Mowa trawa

Dyrektor salezjańskiego liceum w Czarnym Dunajcu wyrzucił ze szkoły 17-latka, który chciał na Podhalu zorganizować Marsz Wolnych Konopi

Damian Jaworski – uczeń pierwszej klasy – nie może powiedzieć, że się tego nie spodziewał. Ksiądz Wojciech Strzelecki, dyrektor szkoły, ostrzegał chłopaka, że jeśli nie zrezygnuje z pomysłu, poniesie „konsekwencje dyscyplinarne”. Zaprosił do siebie nawet jego rodziców, bo miał nadzieję, że mu taką aktywność wybiją z głowy. Ale ojciec Damiana powiedział księdzu krótko:

– Syn ma prawo do wolności przekonań.

Damian: – No i to moje prawo szkoła złamała.

Niezgodnie z duchem szkoły

Marsz miał się odbyć na zakopiańskich Krupówkach. Damian jako organizator liczył, że weźmie w nim udział co najmniej tysiąc osób. Ale zgody na manifestację nie wydały władze miasta. Burmistrz Janusz Majcher tłumaczył, że dla gruntownie właśnie remontowanego Zakopanego maszerujący byliby dodatkowym utrudnieniem, którego mieszkańcy mogliby już nie wytrzymać. Dodał, że w tym czasie nie zezwoliłby też na jakikolwiek inny marsz. Choć podhalańscy członkowie inicjatywy Wolne Konopie podejrzewają fortel, bo pewnie burmistrz w roku wyborczym nie zamierzał narażać się na zarzut, że wspiera zwolenników legalizacji marihuany.

Chłopak chciał maszerować i bez tej zgody. W planowanym dniu manifestacji ponad godzinę czekał na Krupówkach na chętnych. Przyszło kilkoro jego kolegów. Przyszli też – niezaproszeni – członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego, którzy podeptali transparent manifestujących, wzywający do legalizacji marihuany. Zanosiło się na awanturę i rękoczyny. Damian odwołał imprezę.

Kilka dni później nie został wpuszczony na teren swojego liceum w Czarnym Dunajcu.

– Jesteśmy placówką katolicką i rzeczą oczywistą jest, iż uczniowie, którzy głoszą hasła legalizacji narkotyków, nie powinni mieć wśród nas miejsca. Trzymanie kogoś takiego wśród nas jest niezgodne z duchem szkoły – oświadczył ksiądz dyrektor.

Bo proponował narkotyk

„Wystarczy, że jesteście młodzi, abym Was bardzo kochał” – słowa księdza Jana Bosko, patrona liceum, wypisane kolorowymi literami na szkolnym korytarzu. Bosko, włoski duchowny, święty Kościoła katolickiego i założyciel zgromadzenia salezjanów, uważał, że wychowawca ma być dla ucznia przyjacielem, nie zaś osobą, która wymierza kary.

Chcemy o tym porozmawiać z księdzem dyrektorem Wojciechem Strzeleckim, ale on odsyła nas do rzecznika zakonu, który jest organem prowadzącym liceum.

Rzecznik ksiądz Dariusz Bartocha wyjaśnia: – Damian wszedł w konflikt z prawem, bo polskie prawo narkotyków zakazuje. To oczywiste, że nie możemy tolerować poglądów, jakie reprezentuje.

Dodaje, że katolicki charakter liceum i to, że dyrektorem jest tu ksiądz, ma drugorzędne znaczenie. Jest absolutnie przekonany, że każda szkoła w Polsce, wszystko jedno, czy katolicka, czy nie, skreśliłaby Damiana z listy uczniów. Bo przepisy oświatowe każą szkołom chronić dzieci przed narkomanią. I szkoły robią, co mogą: strzeżone wejścia, kamery na korytarzach, pogadanki z policjantami. – No więc proszę mi powiedzieć, jak przy tym wszystkim trzymać chłopaka, który otwarcie opowiada się za legalizacją marihuany? – pyta ksiądz Bartocha.

I dodaje: – Z relacji uczniów liceum wynika, że Jaworski polecał marihuanę chłopcu, który jest chory na białaczkę, twierdząc, że używanie tego narkotyku może mu pomóc.

Damian: – Nawet nie znam nikogo chorego na białaczkę.

Inicjatywa Wolne Konopie

W Sejmie toczy się debata publiczna na temat legalizacji miękkich narkotyków. Takie rozwiązania przyjęto m.in. w Holandii, a ostatnio także w Czechach.

Damian postanowił więc zaangażować się w legalnie działający ruch społeczny, jakim jest Inicjatywa Wolne Konopie.

– Nie zrobił niczego, co jest niezgodne z prawem. Dlatego decyzja dyrektora szkoły wzbudza duże wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnej zasady wolności poglądów. Dyrektor szkoły nie może tłumaczyć, że wartości, jakie propaguje uczeń, są niezgodne z ideami szkoły zapisanymi w statucie, bo żaden szkolny statut nie może ograniczać praw gwarantowanych konstytucyjnie – wykłada Dorota Pudzianowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Fundacja jest jedną z organizacji pozarządowych, które murem stanęły za wyrzuconym Damianem. Pozostałe to: Polska Sieć Polityki Narkotykowej, Stowarzyszenie JUMP pomagające osobom uzależnionym od narkotyków oraz Biuro Rzecznika Praw Osób Uzależnionych. Ich działacze wysłali list do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Kuratorium Oświaty w Krakowie, w którym piszą: „Decyzja dyrektora szkoły jest jednoznacznie sprzeczna z założeniami definiującymi prawa ucznia oraz narusza zasady społeczeństwa obywatelskiego – w tym konstytucyjne prawo obywatelskie polegające na swobodzie udziału w różnych dziedzinach życia społecznego”.

Skargę do kuratorium napisał też sam Damian. W liście podkreślił, że złamano jego konstytucyjne prawo do wolności przekonań.

– Nie chciałem dać za wygraną i potulnie przenieść się do innego liceum. Uważam, że zostałem niesłusznie wyrzucony. Chciałem dostać prawo do powrotu i jak najszybciej nadrobić zaległości, które mam przez całą tę sytuację – tłumaczy.

Uchybienia tylko formalne

– Kumple na początku nie mogli ukryć zdziwienia. Nauczyciele? Są chłodni i z dystansem, ale żeby mi robili jakieś aluzje lub gorzej traktowali nie mogę powiedzieć. Są bardzo oficjalni – mówi Damian. 11 grudnia, po prawie dwumiesięcznej nieobecności, wrócił do szkoły. Tak postanowił Małopolski Kurator Oświaty. Choć na początku konfliktu zapowiedział, że nie będzie się mieszał w sprawę, bo uważał że wyrzucenie 17-latka to suwerenna decyzja dyrektora liceum. Gdy jednak chłopak napisał oficjalną skargę, kuratorium musiało ją rozpatrzyć. Pewnie wrażenie na kuratorze zrobiły też listy od pozarządowych organizacji.

Damian mógł wrócić do szkolnej ławy ponieważ jego usunięcie miało – jak czytamy w stanowisku kuratorium – „uchybienia natury formalnoprawnej”.

„Proszę nie doszukiwać się żadnych innych motywów decyzji kuratorium. Aleksander Palczewski, małopolski kurator oświaty, w żaden sposób nie ustosunkował się do poglądów Damiana Jaworskiego” – podkreśla w przesłanym do „Gazety” liście rzecznik kuratorium Aleksandra Nowak.

Nie ma innego liceum

Wpis na forum strony internetowej liceum: „A ja tam uważam, że Jaworski niesłusznie został wyrzucony(…) Każdy ma prawo w Polsce wyrazić własne zdanie. A on nie handlował trawką na terenie szkoły. A że poglądy ma takie a nie inne to już jego sprawa .Jakby ktoś w szkole był lesbijką albo gejem, to też by go wyrzucono? Śmiech na sali!”.

Ale jest też taki głos: „W Polsce zakazane jest posiadanie, uprawa i używanie tej rośliny, więc namawianie do tego jest przestępstwem, a nie wyrażaniem swoich poglądów. I myślę, że nie za poglądy Damian został wyrzucony, lecz za działania niezgodne z polskim prawem.”

Ksiądz Dariusz Bartocha razem z nauczycielami pracuje właśnie nad programem wychowawczym dla Damiana.

– Zanim chłopak został wydalony ze szkoły, nie było warunków, by nad nim pracować. Rodzice stanęli po jego stronie, nie chcieli nam pomóc. Mam nadzieję, że teraz stanie się inaczej – mówi.

A jeśli nie?

– Damian będzie musiał jednak opuścić naszą placówkę – zapowiada twardo.

Chłopak nie zamierza rezygnować z liceum.

– Wiele osób pyta mnie, jakiej reakcji na moje zamiary spodziewałem się po katolickiej szkole i dlaczego ze swoimi poglądami zdecydowałem się na naukę w niej. Powód jest banalny. Salezjańska szkoła to jedyne liceum ogólnokształcące w Czarnym Dunajcu, gdzie mieszkam. Nie chciałem tracić czasu na dojazdy do innej miejscowości.

[2010] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: