Bunt w parafii pod Bielskiem: to gdzie mamy chować zmarłych?

Konflikt w parafii Świętej Marii Magdaleny w podbielskich Mazańcowicach wybuchł nagle, choć jego zarzewie tliło się od dłuższego czasu. „Bombę” zdetonowała decyzja biskupa Tadeusza Rakoczego, ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, o przeniesieniu młodego wikarego ks. Zdzisława Wrony do innej parafii. Poszło – ogólnie mówiąc – o chowanie zmarłych.

Ciężko o nowe miejsca

Na naszym cmentarzu nie ma miejsc na pochówek. Pogrzeby odbywają się w sąsiedniej parafii w Starym Bielsku i Międzyrzecu. A proboszcz nic nie robi, by uruchomić nowy cmentarz – narzeka parafianin z Mazańcowic Józef Męcner, który zdecydował się nawet przekazać parafii swoją działkę, byleby tylko mieszkańcy mogli grzebać zmarłych w swojej wsi. Zaznacza jednak, że działkę przekaże, ale pod warunkiem, że stary cmentarz zostanie rozbudowany, a nie będzie to kolejny grunt służący tylko do koszenia trawy.

Problem z przepełnionym cmentarzem trwa w Mazańcowicach od jakiejś dekady. Skarży się na niego większość parafian. Od półtora roku jest już naprawdę fatalnie – rezerwacje miejsc na pochówek zostały praktycznie wstrzymane, ciężko znaleźć miejsce na kolejne groby.

Wikary dał nadzieję

Ale kilka lat temu w parafii pojawił się młody, energiczny wikary – ks. Wrona, który rozbudził w wiernych nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy.

– Na takiego człowieka czekała cała wieś – mówi Henryk Łukosz, szef miejscowej Rady Parafialnej. – Zaczął załatwiać różne formalności. Sprawy nabrały przyspieszenia, choć wcześniej proboszcz ze wszystkim się ociągał. Mieszkańcy poparli jego działania. Były intensywne zbiórki pieniędzy na inwestycje poprzedzające rozbudowę cmentarza. Ludzie zaczęli przychodzić, kilkadziesiąt osób w różnym wieku, by pracować na rzecz parafii. Mnóstwo rzeczy udało się zrobić – zaznacza. Dodaje, że parafianie wykonali m.in. parkingi, schody na stary cmentarz, chodnik. Nie szczędzili własnego czasu i grosza, bo liczyli, że niebawem uda się rozbudować starą nekropolię.

Problemem są działki?

Od zeszłego roku, od momentu odebrania decyzji o pochówku w nowej części, zaczęły się problemy. Ksiądz powiedział, że nie ma pieniędzy na dalsze prace i wstrzymujemy się z robotą. Miały być następne zbiórki, ale ich nie było. Wszystko utknęło w miejscu – opowiada Łukosz.

Parafianie uważają, że spowolnienie wynika z faktu, iż teren nieopodal cmentarza kupił prywatny właściciel, który – jak sądzą – może przekwalifikować grunt na działki budowlane i wtedy rozbudowa cmentarza stanie pod znakiem zapytania, bo konieczne będzie zachowanie 50-metrowej strefy ochronnej. Tłumaczą, że jeśli na terenie, gdzie ma zostać rozbudowany stary cmentarz, w najbliższym czasie zacząłby się pochówek, wówczas właściciel pobliskiego terenu musiałby zachować strefę ochronną. Jeśli to on wykona ruch jako pierwszy, np. przekwalifikuje swój grunt, to do zachowania strefy ochronnej zobowiązana będzie parafia, co skończy się tym, że cmentarza nie uda się powiększyć.

– Na dodatek właściciel sąsiedniego terenu chce odkupić grunt od parafii, by zrobić na niej drogę dojazdową do swojej ziemi, co może pokrzyżować plany związane z rozbudową nekropolii – zaznaczają parafianie.

Interwencja u biskupa

Dlatego napisali pismo do Kurii Diecezji Bielsko-Żywieckiej z prośbą o zablokowanie sprzedaży gruntu parafialnego na drogę dojazdową. Byli także u biskupa, by pomógł jakoś rozwiązać problem z brakiem miejsc na cmentarzu i została przyspieszona procedura uruchomienia nowej części grzebalnej.

– Nasze prośby skończyły się tym, że wikary, który nas wspierał w dążeniu do uruchomienia nowego cmentarza, został dekretem biskupa przeniesiony do innej parafii, a sprawa rozbudowy znowu odsuwa się w czasie. Później od proboszcza dowiedziałem się, że wikary został odwołany przeze mnie, bo odważyłem się na proboszcza napisać pismo do kurii, że próbuje sprzedać pole – opowiada Łukosz.

Proboszcz mówi: plany są

Ks. Paweł Grządziel, proboszcz parafii w Mazańcowicach przyznaje, że problem z miejscami na pochówek istnieje.
– Jest także niezadowolenie parafian ze zmian personalnych odnośnie wikarego – mówi proboszcz ze św. Marii Magdaleny. I wyjaśnia: – Na obecną chwilę są uzgodnione plany dotyczące rozbudowy części (tzw. etap drugi – red.) cmentarza, wybrany jest wykonawca i plac budowy jest otwarty, by wykonać odwodnienie. Chciałbym, żeby na Wszystkich Świętych mógł się tam odbywać pochówek. Rozbudowa cmentarza będzie realizowana etapami i kwestia ostatnich etapów uzależniona jest od zmian w planie przestrzennego zagospodarowania gminy, co nie zależy od parafii, lecz samorządu. Cmentarz zostanie rozbudowany. Wszystko jest w toku – zapewnia ks. Grządziel.

Wyjaśnia też, że ks. Wrona jako salezjanin miał być w tej parafii tylko trzy lata. Ten okres się skończył, więc wrócił pod jurysdykcję salezjan. Taka jest decyzja biskupa – mówi proboszcz z Mazańcowic.

Co na temat sytuacji w parafii w Mazańcowicach sądzi kuria?

– Nie komentujemy tego. To trzeba z księdzem biskupem. Będzie w poniedziałek – stwierdził krótko ks. Stanisław Dadak, kanclerz bielskiej kurii.

[2012.07.23] DziennikZachodni.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: