebym na kopercie pisał imię, nazwisko i numer domu – denerwuje się pan Tadeusz.

Jego żona emerytka ma inne zmartwienie: trzeba dokupić węgla na zimę, leki co miesiąc kosztują, emerytura licha, niewiele może dać i będzie wstyd, jeśli skromny datek opatrzony zostanie nazwiskiem jej i jej męża. Podobne odczucia miało wielu parafian, opuszczających w niedzielę łańcucki kościół.

Proboszcz: może popełniłem niezręczność

– Nikogo do niczego się nie zmusza. Kto chce, to tę ofiarę może złożyć – dziwi się oburzeniu parafian proboszcz, ks. Tadeusz Kocór. – Nie ma powodu robić z tego artykułów, chyba, że chcecie walczyć z chrześcijaństwem i Kościołem i tylko mieszać za wszelką cenę. Nikogo nie obraziłem, przedstawiłem sytuację i poprosiłem. A poprosiłem o nazwiska na kopertach po to, żeby ludzi zmobilizować. Ale mogę odwołać, gdyby to miało wywoływać negatywne reperkusje. Przyznam, że może popełniłem niezręczność, ale do głowy mi nie przyszło, że mój apel może zostać tak odebrany. Zwrócę uwagę na te reakcje i uspokoję parafian – obiecuje proboszcz.

[2011] Nowiny24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: