Jak ksiądz walczył z szatanem w gimnazjum w Kraśniku

Dwóch uczniów publicznego gimnazjum w Kraśniku zaczęło dziwnie się zachowywać. Kierownictwo szkoły nie wezwało pogotowia, choć wydawało by się to naturalne. Uznano, że to co dzieje się z chłopcami, to ”uosobienie szatańskie” i wezwano księdza, by z uczniami się modlił – fragment tekstu, który w całości przeczytacie w papierowym wydaniu Magazynu Świątecznego „Gazety Wyborczej”

Diabeł dał o sobie znać na lekcji popołudniowej. W gabinecie pani pedagog zaczął krzyczeć. Skapitulował dopiero przed modlitwą. Kilka dni później wrócił na polskim. Szkoła zawiadomiła rodziców i wezwała księdza. Modlił się wspólnie z panią pedagog.

Dyrektor szkoły, historyk, uczy od 30 lat: – Tam na lekcji było bluźnienie przeciwko Bogu. Gdy uczeń wypowiada takie słowa, to dla mnie, jako człowieka wierzącego, jest to uosobienie szatańskie. Ale ja bym nie chciał, by z tego robiono sensację. Chcę pokazać, że jest pewien problem. Z tym, jak młodzi ludzie wykorzystują wolny czas. Zamknięte drzwi pokoju dziecka to sygnał dla rodzica.

Publiczne gimnazjum w Kraśniku ma 480 uczniów. Do egzorcysty w tym roku szkolnym trafiło dwóch. Próbowali wychodzić z ciała.

Przypadek pierwszy. Uczeń bluźni i przeraża

Było to na lekcji popołudniowej.

Dyrektor: – Dowiedziałem się później. Nie było mnie już w szkole.

– Jak to się zaczęło?

– To była lekcja w drugiej klasie. Jeden z chłopaków nagle opuścił głowę i zaczął wydawać takie pomruki. Uczniowie doprowadzili go do pani pedagog. Nie za bardzo wiedziała, jak się zachować. Tam zaczęło się wykrzykiwanie.

– Wykrzykiwanie?

– Przekazano mi, że bluźnił przeciwko Bogu, przeciwko wierze. Ale co konkretnie mówił – nie potrafię przytoczyć. Różne rzeczy wykrzykiwał. Były to bluźniercze słowa w stosunku do Chrystusa. Pani pedagog poprosiła księdza – katechetę. Następnie zawiadomiono rodziców. Ksiądz już wiedział, że to może być związane z tym, że ten chłopak zagląda na tę stronę internetową. Bo rodzice wcześniej z nim rozmawiali, że coś się dziwnego dzieje z dzieckiem. Ataki się nasiliły. Chłopak zaczął krzyczeć takim nienaturalnym głosem. To było przerażające. Zaczęli się więc w gabinecie pani pedagog modlić. Ksiądz i pani pedagog. Modlili się, a ten dalej swoje. Po jakimś czasie się wyciszył.

– A pani pedagog nie wzięła pod uwagę wezwania karetki?

– Uznano, że w tym przypadku nie ma takiej potrzeby. Rozważano, czy uczeń nie jest pod wpływem narkotyków, i też to wykluczono. Gdyby omdlał, zaczął krwawić, rzucać się na ludzi – wtedy pewnie by karetkę wezwano. Ale on siedział skulony i coś tam krzyczał. Takim dziwnym głosem właśnie.

– I co było dalej?

– Przyjechali rodzice i zabrali go. Kilka dni później wrócił do szkoły. Obserwowaliśmy, jak będzie się zachowywał. Był u egzorcysty raz czy dwa. Przeszło i do tej pory nie ma objawów.

Dyrektor zaznacza: – Ale z tego, co czytałem i słyszałem o egzorcyzmach, wychodzenie z tego to proces dłuższy. A ci, co twierdzą, że w szkole u nas były egzorcyzmy, opowiadają bajki. To była normalna modlitwa. Egzorcyzm zrobić może tylko ksiądz, który jest do tego przygotowany. To nie może być zwykły ksiądz, byłby to absurd jakiś. To Jan Paweł II, widząc pewne problemy, zadecydował i egzorcystów zaczęto wyświęcać więcej. U nas w diecezji jest trzech chyba.

Przypadek drugi. Ryk jak na filmach grozy

Było to na języku polskim.

Dyrektor: – Dwa czy trzy dni później. Kolejny przypadek. Z tej samej klasy. Ucznia do pani pedagog przyprowadziła nauczycielka języka polskiego. I też poproszono księdza, który akurat miał lekcję. Zadzwoniono po ojca chłopaka. Mechanizm był ten sam, choć przebieg może bardziej gwałtowny.

– Krzyczał?

– Bluźniercze wykrzykiwanie, bardzo mocnym głosem. Ciężko było go uspokoić. Taki rozedrgany był. Wychodziłem akurat ze szkoły, przed czwartą. Pokój pedagogów jest naprzeciwko sekretariatu szkoły, po drugiej stronie korytarza. I usłyszałem ten ryk.

– Co konkretnie pan usłyszał? „UAAAA”?

– Raczej „GHRRRRR” – prezentuje niskim głosem dyrektor. – Gardłowy, wydobywający się z wnętrza człowieka krzyk. Jak to nieraz na tych filmach grozy. Może pan słuchał zespołów metalowych? Właśnie coś takiego, z tym, że u niego to bardziej ostre było.

– Jak pan wtedy zareagował?

– Zmroziło mnie to.

– Nie poszedł pan zobaczyć, co się dzieje?

– Panie w sekretariacie powiedziały mi, co się dzieje, i żeby tam nie wchodzić, bo się modlą. Rodzic ma zaraz przyjechać. Uznałem, że skoro jest tam ksiądz i pani pedagog, to co ja tam będę zaglądał. Sensacji szukać? Poszedłem do domu.

Jak wyjść z ciała, dowiedzieli się z internetu

Dyrektor: – Po powrocie do szkoły zaczęliśmy rozmawiać z chłopcami. Skąd to się wszystko wzięło? Okazało się, że zaglądali do internetu, na stronę, gdzie nawoływano do możliwości wyjścia z ciała, gdzie podobno była nawet taka instrukcja – „dziesięć kroków” jak to się właśnie wychodzi.

Chodzi stronę dotyczącą out of body experience – „doświadczenia poza ciałem”. Objawia się ono wrażeniem „czasowego opuszczenia i egzystowania niezależnie od swego fizycznego ciała”.

Okazuje się, że poza ciałem można się porozumiewać z innymi istotami. Szczegóły poznam na kursie, gdy zapiszę się do newslettera. Przez tydzień nadawca Purple Cat przysyła mi wskazówki. Mają ułatwić mi opuszczenie ciała.

Ważne jest, by myśleć cały czas, że chce się to zrobić. Można poprosić o pomoc wyżej rozwinięte istoty. Anioły albo dobre duchy. W zależności od religii. „Wyślij już teraz sygnał z prośbą o wyciągnięcie Cię z ciała” – radzi mi Purple Cat. „Jeżeli poczujesz, że łzy napływają Ci do oczu, to wiedz, że sygnał poszedł gdzie trzeba”.

Psycholog: Oszukany mózg uwierzy w diabła

Materiały od Purple Cata wysyłam dr. Tomaszowi Witkowskiemu. To tropiciel pseudopsychologii, autor książek „Psychomanipulacje” czy „Zakazana psychologia”.

– Te materiały służą temu, by jak najlepiej oszukać mózg. Wywołać w nim matematyczny błąd przetwarzania informacji docierających z receptorów – mówi.

– Więc na tym polega „wychodzenie z ciała”?

– Tak. Najczęściej takie doświadczenia odczuwają osoby w stanie śmierci klinicznej. W jej trakcie następuje jakby wyłączenie części receptorów, przestają przez nie biec impulsy elektryczne. Gdy chcemy taki efekt wołać sami, mózg trzeba oszukać. Dostarczyć mu informacji sprzecznych.

Co jeszcze Pawłowi P. Reszce radził Purple Cat? Jak psycholog tłumaczy obecność diabła w „doświadczeniu poza ciałem”? Co na ten temat uważa ksiądz? A co koledzy chłopaków? – cały tekst Pawła P. Reszki tylko w Magazynie Świątecznym „Gazety”

Zmieniłem personalia uczniów oraz niektóre szczegóły ułatwiające ich identyfikację

[2012] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: